Connect with us

Czego szukasz?

MotoGP

Joan Mir nie zmieni swojego numeru. „To nie ma znaczenia”

Jako aktualny mistrz świata, Joan Mir miał możliwość zmiany numeru 36 na uprzywilejowany numer 1. Mimo to, zawodnik Suzuki odmówił.

Joan Mir GP Europy Suzuki Ecstar 2020 MotoGP win
Fot. Team Suzuki Ecstar / Twitter

Joan Mir przyznał, że dla niego numer, z jakim startuje, nie ma większego znaczenia. Hiszpan jest nastawiony na obronę mistrzowskiego tytułu, ale pozostaje lojalny wobec numeru 36. – Myślę, że byłoby wspaniale wykorzystać numer 1. To wyjątkowe doświadczenie i marzenie. Mimo to, liczba, z którą dotychczas jeździłem, doprowadziła mnie do tego miejsca, w którym jestem dzisiaj. Wygrałem dwa mistrzostwa [w Moto3 i MotoGP – przyp. red.], dlatego pozostaję jej wierny.

Przede wszystkim Mir chce walczyć w nadchodzącym o kolejny tytuł Mistrza Świata. Bez względu na to, kto będzie jego głównym rywalem. – To nie oznacza, że jeśli powtórzę sukces, ponownie nie wybiorę „jedynki”. Na razie jednak pozostaję przy numerze 36. On reprezentuje moją ciężką pracę i najbardziej mi odpowiada.

ZOBACZ TAKŻE
Alex Rins w szoku. Myślał, że odejście Davide Brivio to żart

Zanim Mir dokonał wyboru, sprawę skomentował kierownik projektu Suzuki MotoGP, Shinichi Sahara. – To nie będzie łatwe, ale postaramy się o kolejny tytuł w tym roku. To zatem nieważne, z jakim numerem startujemy.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez MIR36 (@joanmir36official)

Pechowy numer? Żaden zawodnik nie obronił MŚ z numerem #1

Ostatnim zawodnikiem królewskiej klasy, który jeździł z numerem 1 po zdobyciu tytułu, był Casey Stoner. Australijczyk po wywalczeniu MŚ w 2011, w sezonie 2012 reprezentował barwy Repsol Hondy właśnie z „jedynką”. Wcześniej na taki krok zdecydował się Kenny Roberts Jr. w 2001 roku. Warto wspomnieć, że ani Stoner, ani Roberts, a ani też żaden inny zawodnik startujący z numerem 1 nie obronił swojego tytułu w historii MotoGP.

ZOBACZ TAKŻE
Tor Termas de Rio Hondo w ogniu! GP Argentyny pod znakiem zapytania

Ostatnim razem zdołał tego dokonać Mick Doohan w 1998 roku. Wówczas jednak była to klasa 500 cm³.

Joan Mir zmierzy się z Marquezem. Pozytywne wieści na temat zdrowia ośmiokrotnego mistrza

Pozytywne wieści płyną również z Hiszpanii. Według najnowszych informacji, kontuzjowany Marc Marquez powoli wraca do zdrowia i całkiem prawdopodobne wydaje się, że jego start w sezonie 2021 jest niezagrożony.

ZOBACZ TAKŻE
Co dalej z karierą Valentino Rossiego? Pierwsze wyścigi będą decydujące

Marquez w grudniu przeszedł trzecią operację prawej ręki po kontuzji, jakiej nabawił się w poprzednim roku. Po zabiegu doszło do zakażenia, dlatego od 10 tygodni Hiszpan jest na antybiotykoterapii. – Zespół medyczny pod kierownictwem lekarzy Samuela Antuna i Ignacio Rogera de Ona, w skład w którego wchodzili lekarze Juan De Miguel, Aitor Ibarzabal i Andrea Garcia Villanueva, ocenił pod względem radiologicznym konsolidację kości. Są zadowoleni z postępów. Od teraz przez następne kilka tygodni Marquez będzie mógł przystąpić do etapu powrotu do pełnej sprawności ramienia – czytamy w oświadczeniu Repsol Hondy.

5/5 (liczba głosów: 1)
Reklama