Trudny początek KTMa, fenomenalna postawa Ducati
Drugi dzień z rzędu Pecco Bagnaia wyprzedził Pedro Acostę na starcie. Za ich plecami rozpętał się natomiast istny chaos. Brad Binder awansował na trzecie miejsce, ale jego szeroki wyjazd w T9 wywołał ogromną walkę z Eneą Bastianinim, Marciem Marquezem oraz Jorge Martinem. Ostatecznie, zawodnik KTMa pozostał na P3, a zawodnicy satelitcy Ducati wyprzedzili fabrycznego rywala. Tymczasem z tyłu stawki, Joan Mir oraz Alex Marquez odpadli z rywalizacji po wypadku w przedostatnim zakręcie. W bardzo specyficzny sposób, motocykl Gresini zawiesił się na Hondzie.
Następna faza wyścigu była wręcz koszmarem dla KTMa. Binder zaczął tracić pozycje, a Acosta ponownie się wywrócił. Hiszpan najwidoczniej nie potrafił zaakceptować, że Bagnaia mu ucieka. Drugi dzień z rzędu mistrz Moto2 i Moto3 odpadł z powodu swej gorącej głowy. Grand Prix Japonii 2024 będzie bardzo ważną lekcją w jego karierze. Acosta może teraz pochwalić się niechlubnym rekordem – podopieczny KTMa rozbił się w każdym wyścigu, każdej kategorii mistrzostw świata, do którego po raz pierwszy startował z pole position (licząc też sprint oraz Grand Prix MotoGP).
Wkrótce partner zespołowy Acosty dołączył do niego w pułapce żwirowej. Augusto Fernandez odpadł z wyścigu, chwilę po tym jak dokonał tego Lorenzo Savadori przez awarię motocykla. Na półmetku wyścigu do listy „DNFów” dopisał się Maverick Vinales wypadkiem w T11.
Flag-to-flag?
Na czternaście okrążeń do mety sędziowie wywiesili białe flagi z czerwonym krzyżem. Nie otrzymaliśmy jednak deszczowego szaleństwa, które tak wielu fanów uwielbia. Wręcz przeciwnie, białe flagi bardzo szybko zniknęły. Tak jak przez cały weekend, deszcz postraszył zawodników, ale w żadnym momencie się nie rozpętał.
Tymczasem na czele stawki, Jorge Martin zbliżył się do Pecco Bagnaii. Wydawało się, że dwaj pretendenci do tytułu stoczą niespodziewaną walkę. Podobnie jak deszcz, zawodnicy ci nas niestety rozczarowali. Na półmetku wyścigu Włoch ponownie wybudował sobie 1.5-sekundową przewagę. Momentami Hiszpan potrafił zniwelować tę stratę, na co fabryczny zawodnik Ducati zawsze odpowiadał jeszcze większym podkręceniem tempa. Od startu do mety, w genialny sposób, kontrolował dzisiejszy wyścig. Pecco Bagnaia odniósł zatem drugie zwycięstwo w przeciągu dwóch dni i zbliżył się do Jorge Martina w klasyfikacji generalnej.
Marc Marquez zajął ostatnie miejsce na podium. Choć zdarzyło mu się wyjechać poza tor, Enea Bastianini nie potrafił wykorzystać błędu mistrza świata i nie zaatakował go w końcówce. Jedyna ważna zmiana pozycji w ostatnich okrążeniach dotyczy P5 oraz walki Franco Morbidelliego z Bradem Binderem. Czołową dziesiątkę uzupełnił duet VR46, Aleix Espargaro oraz Jack Miller. Za sprawą licznych „DNFów”, aż cztery japońskie motocykle zdobyły punkty w swoim domowym Grand Prix – Johann Zarco, Fabio Quartararo, Taka Nakagami oraz Luca Marini. Mistrz świata sezonu 2021 powinien był ukończyć nieco wyżej, lecz – tak, po raz kolejny – skończyło mu się paliwo na samej mecie…
Z racji, że czysto teoretycznie dzisiejszy wyścig był deszczowy, sędziowie nie mają prawa do kontroli ciśnień opon. Nawet ten element nie urozmaici nam zatem dość nudnego poranka.
Mała przerwa
Po europejsko-azjatyckim triple headerze, którego zakończenie było dość rozczarowujące, zawodnicy i personel MotoGP nareszcie będzie mógł nieco odpocząć. W przyszły weekend nie mamy wyścigu, dopiero za dwa tygodnie wrócimy do akcji podczas Grand Prix Australii. Jorge Martin rozpocznie ten weekend jako lider klasyfikacji generalnej, z przewagą zaledwie dziesięciu punktów nad Pecco Bagnaią.
Wyniki Grand Prix Japonii 2024

Fot: Igor Długosz, Świat Motorsportu