Nasze profile w mediach społecznościowych

IndyCar

Kim jest Takuma Sato? Poznaj dwukrotnego zwycięzcę Indy 500

Tegoroczne Indy 500 jest już historią. Do historii przeszedł także jego zwycięzca, czyli Takuma Sato. Japończyk stał się prawdziwą gwiazdą w swoim kraju, wygrywając jeden z najważniejszych wyścigów na świecie. Były kierowca Formuły 1 mimo 43 lat na karku jeździ coraz szybciej i stawia coraz większe wyzwania swoim konkurentom. Przyjrzymy się jego dotychczasowej karierze.

Opublikowano

w dniu

Takuma Sato po Indy 500 2020 rok
Fot. HPD-North American Motorsport / Takuma Sato

Start Fernando Alonso w tegorocznym Indy 500 przykuł uwagę wielu entuzjastów sportów motorowych, ale to Takuma Sato był prawdziwą gwiazdą tego wyścigu. Reprezentant Rahal Letterman Lanigan Racing dołączył w tym roku do grona wielokrotnych triumfatorów zmagań na owalu w stanie Indiana. Kim jest niezwykle szybki Japończyk? W kilku słowach przedstawimy państwu jego biografię.

Takuma Sato: Urodzony sportowiec

Takuma Sato bez wątpienia jest urodzonym wojownikiem. Smak sportowej rywalizacji poznał jeszcze za czasów szkolnych uczestnicząc w wyścigach rowerów biegowych. W szkole wyższej kontynuował swoją przygodę z kolarstwem wygrywając międzyszkolne mistrzostwa Japonii. Jednak w jego sercu królowała już zupełnie inna dyscyplina.

W wieku 10 lat Takuma Sato zasiadł na trybunie toru Suzuka, by podziwiać zmagania kierowców Formuły 1 walczących o GP Japonii. Pędzące z zawrotną prędkością maszyny podziałały na wyobraźnię małego chłopca, który postanowił pójść w ślady Ayrtona Senny i Alaina Prosta.

Zachwycony Formułą 1 Takuma Sato zaczął stawiać pierwsze kroki w motosporcie rozpoczynając swoją przygodę z kartingiem. Wkrótce Japończyk mógł się cieszyć pierwszym sukcesem w nowej dyscyplinie. Sato był najlepszy w Honda Suzuka Racing School Scholarship. Niedługo później przyszła pora na znacznie szybsze maszyny. Zawodnik zadebiutował w Japońskiej Formule 3. Wiedział jednak, żeby zabłysnąć w świecie motosportu, będzie musiał opuścić kraj kwitnącej wiśni.

ZOBACZ TAKŻE
Sir Stirling Moss: Niekoronowany czempion | Legendy motorsportu

Takuma Sato wyruszył na podbój Europy

Takuma Sato udał się w podróż do Wielkiej Brytanii, by tam konkurować z najlepszymi młodymi zawodnikami tamtych czasów. Japończyk rywalizował w Europa Cup Britain zajmując drugie miejsce na koniec sezonu, a także próbował swoich sił w klasie National w Brytyjskiej Formule 3. W następnym roku przeszedł do głównej klasy Brytyjskiej F3, gdzie musiał się zmierzyć z takimi zawodnikami, jak Antônio Pizzonia, Narain Karthikeyan, Andy Prialux, Jose Maria Lopez czy Nicolas Kiesa. W swoim debiucie zakończył zmagania na 3. miejscu w punktacji. Już rok później został mistrzem, pokonując m.in. Anthony’ego Davidsona i Andre Loterera. Rok 2001 przyniósł mu także zwycięstwa w prestiżowych wyścigach Formuły 3, czyli Grand Prix Makau oraz Masters of Formula 3 na Zandvoort.

Makau 2001 win Japonia Sato

Fot. klaus-ewald.de / Triumf Takumy Sato w GP Makau w 2001 roku

Takuma Sato wkroczył do świata Formuły 1

W 2001 roku Sato dołączył do zespołu BAR, pełniąc rolę kierowcy testowego. Doświadczenie za sterami bolidu Formuły 1 oraz tytuł w Formule 3 zaowocowały kontraktem na starty w zespole Jordan-Honda w 2002 roku. Debiut nie był dla Japończyka łatwy. Zawodnik ustępował osiągami od swojego zespołowego partnera, Giancarlo Fisichelli, a podczas rundy na torze A1 Ring (obecnie Red Bull Ring) Sato miał groźny wypadek.

Nick Heidfeld wypadł wówczas z toru w strefie hamowania do trzeciego zakrętu i z dużą siłą staranował bolid Japończyka. Tylna struktura maszyny Heidfelda przebiła się przez kokpit raniąc nogę Sato. Pognieciony zagłówek uniemożliwiał natomiast uwolnienie się kierowcy z kokpitu. Na pomoc przyjechały służby ratunkowe, którym zajęło 10 minut oswobodzenie Japończyka. Zawodnik trafił do szpitala w Graz na obserwacje.

Po 16 z 17 wyścigów Sato wciąż miał zerowy dorobek punktowy na koncie. Fisichella punktował 4 razy zdobywając łącznie 7 oczek. Kończące sezon zmagania na torze Suzuka były jednak pokazem umiejętności Sato i dowodem potwierdzającym słuszność decyzji o zatrudnieniu go. Kierowca zajął w kwalifikacjach 7. miejsce, a w wyścigu dojechał na 5. pozycji wyrównując najlepszy wynik ekipy Jordan w tamtym sezonie.

Takuma Sato na podium

Po sezonie spędzonym w Jordanie, Takuma Sato pozostał bez posady na kolejny rok. Japończyk powrócił do wyścigowego kokpitu dopiero pod koniec roku w barwach ekipy BAR, gdzie miał zastąpić etatowego zawodnika, Jacquesa Villeneuve’a podczas ostatniej rundy sezonu na torze Suzuka. Sato niesiony dopingiem własnej publiczności po raz drugi zameldował się w punktach, kończąc rywalizację na szóstej lokacie. Wynik ten wystarczył, by Sato otrzymał bolid na pełen sezon 2004, zastępując mistrza świata z 1997 roku.

Rok 2004 był najlepszym sezonem Sato w Formule 1. W GP Stanów Zjednoczonych na torze Indianapolis Motor Speedway Japończyk zajął trzecie miejsce, przekraczając linię mety za Michaelem Schumacherem i Rubensem Barichello. Było to drugie podium dla japońskiego kierowcy w Formule 1. Pierwsze zdobył Aguri Suzuki podczas wyścigu o GP Japonii 1990. Kierowca zajął także czwarte miejsce we Włoszech oraz Japonii i zakończył mistrzostwa z dorobkiem 34 punktów i ósmą pozycją w klasyfikacji generalnej. Jego zespołowy partner, Jenson Button zdobył co prawda 85 oczek, Japończyka usprawiedliwiają jednak częste awarie jednostki napędowej.

Takuma Sato F1 podium Indianapolis 2004

Fot. Matt Bishop / Twitter

W kolejnym roku Takuma Sato miał ponownie stanąć do walki z zespołowym partnerem, Jensonem Buttonem. Sezon okazał się jednak zupełnym rozczarowaniem. Kierowca wywalczył zaledwie jeden punkt za ósme miejsce na Hungaroringu. W tym samym sezonie Jenson Button zdobył 37 oczek, dwukrotnie goszcząc na podium.

W kolejnym sezonie Honda przejęła zespół BAR, tworząc w ten sposób swoją fabryczną ekipę. Japoński koncern nie znalazł w swoim zespole miejsca dla rodaka, rozczarowany jego wynikami z poprzedniego sezonu. Takuma Sato przeszedł do świeżo utworzonej ekipy Super Aguri. Zespołem zarządzał były kierowca Formuły 1, Aguri Suzuki. Nowy, jedenasty uczestnik mistrzostw dopiero budował swoją ekipę. Bolid oparty na konstrukcji Arrowsa A32 z 2002 roku wyposażony w silnik Hondy nie był w stanie nawiązać walki z maszynami konkurentów, a Takuma Sato w ciągu całego sezonu nie zdobył żadnego punktu. Mimo to na uznanie zasługuje 10. miejsce wywalczone podczas wyścigu w Brazylii.

Kolejny sezon, mimo wciąż kiepskiej formy zespołu, był dużo lepszy dla Takumy Sato. Japończyk zdobył jeden punkt za ósme miejsce w wyścigu o GP Hiszpanii. W Kanadzie był natomiast jedną z sensacji wyścigu. Zmagania na torze w Montrealu obfitowały w groźne wypadki i neutralizacje. W tych chaotycznych warunkach Takuma Sato znalazł się w punktowanej strefie, a na sam koniec wyścigu wyprzedził Fernando Alonso z McLarena i awansował na szóstą pozycję. Hiszpan zaliczył wówczas jeden ze swoich najgorszych wyścigów w sezonie, Japończyk zaś najlepszy. Sezon zakończył na 17. lokacie z dorobkiem 4 punktów.

Kolejny rok okazał się być ostatnim dla ekipy Aguriego Suzukiego. Z powodu problemów finansowych zespół zakończył swoją działalność po GP Hiszpanii 2008. Najlepszym wynikiem Takumy Sato w tamtym sezonie była 14. pozycja w Barcelonie. Dla urodzonego w Tokio kierowcy zmagania w 2008 roku dobiegły końca po czterech wyścigach. Na początku kolejnego sezonu Sato wziął udział w testach z Toro Rosso, lecz mimo obiecujących wyników nigdy nie wrócił do rywalizacji w Formule 1.

Podróż za ocean

Nie widząc szans na powrót do królowej sportów motorowych Takuma Sato udał się do Stanów Zjednoczonych, aby tam rozpocząć swoje starty w serii IndyCar. Kierowca dołączył do ekipy KV Racing, w której spędził dwa sezony. Był to intensywny czas nauki dla Japończyka. Zawodnik musiał poznać nowe bolidy, tory i zaznajomić się ze ściganiem na owalach. W swoim drugim roku startów zaczął odnosić przyzwoite rezultaty w pojedynczych wyścigach, trzykrotnie meldując się w czołowej piątce.

Pierwsze sukcesy

W 2012 roku Takuma Sato przeszedł do zespołu Rahal Letterman Lanigan Racing. W barwach tej ekipy dwukrotnie stawał na podium dojeżdżając na trzecim miejscu na ulicach Sau Paulo oraz zdobywając drugą lokatę na tymczasowym torze utworzonym na płycie lotniska w Edmonton.

Kierowca stanął także przed niepowtarzalną szansą na triumf w Indianapolis 500. Japończyk przystępował do ostatniego restartu z piątej pozycji. Do końca rywalizacji pozostało 6 okrążeń. Sato szybko przebił się na trzecią lokatę i ruszył w pogoń za przewodzącymi stawce kierowcami Chipa Gannasiego.

ZOBACZ TAKŻE
Legendy IndyCar: Dario Franchitti

Na dwa okrążenia przed metą prowadził Scott Dixon. Na prostej startowej podążający za nim Dario Franchitti przypuścił atak na pozycję lidera. Trzeci Takuma Sato wykorzystał tunel aerodynamiczny za bolidem Szkota i agresywnym manewrem awansował przed Dixona. Na ostatnim okrążeniu Sato zaatakował Franchittiego. Ten nie zostawił mu zbyt dużo miejsca. Sato jechał tuż przy krawędzi toru, jednakże tył jego bolidu wpadł w poślizg. Kierowca nie mógł już nic zrobić i uderzył z impetem w ścianę. Zwycięzcą zakończonego pod żółtymi flagami wyścigu został Dario Franchitti.

Takuma Sato na Victory Line

W 2012 roku Takuma Sato był o krok od zwycięstwa, jednak na swój pierwszy triumf w IndyCar musiał jeszcze poczekać rok. Japończyk triumfował w 2013 r. na ulicznym torze w Long Beach. Kierowca stanął ponownie na podium podczas wyścigu na ulicach Sau Paulo. Na kolejne podium musiał poczekać jednak jeszcze dwa lata zajmując drugie miejsce w wyścigu w Detroit.

Takuma Sato triumfatorem Indy 500

W 2017 roku Sato dołączył do ekipy Michaela Andrettiego. Japończyk zaliczył przyzwoity sezon z doskonałym występem na Indy. Kierowca wykręcił w kwalifikacjach czwarty rezultat, a w wyścigu prezentował dobre tempo utrzymując tempo czołówki. Pod koniec wyścigu zaczął przebijać się do przodu. Podczas ostatniej neutralizacji, wywołanej awarią bolidu Fernando Alonso był już drugi. Przed sobą miał tylko Maxa Chiltona.

Wkrótce jednak pierwsza dwójka musiała uznać wyższość Helio Castronevesa. Brazylijczyk był zdeterminowany, by odnieść swoje czwarte w karierze zwycięstwo w Indy 500. Sato szybko uporał się jednak z Chiltonem, a następnie wyprzedził Brazylijczyka. Castroneves robił wszystko, co w jego mocy, by uporać się z Sato, lecz nie dał rady wysunąć się na prowadzenie. Wyścig Indianapolis 500 z 2017 roku padł łupem Takumy Sato. Wbrew powszechnemu stereotypowi o powściągliwości Japończyków, Sato nie odmówił sobie możliwości świętowania swojego największego sportowego sukcesu. Po kilku łykach mleka wylał sobie na głowę całą zawartość szklanej butelki ku uciesze swojej i całej, trzymającej za niego kciuki Japonii.

Rok 2017 był jak do tej pory najlepszym sezonem w karierze Takumy Sato. Japończyk zdobył 441 punktów w klasyfikacji generalnej i zajął ósme miejsce na koniec sezonu. Zawodnik, który do tej pory osiągał najlepsze wyniki na torach ulicznych, zaczął coraz lepiej spisywać się na owalach. Kierowca miał szansę na drugi triumf w sezonie podczas zmagań w Teksasie. Po ostatnim restarcie utrzymywał kontakt z prowadzącą dwójką szukając sobie miejsca do ataku. Jednakże, na pięć kółek przed metą wyjechał swym bolidem na trawę, po czym staranował Scota Dixona. Dla Japończyka był to koniec szans na drugie zwycięstwo w tym sezonie.

ZOBACZ TAKŻE
Al Unser - z futbolu do IndyCar | Legendy motorsportu

Takuma Sato i jego powrót do Rahal Letterman Lanigan Racing

Po zaledwie jednym roku spędzonym w ekipie Andrettiego Takuma Sato powrócił do swojego dawnego pracodawcy. Tym razem Japończyk nie zaliczył udanego startu na Indy. Zawodnik rozpoczynał rywalizację z szóstego rzędu, a wyścig zakończył po przejechaniu 47 okrążeń w wyniku kolizji z Jamesem Davisonem. Szczęście uśmiechnęło się do niego, jednak podczas zawodów w Portland. Dzięki korzystnej neutralizacji Sato wysunął się na prowadzenie, którego nie oddał już do mety.

W następnym roku Sato odniósł dwa zwycięstwa. W Alabamie kierowca wywalczył pole position i zdominował wyścig, a na Gateway ponownie z pomocą przyszła neutralizacja. Kierowca zaliczył także niezły wyścig w Indianapolis. Mimo, że we wcześniejszej fazie rywalizacji stracił do lidera jedno okrążenie, zakończył zmagania na trzecim miejscu licząc się w walce o zwycięstwo do ostatniego okrążenia.

ZOBACZ TAKŻE
IndyCar: Poznaj bliżej świat amerykańskiej formuły

Takuma Sato winny karambolu w Pocono?

Początek rywalizacji na torze Pocono miał wyjątkowo dramatyczny przebieg. Już na pierwszym okrążeniu doszło do kolizji między Takumą Sato i Alexandrem Rossim, która zaowocowała dużym karambolem. Uczestniczyli w nim także James Hinchcliffe, Ryan Hunter-Reay i Felix Rosenqvist. Szczególnie groźne wyglądała kraksa Szweda, którego bolid wleciał na barierę SAFER. Wszyscy wciąż mieli świeżo w pamięci incydent z udziałem Roberta Wickensa, do którego doszło na tym samym torze zaledwie rok wcześniej. Kanadyjczyk doznał wówczas uszkodzenia rdzenia kręgowego i do dziś nie odzyskał pełnej sprawności w nogach.

Po wyścigu zarówno kierowcy jak i dziennikarze oraz kibice obarczali winą za wypadek Takumę Sato. Zarzucano mu zmianę linii jazdy i przesadną agresję, jak na pierwsze okrążenie 500-milowego wyścigu. Japończyk bronił się publikując w mediach społecznościowych nagrania, z których wynikało, że kierowca cały czas trzymał się swojej trajektorii.

ZOBACZ TAKŻE
"Fangio: człowiek, który poskromił maszyny" - rywalizacja to nie wszystko | RECENZJA

Dwukrotny triumfator Indy 500

Tegoroczny sezon IndyCar za sprawą pandemii koronawirusa ma wyjątkowo nietypowy przebieg. Zmagania rozpoczęły się od rundy w Teksasie, gdzie cały weekend został skondensowany w jeden dzień. Zawody nie przebiegły pomyślnie dla Takumy Sato. Japończyk rozbił się podczas kwalifikacji wpadając w poślizg na nowym pasie asfaltu, który okazał się wyjątkowo śliski i zdradliwy. Uszkodzenia były na tyle duże, że nie udało się naprawić maszyny na czas wyścigu. Podczas kolejnych eliminacji Sato meldował się pod koniec pierwszej dziesiątki.

Indy 500 2020 finisz

Fot. IndyCar / Tegoroczne Indy 500 zakończyło się pod żółtymi flagami. Jako pierwszy linię mety przekroczył Takuma Sato

Mimo niezbyt imponujących osiągów w trakcie tego sezonu oczekiwania przed Indy 500 były spore. Sato nie zawiódł swoich kibiców zapewniając sobie start z pierwszego rzędu. Przez cały wyścig utrzymywał się w czołówce kontrolując tempo. Na 158. okrążeniu wyprzedził Dixona i objął prowadzenie. Japończyk stracił jednak pierwszą pozycję podczas ostatniej tury pit stopów.

Dixon podążał tuż przed przednim skrzydłem bolidu Sato. Na 173. kółku Japończyk przypuścił atak i powrócił na czoło stawki. Nowozelandczyk szukał miejsc do ataku, lecz Sato uprzedzał jego manewry i nie dawał mu miejsca do wyprzedzania. Dixon jednak wciąż był blisko, a samuraj miał przed sobą kawalkadę zawodników czekających na zdublowanie. Dramatyczną końcówkę przerwał wypadek Spencera Pigota w czwartym zakręcie. Na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa, który poprowadził kierowców do mety, a Takumę Sato do drugiego w karierze zwycięstwa w Indy.

ZOBACZ TAKŻE
Takuma Sato ponownie triumfuje w Indianapolis 500 | Analiza

Podsumowanie

Takuma Sato zyskał sporą sympatię kibiców na całym świecie. Kierowca ma wyjątkowo agresywne podejście do ścigania. Nie zawaha się skorzystać z każdej nadarzającej się okazji, aby wyprzedzić rywala. Respektuje jednak swoich przeciwników i zawsze stara się zostawić im wystarczającą ilość miejsca. Cały czas jeździ na limicie, przez co czasem przedwcześnie odpada z rywalizacji. Jego wierni fani są jednak pewni, że za każdym razem, gdy wsiada do kokpitu, daje z siebie 100%.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama