„Mecaszrot” największym ograniczeniem
Zeszłoroczny debiut nowej konstrukcji Alpine był całkiem dobry. Auta regularnie walczyły o punkty, co przy pięciu Porsche 963 w stawce było sporym wyzwaniem. Uważam, że jedno podium nie oddaje pełni potencjału prototypu francuskiej marki. Przede wszystkim sporo punktów uciekło w Le Mans przez podwójną awarię silnika Mecachrome. Dodatkowo nowy system BoP, który wprowadzono w zeszłym roku w pewnym stopniu rozbił nam stawkę na dwa obozy. W pierwszym mieliśmy Toyotę, Ferrari i większość obozu Porsche. Natomiast reszta samochodow walczyła o resztki.
Sytuacja powinna zmienić się w tym sezonie. Balansowanie osiągów w nowy sposób zostało dopracowane, a dodatkowo jeszcze w zeszłym sezonie Alpine wprowadziło drobne poprawki do silnika spalinowego w celu poprawy niezawodności.

Fot. Alpine Endurance Team
Czego wówczas można oczekiwać od tego zespołu?
Wydaje mi się, że zdecydowanie więcej. Wprawdzie Signatech to nie jest obecnie najlepszy zespół pod kątem pracy na torze, ale nie można go skreślać, podobnie jak potencjału ich samochodu. Ten oceniam na minimum kilka podiów wywalczonych samodzielnie, bez potrzeby wspomagania się kłopotami rywali.
Mocniejszym punktem całego projektu mogą być też składy kierowców. W #35 pojadą Paul-Loup Chatin z Ferdynandem Habsburgiem i Charlesem Milesim. Zaś sporo zmian zaszło w #36. Tam drugi rok z rzędu pojawi się Mick Schumacher, który na przestrzeni całego sezonu był prawdopodobnie najszybszym zawodnikiem spośród dwóch aut. Jeszcze przed końcem poprzedniej kampanii dołączył do niego Jules Gounon, który zastąpił emerytowanego już Lapierre’a. Natomiast do nich teraz dołączył zwolniony z Porsche Frederic Makowiecki. Wydaje się, że #36 jest jednak lepiej obsadzonym autem w Alpine.

Fot. Alpine Endurance Team
Mustang potrzebuje okiełznania
W tym formacie w drugiej połowie artykułu poświęcamy uwagę samochodom GT3. Jako że Alpine oraz Peugeot nie posiadają takowych aut w stawce to wypełnimy tą przestrzeń innymi producentami. I teraz przyszła kolej na Forda. Zeszłoroczny debiut Mustanga był absolutnie dramatyczny. Od problemów z niezawodnością po fatalne tempo samochodu. I nie mam tu na myśli wyłącznie ich rezultatów w LMGT3. Choć jednocześnie muszę mu oddać dobrą dyspozycję w 24h Le Mans. Tam dwa auta wywalczyły miejsca w czołowej piątce, a jedno z nich wywalczyło podium. Nie mniej jednak, ogólnie sezon był dramatyczny.
Wygląda na to jednak, że w tym roku może być lepiej. Raz, że sam Proton Competition ma już więcej doświadczenia z tą konstrukcją. Druga rzecz to to, że nawet zespół Multimatic w GTD Pro w IWSC radzi sobie lepiej – to znaczy wygrał 24h Daytona. Zaś drugie auto też dojechało w czołówce. Jeśli Proton byłby w stanie wydobyć to samo z tego auta, co fabryczny zespół z USA to forma Mustanga w WEC zdecydowanie by się poprawiła.

Fot. Ford Performance
W tym roku w #77 do Bena Barkera dołączą Bernardo Sousa i Ben Tuck. Natomiast w #88 z Dennisem Olsenem pojadą Stefano Gatusso i Gianmarco Levorato.
Na koniec dodam, że warte uwagi jest znaczenie większe zaangażowanie Forda w wyścigi w Europie. Od tego roku będziemy mogli oglądać Mustanga na starym kontynencie w kilku innych seriach GT3, w tym w DTM z Haupt Racing Team.