Connect with us

Czego szukasz?

Biznes

Volkswagen naprawdę może ogłosić bankructwo – na razie w Indiach. W tle lata oszukiwania

Volkswagen znalazł się w poważnych kłopotach, a przyczyny tego stanu rzeczy nie są tymi, o których myślicie. Tym razem nie chodzi bowiem o samochody elektryczne, a o oszukiwanie przez lata. Władze Indii w końcu jednak przejrzały chytre czyny marki i zrobiło się niemiło.

skoda auto volkswagen india
Fot. VW

Z zewnątrz sytuacja może nie wydawać się aż tak dramatyczna, ale wewnątrz Volkswagena rozgrywają się prawdziwe dramaty – i będą rozgrywać się nadal. Kierowanie tak ogromną firmą przypomina sterowanie transoceanicznym liniowcem: decyzje podjęte kilka lat temu wciąż mają swoje konsekwencje, a ich ciężar może okazać się nie do udźwignięcia. Z jednej strony marka ma problem ze sprzedażą swoich samochodów elektrycznych, a z drugiej na niektórych rynkach pojawiły się inne, z całą pewnością nieprzewidywane wcześniej problemy.

Stawka jest wysoka, zwłaszcza że sam prezes Volkswagena publicznie przyznał, iż firma jest na skraju bankructwa. Rozwiązaniem mogłaby być kontrolowana restrukturyzacja, ale nawet to nie gwarantuje przetrwania. Volkswagen znalazł się w punkcie, w którym każdy kolejny krok może zadecydować o jego losie.

Indie w centrum kryzysu

Zostawmy jednak na moment globalne problemy. Jedna z kluczowych części koncernu może nie mieć wyboru i będzie zmuszona do ogłoszenia upadłości. Chodzi o indyjską dywizję – Skoda Auto Volkswagen India – która według Reuters zmaga się z poważnymi problemami finansowymi.

Indie to trzeci największy rynek motoryzacyjny na świecie, a Volkswagen liczył na to, że tamtejsze zyski zrekompensują straty poniesione w ostatnich latach na największym rynku – w Chinach. Teraz jednak zarówno Volkswagenowi, jak i Skodzie grozi krach w regionie, który miał być dla firmy kołem ratunkowym.

To nie jest błaha sprawa – upadek w Indiach może wywołać efekt domina, który pogorszy i tak trudną sytuację całego koncernu. Volkswagen znalazł się w pułapce, gdzie każdy scenariusz wydaje się prowadzić do dalszych komplikacji.

ZOBACZ TAKŻE
Volkswagen rezygnuje z wprowadzenia "elektrycznego Passata" w USA. Dlaczego ID.7 nie trafi za ocean?

Przyczyna problemów nie jest tą, o której myślicie

Jak Volkswagen znalazł się w tak dramatycznej sytuacji? Odpowiedź można streścić w jednym słowie: oszustwo. Od 2012 roku firma miała stosować nieuczciwe praktyki, klasyfikując te same elementy w różny sposób, by uniknąć części podatków i opłat. Indyjskie prawo różnicuje opłaty w zależności od tego, czy do kraju trafiają gotowe pojazdy, czy pojedyncze komponenty do montażu. Volkswagen wykorzystywał tę lukę, co teraz sprowadziło na firmę poważne kłopoty prawne i finansowe.

W Indiach – najludniejszym kraju świata – gotowe samochody obłożone są cłem w wysokości 30-35%, podczas gdy części do montażu podlegają stawkom od 5 do 15%. Logika tego systemu jest prosta: import gotowych aut generuje mniejszy wpływ na lokalną gospodarkę niż sprowadzanie komponentów i ich montaż w kraju. Volkswagen i Škoda formalnie posiadały w Indiach fabryki, ale śledztwo trwające od zeszłego roku sugeruje, że były to raczej fasady niż rzeczywiste zakłady produkcyjne.

Firma miała sprowadzać niemal gotowe pojazdy, deklarując je jako pojedyncze części, co pozwalało na znaczne obniżenie kosztów. Indie uznają tę różnicę za uchylanie się od podatków, szacując straty na 1,4 miliarda dolarów. Z karami i dodatkowymi opłatami indyjskie władze domagają się od Volkswagena dopłaty w wysokości 2,8 miliarda dolarów. Taka kwota może okazać się gwoździem do trumny dla indyjskiej filii koncernu.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Volkswagen ID.4 Pro Performance 77 kWh 204 KM - bardzo udany, choć wbrew marketingowi niezbyt cyfrowy

Widmo upadku w Indiach to nie clickbait

Kwota, jakiej żądają Indie, jest gigantyczna, zwłaszcza biorąc pod uwagę obecne możliwości finansowe Volkswagena w tym regionie. Arvind Datar, główny prawnik firmy w tej sprawie, przyznał, że jeśli koncern będzie musiał zapłacić pełne 2,8 miliarda dolarów, może to doprowadzić do upadku całego lokalnego przedsiębiorstwa, zatrudniającego 6 tysięcy osób. „To sprawa życia i śmierci” – powiedział dosłownie.

Ogłoszenie bankructwa nie musi oznaczać całkowitego końca Volkswagena w Indiach, ale powrót na rynek byłby ekstremalnie trudny. Założenie nowej spółki i próba ominięcia zapłaty kar nie wchodzą w grę – Indie nie pozwoliłyby na taki manewr po latach celowych oszustw. Volkswagen nie może też liczyć na to, że Indie ugną się pod groźbą upadku firmy, by chronić miejsca pracy. Dla tego kraju niemiecka marka nie jest na tyle kluczowa, by władze bały się jej wycofania – Indie mogą równie dobrze machnąć ręką na obecność koncernu.

Co dalej z Volkswagenem? Zapytany o stanowisko Volkswagen odpowiedział jedynie, że liczy na konstruktywne rozwiązanie sprawy i nie będzie jej dalej komentować. Taki scenariusz jest możliwy, ale równie dobrze Indie mogą zdecydować się na pokaz siły, surowo karząc firmę, by chronić swoje interesy finansowe.

\
Reklama