Team radio w F1. Podstawa komunikacji i dostarczyciel show
Zanim zaczniemy przybliżać wam historię team radio w F1, warto zacząć od jego aktualnej, znanej nam dobrze formy. Już od kilku lat dzień po wyścigu na oficjalnym kanale F1 regularnie możemy oglądać zestawienie najciekawszych lub najzabawniejszych komunikatów radiowych z całego weekendu. Popularność tego typu publikacji pokazuje, jak bardzo w ostatnich latach na znaczeniu zyskał czynnik rozrywkowy. Radio nie tylko ma pomagać kierowcom i ich inżynierom w kontrolowaniu strategii i wydarzeń na torze, ale również zapewniać rozrywkę kibicom słuchającym części z nich na żywo podczas transmisji. Popularność „radiowych hitów” sprawiła, że okazjonalnie możemy również słyszeć komunikację między szefami zespołów a dyrektorem wyścigu. Dobry przykład to słynne rozmowy między Toto Wolffem i Christianem Hornerem a Michaelem Masim podczas napiętej końcówki sezonu 2021.

Fot. Red Bull Content Pool / Pit wall ekipy Red Bulla, czyli między innymi centrum dowodzenia team radio
Czysto techniczna rola komunikacji radiowej również uległa w ciągu ostatnich lat zwiększeniu. Zawodnicy pozostają w kontakcie z inżynierami praktycznie cały czas, będąc informowanymi o stracie do, czy przewadze nad kierowcą z tyłu, a także szczegółach dotyczących tempa, czy zbliżających się kierowcach dublowanych. Taki obraz sytuacji sprawia, że ciężko jest sobie wyobrazić stawkę bez „team radio”. I wydaje się, jakby było ono obecne w stawce od wielu, wielu lat. Tymczasem jeszcze w sezonie 1988 na gridzie można było znaleźć bolidy pozbawione komunikacji radiowej.
Indy 500 przed F1
Powszechne użycie radia przez dłuższy czas było czynnikiem, względem którego amerykańskie wyścigi owalne można było uznać na bardziej zaawansowane technologicznie niż F1. Było tak, ponieważ powszechnie używano je już od lat 60-tych. Nie oddaje to jednak pełnego obrazu sytuacji ze względu na fakt, że specyficzne dla amerykańskich wyścigów jest wykorzystanie nitek owalnych. W F1 zaś powszechne były tory w stylu Spa, Hockenheimringu czy Nurburgringu, gdzie znaczące różnice w wysokości terenu i duży poziom zalesienia mogłyby taką komunikację mocno utrudniać, choćby poprzez wprowadzanie licznych zakłóceń. Na owalu zaś takich przeszkód nie było, choć wspomniana łączność była daleka od optymalnej. Kierowca mógł słyszeć komunikaty z boksów jedynie mijając prostą start-meta, będąc również pozbawionym możliwości odpowiadania.
F1 nie potrafiła odpowiedzieć Amerykanom aż do drugiej połowy lat 70-tych, kiedy to w padoku pojawiła się niezbyt skomplikowana technologia. Właściwie można uznać ją za bezpośredniego, choć dalekiego przodka komunikacji radiowej jaką znamy dziś.
„Plug-in radios” – „dziadek” team radio
Sygnał do zmian dał pod koniec lat 70-tych szef zespołu Lotus, Colin Chapman. Brytyjczyk eksperymentował z komunikacją radiową, która mogła się odbywać gdy kierowca przebywał w boksach. Jak można dowiedzieć się z materiału od włoskiego serwisu P300.it, legendarny boss zainspirowany był właśnie Indy 500, której rozwój w tym temacie bacznie obserwował od niemal dekady.

