(L/T) SD
Na konferencji per se, nie dowiedzieliśmy się niczego przełomowego. Zaprezentowane zostały podstawowe tryby rozgrywki, takie jak próba czasowa czy kariera (w której dane nam będzie zarządzać własnym zespołem). Najciekawszą rzeczą będzie w naszej opinii tryb rajdu TSD (Time-Speed-Distance rajd długodystansowy). Jest to już nieco zapomniana formuła rajdów, polegająca nie na przemierzeniu odcinka drogi w jak najkrótszym czasie, a na przebyciu go w czasie ściśle określonym i podanym przed startem. Zawodnicy otrzymują lub tracą punkty, w zależności od tego jak blisko tego ustalonego czasu ukończą odcinek. Tego jeszcze w produkcjach rajdowych „nie grali”.

Fot. EA Sports WRC / YouTube
To, na co wszyscy czekali
Gameplay był najciekawszą częścią pokazu. Mogliśmy na nim zobaczyć zarówno odcinek Rajdu Sardynii, jak i przemierzającą go Toyotę Yaris Rally1. Naszym zdaniem „eksperci” i PR-owcy mogą sobie mówić co chcą, ale gra musi obronić się sama. I naszym zdaniem, na razie się broni. Oprawa graficzna wygląda bardzo dobrze. Dźwiękowa prezentuje się jeszcze lepiej. Sam pojazd również sprawia wrażenie posiadania masy i bezwładności, walcząc o przyczepność na szutrowej drodze. Na konferencji twórcy powiedzieli, że nacisk szedł w kierunku polepszenia zachowania aut na asfalcie, a więc główny mankament fizyki w „DiRT Rally 2.0”. Warto też zwrócić uwagę na system asyst, który mniej doświadczeni kierowcy będą mogli dostosować do swoich umiejętności.

Fot. EA Sports WRC / YouTube
Słowem podsumowania
Podsumowując, „EA WRC 23” wygląda naprawdę dobrze. Mamy szczerą nadzieję na to, że będzie zachowywać się jak na chorążego gier rajdowych przystało. Jeżeli fizyka będzie porządna na wszystkich nawierzchniach, w połączeniu z kampanią marketingową próbującą rozpowszechnić rajdy samochodowe wśród fanów motoryzacji, możemy mieć tu grę, która okaże się sukcesem.