Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Fernando Alonso chce wrócić do Ferrari? Sebastian Vettel odrzucił ofertę

Według informacji z Włoch, czterokrotny mistrz świata odrzucił ofertę Ferrari, określając ją jako „żart”. Jeśli dalsze negocjacje zakończą się fiaskiem, niemiecki zawodnik zwolniłby posadę w zespole z Maranello. Na jego miejsce chciałby wskoczyć Fernando Alonso. Hiszpan chciałby zdobyć swój upragniony od wielu lat trzeci tytuł mistrz świata F1.

Sebastian Vettel i Fernando Alonso 2015 konferencja F1
Fot. Formula 1 / Twitter

Chociaż sezon F1 wciąż nie wystartował, to fani królowej sportów motorowych nie mogą narzekać na nudę. Część kierowców rywalizuje ze sobą w wirtualnych wyścigach. Byłe oraz obecne gwiazdy udzielają wywiadów w postaci wideokonferencji. Dodatkową pikanterię dodaje kwestia nowych składów w wielu ekipach. Nie dziwi więc, że znów wrócił temat osoby Fernando Alonso.

Kontrakty do końca 2020 roku

Kierowcy zarówno z czołówki, jak i środka stawki, na nowy rok nie są wciąż transparentni. Obaj kierowcy Mercedesa, czyli Lewis Hamilton oraz Valtteri Bottas posiadają ważne umowy tylko do końca tego sezonu. Transfer Brytyjczyka do innego zespołu jest wręcz nie do pomyślenia. Po pierwsze, z powodu epidemii, diametralne zmiany w przepisach, które miały przetasować stawkę zostały przesunięte z 2021 na 2022 rok. Po drugie, Lewis Hamilton w ”Srebrnych Strzałach” zwiększył swój dorobek mistrzowskich tytułów z 1 do 6, a dalsza jazda w tej ekipie umożliwia mu wyrównanie i pobicie rekordu Michaela Schumachera.

Sytuacja wygląda zupełnie inaczej w przypadku fińskiego zawodnika. Bottas to znakomity kierowca numer dwa, który w niektórych wyścigach przypomina Rubensa Barrichello z czasów Ferrari. Zawodnik ze Skandynawii jest również na tyle konkurencyjny, że potrafi wygrywać poszczególne wyścigi i zdobywać PP. Toto Wolff ogłosił niedawno, że drugi fotel w Mercedesie zajmie Valtteri Bottas lub Esteban Ocon. Wiele zależy od tego, czy wychowanek Mercedesa będzie w stanie pokonać Daniela Ricciardo w Renault.

Podobnie ze składem kierowców jest w przypadku McLarena, Haasa, Alfy Romeo Racing Orlen, Alpha Tauri oraz w Williamsie. Natomiast Sebastian Vettel z Ferrari oraz Alexander Albon z Red Bulla relatywnie do swoich partnerów z zespołu, mają krótkoterminowe umowy. Wygasają one z końcem tego roku.

Nowa umowa proponowana Vettelowi przez Ferrari to… żart?

Charles Leclerc, który w swoim pierwszym sezonie w Ferrari, pokonał Sebastiana Vettela otrzymał prezent w postaci długoterminowej umowy. Monakijczyk będzie reprezentował stajnię z Maranello do końca 2024 roku. Czterokrotny mistrz świata F1 po porażce, a także masie błędów na torze – według nieoficjalnych informacji – otrzymał propozycję nowego kontraktu. Zgodnie z jego warunkami, Sebastian Vettel nie będzie już kierowcą numer 1. Oprócz tego, jego pensja zostaje obniżona z 40 mln do 12 mln euro. Kontrakt miałby wiązać obie strony przez zaledwie jeden rok.

Według La Gazzetta dello Sport – która upublicznia rzetelne informacje – Sebastian Vettel uznał tę ofertę za ”żart”. Przemawiając kilka dni temu podczas wideokonferencji, były kierowca Red Bulla stwierdził, że chce takich samych warunków, jak wcześniej. Oczywiście po zeszłorocznych występach nic dziwnego, że nie dostanie już tak wysokiej gaży. Jednak obcięcie jej aż o tyle jest ujmą. Zwłaszcza, że Niemiec współpracuje z zespołem od 2015 roku, a w latach 2017-2018 liczył się jeszcze w walce o MŚ.

Umowa, która będzie ofertą musi być taką, która da komfort mi i mojej ekipie. Jeśli chodzi o czas trwania? Nie wiem, ale zawsze miałem wyłącznie trzyletnie kontrakty, więc na taki liczę. Wiem, że jestem jednym z najbardziej doświadczonych kierowców. Nie jestem również stary i mój wiek nie powinien stanowić przeszkody – przyznał czterokrotny mistrz świata.

Kto nowym kierowcą Scuderii?

