Białoruski dyktator nie chce czeskiej marki
O Aleksandrze Łukaszence w ostatnich dniach słyszał każdy Polak. Wszystko oczywiście z powodu kryzysu na polsko-białoruskiej granicy w związku z imigrantami. Tym razem skupimy się jednak na innych popisach ostatniego europejskiego dyktatora.
Chodzi o konflikt ze Skodą, której nie można sprzedawać u naszych wschodnich sąsiadów od kwietnia. To z woli Łukaszenki zorganizowano cały zakaz dotyczący sprzedaży wszystkich nowych samochodów Skody, który spowodowało zaangażowanie się czeskiej marki mające na celu uniemożliwienie organizacji mistrzostw świata w hokeju w tym kraju. Przypomnijmy, że marka zagroziła, że wycofa się ze sponsoringu, jeśli turniej odbędzie się na Białorusi. Ostatecznie ta forma nacisku okazała się skuteczna, bowiem imprezę przeniesiono do Łotwy. Mocno uraziło to dumę Łukaszenki.
Niektórzy przekonywali, że sprzedaż Skody będzie trudna do skutecznego powstrzymania, że zawsze istnieje jakaś luka. Jednak totalitaryzm oczywiście nie zna wyjątków – zakaz sprzedaży faktycznie wszedł w życie w maju, a dane dotyczące tegorocznej sprzedaży samochodów do końca września pokazują, że sprzedaż Skody od wejścia w życie zakazu jest zerowa.
Drastycznie maleje sprzedaż nowych samochodów
Sankcja została nałożona do 4 listopada, więc dealerzy czeskiej marki liczyli na powrót do normalności, reklamując samochody w globalnych mediach społecznościowych (przede wszystkim Facebook i Instagram), gdzie było to możliwe i stosunkowo bezpieczne. Fani marki także odliczali dni do zakończenia zakazu, ale wszyscy się przeliczyli. Za sprawą nowego dekretu reżimu Łukaszenki, zakaz sprzedaży Skody na Białorusi został przedłużony co najmniej do 4 maja 2022 roku.
Bez Skody sprzedaż samochodów na Białorusi spadła jeszcze mocniej. W pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku sprzedano w tym kraju zaledwie 33 886 samochodów osobowych, co po latach spadków rok do roku oznacza kolejny – i to aż o 17,1%. Dla porównania w Polsce tylko w październiku nowych nabywców znalazło 31 258 samochodów osobowych. I tak np. we wrześniu sprzedano zaledwie 3 700 „osobówek”, co oznacza spadek względem analogicznego okresu ubiegłego roku o 26,9%.
Tym niewielkim rynkiem rządzą Łada, Renault, Volkswagen i Geely. Skoda dopóki była w grze miała udział na poziomie 5-10%, dzięki czemu była jedną z czterech najpopularniejszych marek samochodów. Obecnie na białoruskiej stronie internetowej Skody po kliknięciu w „modele” pojawia się białe pole. To smutny wygląd, który nie powinien mieć miejsca w cywilizowanym kraju.