Pierwszy nowy Mercedes SL od dekady
Mało który samochód ma tak bogatą historię i jest tak rozpoznawalny co właśnie Mercedes SL. W końcu jest on prawdziwą ikoną motoryzacji, zaś starsze generacje uchodzą za obiekt pożądania wielu kolekcjonerów. Pierwsza generacja zadebiutowała w 1954 roku. Za najbardziej pożądane obecnie uchodzą SL II R113 („Pagoda”) z lat 1963-1971 oraz III generacja (R107) z lat 1971-1989… i oczywiście I generacja (słynny Gullwing z lat 1954-1963). Obecne, VI wcielenie niemieckiego roadstera jest już na rynku od dekady (zaprezentowane pod koniec 2011 roku), a więc najwyższy czas na następcę. Już od pewnego czasu producent z gwiazdą w logo raczył nas licznymi teaserami swojego roadstera, w tym ostatnim nawet wczoraj. Teraz nowy Mercedes SL ujrzał wreszcie światło dzienne – samochód pozostał stylowym i eleganckim roadsterem ze świetnymi proporcjami. Zmieniło się jednak naprawdę sporo.

Fot. Mercedes
Nowy Mercedes SL oznacza spory powiew świeżości…
Przede wszystkim nowy jest design pojazdu, który wręcz czerpie garściami z nowych modeli pokroju CLS-a czy nowej klasy A. Mamy zatem agresywny przód z zaostrzonymi reflektorami w stylu CLS-a, grillem Panamericana rodem z AMG GT oraz sporymi wlotami powietrza w zderzaku. Z tyłu natomiast mamy smukłe lampy również inspirowane CLS-em. Poniżej „rządzą” cztery końcówki układu wydechowego, co jasno sugeruje, co znajduje się pod maską. Z pewnością zapewnią też odpowiednie doznania akustyczne.

Fot. Mercedes
Nowy Mercedes SL oznacza pożegnanie z twardym dachem poprzednika, który zwiększał tylko masę własną. Model VII generacji jest całkowicie nową konstrukcją i jednocześnie pierwszym SL-em wyposażonym w napęd na obie osie 4MATIC+. Jest to zaawansowany układ ze zmiennym podziałem momentu obrotowego na przednią i tylną oś. Mercedes twierdzi, że zaprojektował samochód tak, by spełniał własne wymogi bezpieczeństwa firmy w razie wypadku. Jak twierdzi producent – przewyższają one te wymagane przez prawo.

Fot. Mercedes
Kabina SL-a przeszła jeszcze większą metamorfozę niż jego nadwozie. Wygląda ona nowocześnie i nawiązuje do pozostałych modeli spod znaku gwiazdy. Centralnym elementem deski rozdzielczej jest lekko wysunięty do przodu dotykowy ekran systemu infotainment i klimatyzacji o przekątnej 11,9 cala. Obok niego znalazły się znane z innych modeli turbinowe nawiewy, zaś przed kierowcą znajduje się się zestaw wirtualnych zegarów z 12,3-calowym wyświetlaczem. Uzupełnieniem jego wskazań jest ekran head-up z technologią rozszerzonej rzeczywistości. Nie zabrakło też rozbudowanego ambientowego oświetlenia.
… oraz roszady w gamie marki
Nowy SL jest także pośrednim następcą modelu AMG GT Roadster. Z powodu ograniczania ilości kabrioletów w ofercie, Mercedes wycofał także modele SLC oraz klasy S Cabrio. Odmiany klas C i E w wersjach z otwartym nadwoziem ma zastąpić wspólny model – CLE. Niestety, predyspozycje klientów są tutaj siłą decyzyjną – dlatego w gamie, kosztem właśnie usportowionych modeli, pojawiają się kolejne SUV-y.

Fot. Mercedes
AMG zamiast Benza
Nowa generacja luksusowego roadstera marki jest kolejnym modelem, dopasowanym do zapoczątkowanego w 2014 roku nowego nazewnictwa w koncernie. Wówczas, przy okazji debiutu modelu Mercedes-AMG GT, zadecydowano o wyraźnym rozdzieleniu modeli sportowych od „zwyczajnych” (Mercedes-Benz). Pomimo tego, zaznaczonego nawet w nazwie, usportowienia modelu, będzie on najbardziej praktycznym SL-em od 1989 roku. Chodzi tutaj oczywiście o powrót… tylnych siedzeń. Niestety, widoczna na udostępnionych kilka dni temu zdjęciach przestrzeń na nogi, mogłaby zadowolić co najwyżej dwuwymiarowych kibiców znanych ze starszych gier wyścigowych i sportowych. Na szczęście najczęstszymi pasażerami tylnych miejsc w kabrioletach są zazwyczaj eleganckie, skórzane torby. Od nich nikt nie usłyszy narzekania.

Fot. Mercedes
Nowy Mercedes SL korzysta z dobrze znanej z AMG GT oraz innych modeli podwójnie doładowanej jednostki V8 o pojemności 4 litrów. Na początek będzie ona dostępna w dwóch wariantach mocy – 476 oraz 585 KM. Później dołączy odmiana E-Performance, bazująca na technologii inspirowanej Formułą 1. Dodatkowym źródłem napędu będzie w niej motor elektryczny umieszczony na tylnej osi. Ta opcjonalnie będzie skrętna – maksymalnie o 2,5 stopnia. Ma to zapewnić lepszą zwrotność, oraz poprawić prowadzenie w szybkich zakrętach.
Najbardziej cyfrowy model od AMG
Producent chwali się, że udało się wzorowo połączyć „cyfrowe doznania” z „analogowym doświadczeniem”, cokolwiek to znaczy. Faktem jest, że wirtualne zegary imponują ilością ustawień, a ekran centralny można pochylić, tak by nie odbijało się w nim słońce podczas jazdy ze złożonym dachem. Kolejną nowością jest system AMG Active Ride Control – czyli szeroko konfigurowalne aktywne zawieszenie, dbające o minimalizowanie przechyłów nadwozia podczas szybkiej jazdy. Zezwala ono, według zapewnień producenta, również na komfortowy „cruising” bez narażania kręgosłupa na szwank. Ceny oraz termin debiutu rynkowego nie zostały podane – gdy tylko producent je ujawni, z pewnością zaktualizujemy artykuł.