Włoska La Gazzeta dello Sport wspomina słowa szefa zespołu Ferrari, który przyznał, że na liście znajdują się Daniel Ricciardo, Carlos Sainz oraz Antonio Giovinazzi. Wszyscy trzej kierowcy mogą zagwarantować rotację, która byłaby ratunkiem dla Sebastiana Vettela. Jeśli Sainz przejdzie do Ferrari, zwolni się miejsce w McLarenie. Analogicznie sytuacja będzie wyglądać z Ricciardo – Renault, jak i Giovinazzim – Alfa Romeo Orlen Racing.

Czysto teoretycznie, jeśli Włoch przejdzie do Ferrari na miejsce pomocnika Leclerca, jego miejsce zajmie Niemiec. Najprawdopodobniej Raikkonen odejdzie z F1 po sezonie 2020 i zwolni fotel dla Kubicy. Zawodnicy znający się jeszcze z czasów BMW Sauber mogliby dostarczyć nam emocjonującą batalię w środku stawki. Taki scenariusz wydaje się jednak najmniej prawdopodobny.

Fernando Alonso i powrót do Ferrari

Spośród wolnych zawodników na horyzoncie pojawił się Fernando Alonso. Kierowca z Oviedo reprezentował czerwone barwy w latach 2010-2014.  Trzykrotnie został wówczas wicemistrzem, mimo niekonkurencyjnego bolidu. Luca di Montezemolo po sezonie 2012 ogłosił publicznie, że Alonso jest najlepszym kierowcą w historii całej marki Ferrari. Niestety po pięciu nieudanych latach w ekipie z Maranello i zmianie w szeregach szefostwa, Hiszpan postanowił opuścić włoską ekipę. W swoim ostatnim sezonie w czerwonych barwach zdeklasował Kimiego Raikkonena, zdobywając 3 razy więcej punktów. Nie było mu dane zwyciężyć ani razu, co przesądziło o tym, że od 2015 roku był już w McLarenie. Jak to się dalej potoczyło, pamiętamy.

Dla Fernando Alonso był to najgorszy możliwych ruch, ponieważ stajnia z Woking nie była w stanie przygotować niezawodnego i konkurencyjnego bolidu. Przez cztery lata w McLarenie najwyższą lokatą było piąte miejsce. W latach 2015-2018 był to nie lada wyczyn.

Dwukrotny mistrz świata ogłosił jednak, że planuje wrócić do Formuły 1. Jego marzeniem jest zdobycie trzeciego tytułu. Chociaż jest już bliski 40. roku życia. Jednak biorąc pod uwagę, że zdobył mistrzostwo świat FIA WEC 2018/2019, triumfował w 24h Le Mans w 2018 i 2019 roku i Rolex 24 at Daytona 2019, to pewne jest, że wciąż jest konkurencyjnym zawodnikiem. We włoskiej gazecie znajdziemy informacje, które mówią, że kandydatura Hiszpana może być rozważona.

Fernando Alonso znajduje się na liście Ferrari. Chce zastąpić Sebastiana Vettela – informacje zostały potwierdzone przez F1-insider.com.

Liberty Media i Ross Brawn murem za Fernando Alonso

Gdy najlepszy zawodnik z sezonów 2005-2006 ogłosił, że opuszcza serię, Liberty Media natychmiast ”zaatakowało” m.in. Mercedesa. Sam Chase Carey udał się do Toto Wolffa, aby spróbować wywalczyć dla Fernando Alonso miejsce u boku Lewisa Hamiltona. Niestety prośby nie zostały spełnione, a sport pożegnał utalentowanego kierowcę w 2018 roku. Na niekorzyść hiszpańskiego weterana grały ponoć nie tylko wiek, ale wcześniejsze starcie z Brytyjczykiem w sezonie 2007.

Były szef Scuderii Ferrari, Brawn GP oraz Mercedesa, a obecnie dyrektor zarządzający F1 ds. sportowych, pragnie powrotu Hiszpana. Przyznał to w jednym z ostatnich wywiadów.

Powrót Alonso do konkurencyjnej ekipy w tych czasach jest chyba już tylko nadzieją lub marzeniem. Jednakże pragnę, aby to się wydarzyło. Myślę, że w przyszłym roku możemy zawalczyć, aby miał szansę. To jeden z najlepszych zawodników w całej historii. On musi wrócić, ponieważ to najbardziej niesamowity kierowca, jaki się tu ścigał – powiedział Ross Brawn.

Niewątpliwie Fernando Alonso nie byłby zawodnikiem, któremu zależy na pieniądzach. Jeśli miałby znów zainkasować fortunę, być może przyciągnie sponsorów, którzy pokryją jego gażę. Za to Ferrari nie będzie musiało się martwić i zyskają kierowcę gotowego ścigać się przez 2-3 sezony na niezłym poziomie.

Oceń nasz artykuł!
\
Reklama