Zaskoczenie, a zarazem jego brak
Gdy w 2020 roku wprowadzono inicjatywę We Race as One do ceremonii startu wyścigów Grand Prix, Lewis Hamilton stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych kierowców zaangażowanych w tę akcję. Najczęściej to on manifestował swoje zdanie w walce z prześladowaniem na tle rasowym.
Najgłośniejszym zdarzeniem w jego wykonaniu było założenie koszulki na podium GP Toskanii z treścią domagającą się sprawiedliwości dla Brennony Taylor, która zginęła niespełna dwa lata temu w wyniku policyjnej strzelaniny w stanie Kentucky. Wspomniana koszulka była niezgodna z protokołem ceremonii podium, za co kierowcy Mercedesa groziła reprymenda od sędziów. Siedmiokrotny mistrz świata zdołał jednak jej uniknąć. Podobnym zaangażowaniem wykazuje się także Sebastian Vettel.
Teraz, gdy zrezygnowano z akcji We Race as One spodziewano się, że Hamilton będzie lobbował za jej przywróceniem. Jednakże Brytyjczyk wykazał się większym zrozumieniem dla władz sportu. Kierowca Mercedesa podzielił się też innym ciekawym doświadczeniem z zeszłego roku.
– Nie rozmyślałem szczególnie dużo nad tym. Jednakże uważam, że działanie Stefano Domenicaliego ma sens. Teraz pora podjąć rzeczywiste działania i to jest coś, czego nie mogę się doczekać. Przykładowo w zeszłym roku uczestniczyłem w świetnym spotkaniu z szefami innych ekip. Tam zobaczyłem, że inne zespoły również chcą podjąć działania na rzecz zwiększenia różnorodności w sporcie. Dodatkowo uwierzyłem w to, że te chęci są rzeczywiste i faktycznie inne zespoły również chcą pomóc – zdradził.
– Nie wiem czy na ten moment potrzebujemy podobnego gestu przed startem. Mimo to myślę, że powinniśmy być w stanie wprowadzić to ponownie w razie potrzeby – zauważył siedmiokrotny mistrz świata.
Teraz należy przejść do czynów
Lewis Hamilton jest zaangażowany w szereg inicjatyw związanych z walką na rzecz równości rasowej i zwiększenia różnorodności w sporcie. Brytyjczyk jest chociażby twarzą komisji zajmującej się wspomnianym zagadnieniem. Natomiast w ostatnim czasie były kierowca McLarena nawiązał współpracę z brytyjską telewizją Sky, z którą założył fundację „Mission 44”. Ta ma również ma działać na rzecz zwiększenia różnorodności rasowej w sporcie. Prawdopodobnie Hamilton nie zamierza jednak poprzestać na powyższych organizacjach i chce, aby F1 powołała do życia podobne stowarzyszenie.
– Myślę, że w ostatnim roku ten slogan stał się hasłem zbiorowym dla wielu innych spraw. Uważam, że możemy zrobić coś więcej i wywrzeć większy wpływ. Jednak trudno mi powiedzieć jak możemy tego dokonać – podsumował.