W środę McLaren poinformował o złym samopoczuciu jednego z pracowników. W czwartek okazało się, że został zakażony wirusem. Chory natychmiast trafił do izolatki, gdy tylko pojawiło się ryzyka zachorowania na koronawirusa.
Brytyjski zespół postanowił wycofać się z wyścigu o Grand Prix Australii w obawie przed zarażeniem innych pracowników. – Decyzja została podjęta ze względu na środki bezpieczeństwa. Nie tylko z powodu naszych pracowników i partnerów, ale i rywali, fanów i innych osób – czytamy w oświadczeniu.
Na stanowisko stajni z Woking odpowiedzieli włodarze Formuły 1. – Szanujemy decyzję zespołu. Wspólnie z FIA podejmujemy dalsze decyzje. Na pierwszym miejscu stawiamy bezpieczeństwo kibiców, ekip i wyścigu.
Nie tylko McLaren. Pozytywne informacje od Haasa
Jednocześnie zespół Haas poinformował, że testy epidemiologiczne pracowników amerykańskiego teamu są negatywne. Tym samym zespół nie planuje wycofać się z rundy inauguracyjnej. Niedawno mówiło się również o podejrzeniu zachorowania pracowników Williamsa. Na razie nie ma informacji co do ich wyników.
Na razie nie znamy przyszłości wyścigu w Melbourne w związku z decyzją McLarena. Kilka dni temu świat obległa również informacja o rozegraniu Grand Prix Bahrajnu, ale bez udziału kibiców. Niedawno odwołano też dwie rundy Formuły E oraz przeniesiono kilka rund MotoGP na późniejszy termin.