Brytyjczyk rozpoczął swoją przygodę w F1 w 2000 roku z zespołem Williamsa. Następnie jeździł dla Benettona, Renault, British American Racing oraz Hondy. Reprezentowanie japońskiego koncernu zaowocowało jego pierwszym zwycięstwem w deszczowym Grand Prix Węgier w sezonie 2006.
Po nieudanej próbie ściągnięcia Fernando Alonso do Brawn GP, postanowiono zachować obecny skład kierowców. Dzięki temu Jenson Button u boku Rubensa Barrichello zdobył swój tytuł mistrzowski. Od kolejnego sezonu, Jenson Button przeniósł się do McLarena i pozostał w nim do końca swojej kariery jeżdżąc wraz z Lewisem Hamiltonem, Sergio Perezem, Kevinem Magnussenem oraz Fernando Alonso.
Z racji swojego ogromnego doświadczenia, mistrzowskiej korony i rywalizacji w jednym zespole z Hamiltonem i Alonso, rzucenie pytania o wybór najlepszego zawodnika było niemalże przesądzone. Gdy w końcu zostało one zadane, Brytyjczyk zaczął dość dyplomatycznie rozwijać swoją myśl.
– Jeśli miałbym spojrzeć na moją karierę, to walczyłem, aż z szóstką niesamowitych kierowców F1. To ja rywalizowałem z nimi osobiście, więc moja ocena będzie w 100% obiektywna. Najpierw zacznę od tego, że trudno porównywać Juan Manuela Fangio do Lewisa Hamiltona, ponieważ to ogromna różnica czasu i zupełnie inny sport niż ten, który mamy w obecnej chwili – rozpoczął mistrz świata F1 z 2009 roku.
Podobnego wyboru dokonywali… Pedro de la Rosa i Rubens Barrichello
– Na pewno na czele tej szóstki znajdą się Lewis Hamilton i Fernando Alonso. Partnerowałem im w McLarenie. Mają ogromny talent i są niesamowici w każdych warunkach. Oprócz tego, muszę wymienić Sebastiana Vettela, gdyż ma on na swoim koncie 4 tytuły. Obecnie popełnia głupie błędy i przegrał rywalizację z kolegą z zespołu. Jednak myślę, że po takiej porażce, będzie lepszym kierowcą – dodał 40-latek.
– Na pewno dodałbym jeszcze Maxa Verstappena. Z nim nie ścigałem się przez wiele lat. Ale patrząc na wyścig w Brazylii w 2016 roku, to trzeba mu oddać, że jest niesamowitym zawodnikiem. A to, co robi z bolidem jest niepojęte. Jego umiejętności kontroli bolidu są imponujące, ponieważ każdy inny kierowca rozbiłby się już przynajmniej z pięć razy. Pozostałe dwa miejsca pozostawiłem dla dwóch wielkich ikon, które miałem okazje poznać w mojej dopiero rozpoczynającej się karierze. Mam na myśli Mikę Hakkinena i wielkiego Michaela Schumachera – podsumował Jenson Button.