Zmiana, która była potrzebna
Przez dwa pierwsze lata Cadillaca w WEC obsługiwało Chip Ganassi Racing. Sporo obiecywaliśmy sobie po takiej współpracy, ale ostatecznie niewiele z tego wyszło. Często zespół nie korzystał z pełni potencjału V-Series.R, które jednocześnie nie zawsze radziło sobie z oponami. Jednakże nieraz można było odnieść wrażenie, że jedyny amerykański Hypercar w stawce jest w stanie zaprezentować lepszą formę.
No właśnie, jeden samochód. Oczywiście trzeba mieć świadomość tego, że może w pierwszych dwóch latach, Cadillac i Dallara nie byli w stanie wyprodukować więcej egzemplarzy. W końcu ta marka posiada program zarówno w Hypercarach, jak i GTP w IWSC. Rok temu były to łącznie trzy samochody, a teraz będzie ich aż pięć. W trzecim sezonie startów przyszła kolej na zmianę. Przede wszystkim za operację wyścigową odpowiadać będzie Jota Sport. I nie będzie to jedno auto, ale aż dwa. Wynika to przede wszystkim z przepisów sportowych, ale też i z chęci obydwu stron tego partnerstwa.

Fot. Jota Sport
Jota wniesie nową jakość do tego programu
Istotną mocną stroną tej współpracy będzie to, że przecież Jota już ma dwa lata doświadczenia w Hypercarach z Porsche. To oznacza, że wiedzą na czym polega obsługa tego typu samochodów, w tym też hybrydy. Ta jest identyczna dla wszystkich aut LMDh, co ułatwia zadanie tej ekipie.
Teraz zobaczymy, jaki jest potencjał Cadillaca. W przypadku Alpine i BMW sugeruję wzrost formy w tym sezonie i z amerykańskim samochodem powinno być podobnie. Jednakże ktoś przecież musi być ostatni. Tu uważam, że nadal koniec końców najsilniejsze może być Ferrari z Porsche i Toyotą. Jednakże w poszczególnych wyścigach producenci będą zna bardziej przemieszani. Zaś Alpine, BMW i Cadillac będą po prostu częściej gościć w czołowej piątce.
Na koniec słowo o składach załóg. W #12 pojadą Alex Lynn, Norman Nato i Will Stevens. Zaś w #38 zasiądą Earl Bamber, Sebastien Bourdais i Jenson Button. Drugie auto to iście bwiazdorski skład i pewnie wielu stawia na ten właśnie samochód. Jednakże ja bym nie skreślał #12, w której jechać będzie Will Stevens.
Corvette również powinno się poprawić
Nie oszukujmy się. Debiut Corvette w LMGT3 był dramatyczny. Zaczęło się od pole position w Katarze, ale większość sezonu auto padało ofiarą awarii, lub kolizji. To kosztowało ich sporo punktów. Dopiero na koniec sezonu udało się złożyć dobry weekend. To w połączeniu z przyjaźniejszym BoP przynioslo podwójne podium w Bahrajnie.
Trudno powiedzieć, gdzie to auto wyląduje w stawce. Jednakże od takiej ekipy jak TF Sport oraz samochodu produkcji Pratt Miller Motorsports spodziewamy się walki w czołówce. Dwa auta na pograniczu pierwszej dziesiątki to nie jest miejsce dla Corvette.
Na koniec słowo o kierowcach. W #33 pojadą Jonny Edgar, Daniel Juncadella i Ben Keating, który jeszcze kilka lat temu zaklinał się na Boga, że nie będzie się ścigać w autami GT3. Natomiast w #81 zasiądą Rui Andrade, Charlie Eastwood i Tom van Rompuy. Obydwie załogi wydają się być sonie równe.