Fot. DeviantArt / Lotus 79 rozpoczął szaloną erę efektu przypowierzchniowego w sportach motorowych. Na zdjęciu Mario Andretti oraz Ronnie Peterson
System Chapmana miał jednak liczne wady, z których największą była jednokierunkowość tego typu komunikacji. Niestety mówić mógł tylko inżynier, kierowcy pozostawało słuchanie. Metoda ta mimo wszystko stanowiła wówczas nowość, a stosować ją zaczęły wkrótce niemalże wszystkie zespoły na gridzie. Po godzinach pracowano także nad ulepszeniem tego rozwiązania, z czym wyszedł w 1984 roku zespół Brabham, zapewniając obustronną komunikację w boksach. To wszystko w znaczący sposób upłynniło ostatnie wymiany uwag przed wyścigiem czy – w razie potrzeby – w trakcie pit-stopu. Innowacja ta była jednak dość późna, biorąc pod uwagę fakt, że jeszcze w tym samym roku zadebiutowała „prawdziwa” komunikacja radiowa.
Team radio w F1. Williams przeciera szlaki
W sezonie 1984 w stawce zagościł pierwszy w historii bolid wyposażony w radio zapewniające kierowcy łączność z ekipą w boksach. Mowa o Williamsie FW09. Źródeł w tej sprawie jest wiele i niektóre z nich są sprzeczne pod względem daty, natomiast większość z nich jak np. F1technical.net wskazuje właśnie na rok 1984, myląc jednak czasami Williamsa z Brabhamem. Wszelkie wątpliwości rozwiewają za to zdjęcia ze wspomnianego sezonu. To na nich widoczne są charakterystyczne, bardzo niewielkie antenki oraz przyciski z napisem „radio” na kierownicy. Wspomnianych szczegółów nie odnajdziemy na bolidach Brabhama, gdzie obok kasku kierowcy wciąż możemy dostrzec wejście na przewód do „plug-in radio”.
Rewolucja potrzebuje czasu
Wbrew przewidywaniom, technologia Williamsa nie znalazła naśladowców przez niemalże dwa lata. W sezonach 1984 i 1985 próżno szukać innych bolidów z analogową łącznością radiową, w przeciwieństwie do obustronnego systemu „plug-in” wprowadzonego przez Brabhama. Zdaje się to potwierdzać wywiad z Keke Rosbergiem po wygranym przez niego wyścigu w Detroit w sezonie 1985, gdzie opisuje swoją komunikację z inżynierem w trakcie wyścigu, zaznaczając: „[…] skontaktowałem się z boksami przez radio, które akurat posiadam”. Nietrudno się więc domyślić, że był to swego rodzaju przywilej, cecha wyróżniająca ekipę Franka Williamsa na tle ówczesnej stawki.

Fot. Williams / Keke Rosberg z czapeczką w dłoni
Temat popularyzacji radia pozostał jednak otwarty. Inne zespoły zdobyły się na bardziej zdecydowane działania w sezonie 1986, gdy kolejni producenci zaczęli montować w swoich bolidach system radiowy na wzór tego z Williamsa. Niektóre z nich – np. Lotus – wprowadziły taką zmianę w połowie sezonu. Co ciekawe, niekoniecznie były to ekipy z czołówki. Tak duże marki jak Ferrari czy McLaren zdecydowały się wprowadzić łączność radiową dopiero w sezonie 1987. Niektórym ekipom posiadającym mniejszy budżet przestawienie się na radio zajęło jeszcze dłużej. Bolidy Minardi czy Zakspeed zostały wyposażone w ten system dopiero w sezonie 1989.
Wady konstrukcyjne ograniczały możliwości team radio w F1
Konstrukcje z lat 80-tych miały jednak sporo wad, spośród których najbardziej we znaki dawała się podatność na interferencje. Radio nierzadko łapało inne częstotliwości i zawodnicy słyszeli nie do końca jasne, niepowiązane z wyścigiem komunikaty. Ofiarą takich problemów był między innymi Ayrton Senna. Legendarny Brazylijczyk podczas jednego z wyścigów usłyszał… komunikaty przekazywane między pracownikami pobliskiego serwisu cateringowego. Ponadto na dłuższych i bardziej zalesionych torach system momentami zawodził, co utrudniało załodze kierowcy i załodze pit wall porozumienie się.

Fot. F1 / Ayrton Senna na podium z grymasem bólu na twarzy – GP Brazylii 1991
Mimo przeciwności losu nie ulega jednak wątpliwości, że w kwestiach organizacyjnych wprowadzenie radia było ogromnym przełomem. Bezpośrednia komunikacja podczas wyścigu otworzyła przed zawodnikami i zespołami szereg nowych możliwości. Ich pojawienie się sprawiło, że sport na tym skorzystał i udoskonala technologię w tym kierunku do dziś