Formuła 1 potwierdziła, że po ostatnim Grand Prix rozgrywanym na rosyjskim Soczi aż dziewięciu „pracowników pomocniczych” zakaziło się COVID-19. To rekordowa liczba, bowiem wcześniej wynosiła ona zaledwie siedem przypadków. Wśród chorych jest Will Buxton, dziennikarz i prezenter Sky Sports i Liberty Media. Brytyjczyk poinformował o tym w mediach społecznościowych.
— Will Buxton (@wbuxtonofficial) September 24, 2020
COVID-19 kontra F1. Kibice na torze to błąd?
Wzrost ten postawił zarządców Formuły 1 stan pogotowia. Chociaż nie jest on duży, to jednak ma spore znaczenie, bowiem królewska seria właśnie w Soczi wpuściła kibiców na trybuny. Co więcej, maseczki ani dystans społeczny nie były obowiązkowe.
Mimo to, F1 stara się ochraniać personel padoku i trzymać pracowników w izolacji od świata zewnętrznego. Dzięki temu – jak twierdzi Liberty Media – zespoły i kierowcy nie są narażeni na zakażenie koronawirusem. Taka deklaracja zdaje się uspokajać. – Te sprawy zostały szybko wykryte i nie miały wpływu na wydarzenie. Obecność fanów nie wpłynęła na tę sytuację, ponieważ publiczność nie mogła wejść do padoku, zgodnie z obowiązującym protokołem – zapewniają włodarze sportu.
Do tej pory Sergio Perez jest jedynym kierowcą w stawce Formuły 1, u którego testy na COVID-19 były pozytywne. W związku z tym, Meksykanin opuścił dwie rundy na torze Silverstone. Wówczas jego miejsce zajął Nico Hulkenberg, który tym samym zapewnił sobie choć na chwilę szanse na powrót do stawki.
Kibice mają pojawić się między innymi na Grand Turcji w połowie listopada. W okresie jesiennym jednak kraje szykują się na drugą falę zakażeń, w związku z czym wciąż niepewne jest, jak zakończy się tegoroczny sezon. Sporo zamieszania zrobiło się wokół GP Portugalii, ponieważ władze w Lizbonie wprowadziły nowe obostrzenia. Jednakże mają one nie przeszkodzić F1 i innym sportom.