Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Scuderia Ferrari podejmuje ryzyko. Rewolucyjny silnik już w 2022 roku

Stajnia z Maranello miała przygotować zupełnie nową jednostkę napędową już na nadchodzący sezon. Okazuje się jednak, że Scuderia Ferrari była świadoma, że duża przebudowa zajmie więcej czasu, więc zdecydowali się ulepszyć zeszłoroczny silnik. Za to już na sezon 2022 wraz z wejściem rewolucji technicznej i zmiany filozofii projektowania bolidów mają mieć już rewolucyjny napęd i wrócić na czoło stawki. Jak duże ryzyko podejmują? Przyjrzyjmy się ocenie sytuacji Motorsport.com.

Opublikowano

w dniu

GP Węgier Scuderia Ferrari Charles Leclerc
Fot. Scuderia Ferrari

Sezon 2020 był bardzo trudny dla legendarnej ekipy. Ich bolid SF1000 w połączeniu z najgorszym silnikiem w stawce nie gwarantował dobrych wyników. Charles Leclerc wywalczył dla nich dwa podia, a Sebastian Vettel jedno. Scuderia Ferrari uplasowała się na 6. miejscu wśród konstruktorów. Ich główni rywale – Mercedes i Red Bull – odjechali im, a do gry weszły ekipy środka stawki – McLaren, Racing Point, Renault czy AlphaTauri. Dodatkowo ograniczenia rozwoju uniemożliwiają wprowadzenia drastycznych zmian w zeszłorocznej konstrukcji. A ulepszona jednostka napędowa ma dodać im tylko 30 KM, co może oznaczać niewielkie zbliżenie się do rywali.

Sam Mattia Binotto wspominał, że chciałby włączenia się swojej ekipy do walki o trzecie miejsce wśród konstruktorów. Włoch nie nastawia się na nic wielkiego związku z limitem budżetowym, systemem tokenów i ograniczeniem możliwości rozwoju w trakcie sezonu. W dodatku rywale także nie spali przez zimę, więc racjonalną decyzją jest przesunięcie większego nakładu na sezon 2022. Zwłaszcza, że wtedy zmieni się bardzo dużo, a na znaczeniu zyska podwozie i podłoga, które będą generowały więcej docisku niż nadwozie. Właśnie na nowe otwarcie Ferrari chce mieć też ponownie najlepszy silnik w Formule 1.

ZOBACZ TAKŻE
Domenicali liczy na odrodzenie Ferrari. Nawet Wolff i Horner tego chcą

Scuderia Ferrari nie może sobie już pozwolić na wpadki

Przypomnijmy, że w sezonie 2017 Włosi dogonili Mercedesa, a już w latach 2018-2019 mówiło się, że mają najlepszą jednostkę napędową. Niestety delegaci techniczni FIA po przeprowadzeniu śledztwa wykryli nieprawidłowości przy ich motorze z 2019 roku. Okazało się, że najprawdopodobniej doszło do manipulacji chwilowym przepływem paliwa i uzyskiwano większą wydajność w trakcie wyścigu. Zespół uniknął kary, ale dostał ultimatum. Wiązało się to z przygotowaniem nowego silnika w krótkim czasie, przez co nie był on aż tak dobry. Scuderia Ferrari i jej klienci z Alfy Romeo oraz Haasa mieli deficyt blisko 80 KM.

Niestety planowana jednostka napędowa “Superfast” na 2021 rok nie przyniesie ogromnej poprawy. Jednakże jeszcze przez planowanym zamrożeniem rozwoju silników w styczniu 2022 wejdzie w życie rewolucyjna koncepcja. Ferrari zmieni architekturę silnika dzięki pomysłom Wolfa Zimmermanna i Matti Binotto. Taką informację podał serwis Motorsport.com.

ZOBACZ TAKŻE
Tegoroczny silnik Ferrari nie będzie rewolucyjny? To zdanie eksperta F1

Na czym polega nowe podejście do konstruowania silnika?

Inżynierowie z Maranello mają częściowo pójść w kierunku pomysłu Mercedesa. Chodzi głównie o oddzielenie turbosprężarki od silnika. Obecnie układ napędowy Ferrari ma to wszystko zamontowane ciasno po stronie skrzyni biegów, ale w 2022 sprężarki znajdą się po obu stronach bolidu (pod pokrywą) i zostaną połączone wałem. Pomysł Mercedesa jakiś czas temu zastosowała też Honda, u której to działa. Jednak Włosi chcą pójść o krok dalej i umieścić sprężarkę we wlotowej części skrzyni 6-cylindrowej jednostki i zastosować nowy układ chłodnicy międzystopniowej. Ma to na celu zwiększyć moc i dać większe pole do popisu aerodynamikom. Bardziej zwarty układ silnika, mniejsze wymiary i waga mają zwiększyć wydajność całego pakietu.

W taki oto sposób Scuderia Ferrari chciałaby otworzyć nowy, lepszy rozdział. Ich bolid na 2022 miałby być lepiej zbalansowany i konkurencyjny na każdym torze. Z rewolucją wiążą się natomiast dwa zagrożenia. Jednym jest niezawodność, ponieważ może okazać się, że trudno będzie cokolwiek poprawić w trakcie sezonu 2022. Jakby tego było mało, Komisja F1 lada moment ma zatwierdzić zamrożenie silników od stycznia przyszłego roku. Jeśli tak się stanie, to Włosi muszą liczyć, że nie popełnią błędów przy konstruowaniu rewolucyjnego układu i wrócą do gry. Inaczej będą męczyć się na torze przez jeszcze co najmniej kilka sezonów. 

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama