Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Fernando Alonso powinien jeździć dla Red Bulla. Ekspert F1 atakuje

Zdaniem byłego kierowcy F1, Fernando Alonso i Max Verstappen stworzyliby duet, który mógłby zagrozić Mercedesowi.

Grand Prix Hiszpanii 2016, Fernando Alonso, Max Verstappen
MONTMELO, SPAIN - MAY 15: Max Verstappen of Netherlands and Red Bull Racing is congratulated on his first F1 win by Fernando Alonso of Spain and McLaren Honda in parc ferme during the Spanish Formula One Grand Prix at Circuit de Catalunya on May 15, 2016 in Montmelo, Spain. (Photo by Mark Thompson/Getty Images)

Zdaniem byłego kierowcy F1, skład kierowców w postaci Fernando Alonso i Maxa Verstappena byłby w stanie stworzyć realne zagrożenie dla Mercedesa. Niestety ekipa Czerwonych Byków nie postanowiła zakontraktować Hiszpana, przez co została mocno skrytykowana przez Jolyona Palmera.

Osamotniony Max Verstappen

Red Bull Racing od sezonu 2016 do 2018 posiadał wyśmienity skład kierowców. Daniel Ricciardo i Max Verstappen, wzajemnie pchali się do swoich limitów prezentując fenomenalne tempo. Co więcej,  potrafili wykorzystać potknięcia kierowców Mercedesa i Ferrari. Błędy rywali często przekuwali w triumfy w Grand Prix.

Kres takiego stanu rzeczy nadszedł w połowie sezonu 2018. Wówczas to, Australijczyk zdecydował, że nie będzie dłużej tolerować coraz większej faworyzacji swojego młodszego kolegi. W ten sposób od 2019 r. Ricciardo reprezentuje barwy Renault, a skład Czerwonych Byków nie jest kompatybilny w kwestii konkurencyjności. Pierre Gasly, który w roku 2018 zdeklasował Brendona Hartley’a awansował do zespołu Red Bulla. Francuz nie potrafił jednak udźwignąć ciążącej na nim presji i notorycznie przegrywał wewnętrzną rywalizację z Maxem Verstappenem.

Z tego powodu, Gasly został jeszcze w trakcie sezonu zastąpiony przez Albona, który pełni obecnie rolę etatowego kierowcy Red Bulla. Taj znalazł się w identycznej sytuacji i również jego rezultaty w porównaniu do triumfatora Grand Prix Hiszpanii z 2016 roku nie są zadowalające.

W tej sytuacji, Max Verstappen od sezonu 2019 toczy osamotnioną walkę z Mercedesem. Sam Lewis Hamilton przyznał, iż współczuje młodemu Holendrowi. Sześciokrotny mistrz świata podkreślił, że Max Verstappen jest zdany tylko na siebie przez brak konkurencyjnego partnera zespołowego.  

Fernando Alonso idealnym partnerem?

Dwukrotny mistrz świata F1, mistrz FIA WEC 2018/2019 oraz triumfator Rolex 24 at Daytona, od początku tego roku rozważał swój powrót do królewskiej klasy. Finalnie, ponownie zobaczymy Fernando Alonso na polach startowych, jako kierowcę Alpine.

ZOBACZ TAKŻE
Ważna zmiana. Alpine nie tylko nie upada, ale i wchodzi do F1

Hiszpan podpisał kontrakt, który wiąże obie strony na sezony 2021-2022 z możliwością przedłużenia, co najmniej do 2023 roku. Oznacza to, że Red Bull nie będzie mógł zatrudnić doświadczonego zawodnika co najmniej przez kolejne dwa sezony.

Jolyon Palmer wskazuje, że skład Alonso-Verstappen byłby w stanie rzucić wyzwanie Lewisowi Hamiltonowi. Obaj kierowcy zdobywaliby także potrzebne punkty do klasyfikacji konstruktorów. Dodaje również, że obecna sytuacja ekipy z Milton Keynes uwidacznia słabość ich programu juniorskiego, który funkcjonuje tylko i wyłącznie na papierze.

ZOBACZ TAKŻE
De la Rosa: Duet Alonso-Hamilton najlepszym w historii F1

Dlaczego Gasly i Albon dobrze prezentowali się w Toro Rosso/AlphaTauri, a nie w Red Bullu?  Są na to dwie odpowiedzi. Albo Verstappen jest tak silnym kierowcą, albo dzieje się zupełnie coś innego. Stracili możliwość podpisania kontraktu z Fernando Alonso, który w przyszłym roku powróci do F1. Skład Alonso-Verstappen z pewnością byłby kłopotem dla Mercedesa, ale oni wolą ograniczać się do programu juniorskiego, który upadł po odejściu Ricciardo – przyznał Palmer w BBC.

Instynktowny sposób, w jaki Red Bull współpracował ze swoimi kierowcami w ostatnich latach, sprawia, że ​​zastanawiasz się, co z nich zostało. Problemem Red Bulla jest teraz to, że wyglądają jak zespół kliencki Toro Rosso/AlphaTauri, a nie na odwrót. Naprawdę nie mogą pozwolić sobie na to, aby to samo powtórzyło się z Albonem co z Gasly’m – zakończył.

Oceń nasz artykuł!
\
Reklama