Koniec epoki tylko własnych hybryd
Sama sprzedaż samochodów hybrydowych przestała już wystarczać Toyocie. Koncern, który wprowadził tę technologię do produkcji seryjnej wraz z pierwszym modelem Prius w 1997 roku, postanowił pójść o krok dalej. Zamiast ograniczać się do montowania silników i układów hybrydowych wyłącznie we własnych pojazdach, japoński gigant zamierza uczynić z nich samodzielne źródło dochodu.
Pierwsi klienci znajdują się niejako „w domu” – to Subaru, Mazda i Suzuki, trzy marki, z którymi Toyota od lat dzieli udziały kapitałowe oraz realizuje wspólne projekty. Celem jest zwiększenie wolumenu produkcji właśnie w momencie, gdy konkurenci rzucili się na rynek hybryd, ponieważ im więcej silników schodzi z tej samej linii produkcyjnej, tym tańszy staje się każdy egzemplarz.
Niższy silnik pod niższą maskę
Bohaterem całego planu jest nowa rodzina silników, którą Toyota zaprezentowała w maju 2024 roku wspólnie z Subaru i Mazdą. Chodzi o dwa bloki czterocylindrowe w układzie rzędowym – jeden o pojemności 1,5 litra, drugi 2,0 litra z turbodoładowaniem. Od samego początku zaprojektowano je z myślą o współpracy z silnikami elektrycznymi i bateriami. Co więcej, są one przystosowane do pracy na paliwach neutralnych pod względem emisji dwutlenku węgla, takich jak paliwa syntetyczne, biopaliwa czy ciekły wodór.
Silnik 1.5 dostępny będzie w dwóch wersjach. Wersja atmosferyczna zastąpi obecny trzycylindrowy silnik o pojemności 1,5 litra i zmniejszy o 10 procent zarówno objętość, jak i wysokość jednostki, ponieważ dodanie kolejnego cylindra pozwala skrócić skok tłoków, a tym samym obniżyć sam silnik. Wersja turbo przejmie zadania dzisiejszego atmosferycznego silnika 2.5 z czterema cylindrami, oferując 20 procent mniejszą objętość i 15 procent mniejszą wysokość. Z kolei jednostka 2.0 turbo będzie o 10 procent mniejsza i niższa od obecnego silnika 2.4 turbo, oferując przy tym znacznie więcej mocy.
Większa efektywność z myślą o Europie
Według producenta, nowy silnik 1.5 zachowuje swoją moc nawet przy spełnianiu najbardziej rygorystycznych norm emisji obowiązujących w Europie i Stanach Zjednoczonych. W przypadku obecnej jednostki wymagałoby to ograniczenia osiągów oraz zastosowania droższych katalizatorów. Dzięki bardziej kompaktowej budowie możliwe jest zastosowanie niższych masek i lepszej aerodynamiki, co przekłada się na zmniejszenie zużycia paliwa nawet o 12 procent w przypadku sedana.
Podczas technicznej prezentacji zorganizowanej kilka dni temu Toyota potwierdziła, że zarówno ten silnik, jak i nowa generacja układu hybrydowego trafią również na nasz rynek. System hybrydowy będzie już szóstą generacją tej technologii, wyposażoną w półprzewodniki mocy wykonane z węglika krzemu (SiC). Całość ma być niemal tak kompaktowa jak układ napędowy samochodu elektrycznego. Dzięki temu to samo podwozie będzie mogło przyjmować wersje elektryczne, hybrydy plug-in oraz zwykłe hybrydy. Podczas prezentacji pokazano również koncept kolejnej generacji Toyoty Corolla, która ma być jednym z pierwszych modeli wyposażonych w nową technologię.
Partnerzy, którzy znają ten dom od lat
Dla Subaru, Mazdy i Suzuki montowanie mechaniki Toyoty nie byłoby żadną nowością. Toyota posiada bowiem około 20 procent udziałów w Subaru oraz około 5 procent udziałów zarówno w Mazdzie, jak i w Suzuki. W Europie model Mazda2 Hybrid jest w rzeczywistości Toyotą Yaris z napędem hybrydowym, a Suzuki sprzedaje modele Swace i Across, będące odpowiednio wersjami Corolli Touring Sports i RAV4 w wersji hybrydowej plug-in.
Różnica polega na tym, że teraz Toyota chce sprzedawać swoje nowe silniki i systemy hybrydowe partnerom, aby ci montowali je we własnych samochodach, a nie jedynie przekazywali gotowe modele pod inną marką. Wszystkie trzy firmy sprzedają swoje pojazdy w Polsce, a ten ruch mógłby wprowadzić do ich gam modelowych tę samą technologię, która napędza przygotowywaną nową Corollę.