Przed laty Chrysler miał bardziej urozmaiconą ofertę, obfitującą m.in. w luksusowe coupe i limuzyny, a także modele kompaktowe. Obecnie oferta marki składa się z dość wiekowej limuzyny 300 oraz vana Voyager i jego bardziej luksusowej wersji Pacifica. W XXI wieku jedynym sportowym akcentem Chryslera (nie licząc topowej odmiany 300C SRT 8) był tak naprawdę roadster Crossfire… Przynajmniej, jeżeli chodzi o modele seryjne. Producent przymierzał się bowiem do wprowadzenie fascynujacego supersamochodu o ekstremalnych osiągach, mającego być odpowiedzią na zapowiadanego przez koncern Volkswagena Bugatti Veyrona. Tak właśnie narodził się Chrysler ME Four-Twelve. Niestety nigdy nie wyszedł on poza fazę prototypu, choć było ku temu blisko.
Chrysler ME Four-Twelve – niespełniony sen o amerykańskim Bugatti
Epoka Daimlera-Chryslera przez wielu uważana jest za fiasko, jednak przyniosła parę ciekawych samochodów. Wśród nich był właśnie koncepcyjny Chrysler ME Four-Twelve. – Najbardziej zaawansowany Chrysler, jaki kiedykolwiek zbudowano – można przeczytać w oficjalnym komunikacie prasowym z 2004 roku. Opracowany jako dwudrzwiowe coupe supersamochód korzystał z 6-litrowej jednostki V12 od AMG, którą wyposażono w aż cztery turbosprężarki (tyle samo turbosprężarek miało zaprezentowane w 2005 roku Bugatti Veyron). Stąd też nazwa Four-Twelve, oznaczająca odpowiednio liczbę turbosprężarek oraz cylindrów. Centralnie umieszczony silnik rozwijał aż 850 KM oraz 1152 Nm. Posiadał on nowo opracowaną głowicę cylindrów, specjalne kolektory dolotowe i wydechowe oraz kute tłoki i kuty wał korbowy. Moc trafiała na tylne koła za pośrednictwem 7-biegowej skrzyni sekwencyjnej Ricardo, którą zaprojektowano specjalnie dla tego samochodu.
Masa własna poziomie zaledwie 1310 kg przedkładała się nie tylko na świetny stosunek mocy do masy (1,5 kg/KM), ale również na doskonałe osiągi. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynosiło 2,9 sekundy, zaś prędkość maksymalna 400 km/h. Sprint na ćwierć mili zajmował autu 10,6 s. Dla porównania 1001-konne Bugatti Veyron potrzebowało na rozwinięcie 100 km/h 2,5 s i rozwijało 407 km/h. Uzyskanie niskiej masy własnej było możliwe dzięki szerokiemu wykorzystaniu włókna węglowego, nie tylko do konstrukcji karoserii, ale także aluminiowej ramie skorupowej o strukturze plastra miodu. Lekkie były również karbonowo-ceramiczne tarcze hamulcowe oraz karbonowa konstrukcja foteli, obniżająca wagę siedziska do zaledwie 12,3 kg.
Futurystyczny i niezwykle szybki
Niestety każda ze wspomnianych wartości była tylko zapewnieniem Chryslera, którego nigdy nie zweryfikowano. Jeżeli zaś chodzi o stylistykę, to samochód do dziś wygląda nietuzinkowo i futurystycznie, co bez wątpienia może się podobać. Smukłe linie, zaawansowana aerodynamika oraz niskie i szerokie nadwozie bez wątpienia wpływały dobrze na odbiór pojazdu. Samochód wyposażono w opony o rozmiarze 265/35 R19 z przodu oraz 335/30 R20 z tyłu oraz układ hamulcowy z tarczami o średnicy 40,6 cm oraz sześciotłoczkowymi zaciskami.
Kabinę wykończono dość ekskluzywnie. Deskę rozdzielczą obito bowiem skórą, podobnie jak fotele, zaś deskę rozdzielczą wykonano z włókna węglowego. Konsolę środkową zdobią natomiast chromowane wstawki. Za stylową, spłaszczoną u dołu kierownicą znalazł się zestaw zegarów w stylu retro z białymi tarczami (typowe dla ówczesnych Chryslerów). Było też kilka udogodnień w postaci dwustrefowej automatycznej klimatyzacji, systemu audio premium, nowatorskiej wówczas funkcji dostępu bezkluczykowego czy przycisku do uruchamiania silnika. Dach wykonano ze szkła. O ile po nadwoziu wcale nie nie widać upływu czasu, o tyle wnętrze pojazdu trąci trochę myszką.
Można tylko gdybać
Ostatecznie jednak Chrysler ME Four-Twelve nigdy nie wszedł do produkcji, choć było ku temu blisko. Prawdopodobnie górę wzięła ekonomia, gdyż supersamochód z centralnie umieszczonym silnikiem (stąd ME w nazwie – Mid Engine) byłby po prostu zbyt kosztowny, zarówno w opracowaniu, jak i w produkcji. Obawy budził również fakt, że samochód mógłby być szybszy niż Mercedes-AMG SLR McLaren. Co ciekawe, prototyp supersamochodu Chryslera opracowano w ciągu zaledwie 12 miesięcy. Stworzono dwa egzemplarzy – pierwszy był wersją pokazową, którą zaprezentowano na targach w Detroit w 2004 roku. Przewidywana cena pojazdu wynosiła około 750 000 dolarów.


