Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

Formuła E

Sam Bird wygrał dramatyczny drugi wyścig w Diriyah | Analiza

Sam Bird po trwającej cały wyścig batalii o zwycięstwo pierwszy zameldował się na linii mety. Naciskany przez Robina Frijnsa i duet DS Techeetah Brytyjczyk pojechał dużo lepiej niż wczoraj. W kwalifikacjach doszło do niespodzianki, gdyż po dwóch kierowców najsłabszych ekip zobaczyliśmy w super pole. Rywalizacja skończyła się przed czasem z powodu kilku wypadków.

sam bird jaguar diriyah
Fot. ABB FIA Formula E

Pełna dramaturgii sesja kwalifikacyjna

W pierwszej grupie (bez samochodów z napędem Mercedesa) wystartowali Mitch Evans (Jaguar Racing) i Rene Rast (Audi Sport ABT Schaeffler) w dramatyczny sposób stracili szansę na dobre okrążenie. Panujący mistrz – Antonio Felix da Costa (DS Techeetah) musiał uznać wyższość… Turveya. Tym samym zakończył kwalifikacje na 10. miejscu, a jego kolega z drużyny Jean-Eric Vergne był siódmy. Jednak to Robin Frijns zdobył swoje pierwsze pole position w Formule E z doskonałym okrążeniem w super pole. Pokonał on Sergio Sette Camarę (DRAGON/PENSKE AUTOSPORT), a za nim był Sam Bird (Jaguar Racing). Brazylijczyk jako przedostatni wyjechał na tor i pokazał klasę, ale Frijns nie stracił koncentracji i tempa na torze Riyadh Street – pokonał go o 0,289 sekundy.

Przed sesją jednak kontrola wyścigu wydała oświadczenie. Ekipy Mercedes-EQ i ROKiT Venturi Racing nie zostały wpuszczone na tor podczas sesji kwalifikacyjnej. FIA nakazała przeprowadzenie dokładnego śledztwa w sprawie incydentu z Edoardo Mortarą z treningu. Zawiodło oprogramowanie układu hamulcowego. Tym samym w czasówce nie ujrzeliśmy żadnego bolidu z silnikiem Mercedesa oraz brakło Andre Lotterera. Ten ostatni uszkodził bolid w treningu rano i mechanicy pracowali nad naprawą auta.

ZOBACZ TAKŻE
Kolejne wyścigi Formuły E dołączyły do kalendarza. Robi się ciekawie

Sam Bird pierwszy na mecie, ale wyścig przerwano

Gdy zgasły czerwone światła to kierowcy ruszyli i wydaje się, że z czołówki najwolniej ruszył Sergio Sette Camara. Zaskoczenie z kwalifkacji – czyli też kierowcy NIO – trzymali poziom. Bardzo pozytywnie zapowiada się sezon dla ekip z końca stawki ubiegłego sezonu. Niestety Tom Blomqvist nie miał tempa i tracił kolejne pozycje.

Po półmetku wyścigu Vergne kontynuował ściganie czołówki, tym razem na Sette Camara. Jake Dennis (BMW i Andretti Motorsport) został zepchnięty w ścianę przez kierowcę Porsche Pascala Wehrleina. Bird wysunął się na prowadzenie broniąc się mimo, że Frijns informował o nadmiernym zużyciu energii w radiu zespołowym. Llider musiał przejść do defensywy, a dwa DS TECHEETAH zostały wprowadzone do gry o zwycięstwo. Da Costa prowadził teraz przed Francuzem, a byli odpowiednio na trzecim i czwartym miejscu. Batalia pomiędzy kierowcami omal nie skończyła się dla obu na bandzie.

Tak niestety swoje zmagania zakończyli Buemi, Guenther oraz Lynn, który to sunął do szykany do góry kołami. Na szczęście skończyło się na strachu i kierowca Mahindry bez poważniejszych obrażeń został przywieziony do szpitala. Czekają go tam badania i obserwacja.

Na finalną klasyfikację wypływ miały decyzje sędziów. Nie należy ich krytykować za postanowienia, bo zasady są równe dla wszystkich. Aż siedmiu z nich otrzymało kary czasowe za brak użycia drugi raz trybu ataku. Normalnie mielibyśmy je odbyte w formie przejazdu przez aleję serwisową, istotnie czasu na to nie było i zamieniono to na adekwatne 24 sekundy dopisane do wyniku na mecie.

To nie Bird, a Cassidy zasługuje na największe brawa

Nick Cassidy, któremu to wczoraj żółta flaga pokrzyżowała szanse w kwalifikacjach na dobry rezultat pojechał wyścig jakiego oczekiwaliśmy. Bardzo zachowawcza walka z głową procentuje zawsze. Doświadczenie zdobyte w Japonii nie poszło na marne i pokazał pazur. Sam Bird, Robin Frijns i reszta pretendentów do tytułu mistrza świata nie może bagatelizować zarówno umiejętności jak i tempa Nowozelandczyka. Niestety po karze spadł finalnie na czternastą pozycję. Z wyścigu na wyścigu powinien się wjeżdżać w Formułę E i jej specyfikę. Regularne podia? Ciężko w tej chwili to ocenić, ale nie będą one żadnym zaskoczeniem. 

ZOBACZ TAKŻE
Cassidy zwycięzcą trzeciej rundy Super Formuły na torze Sugo I Analiza

Mitch Evans – cichy bohater wyścigu

Krótko choć należy wspomnieć o tym co zrobił kolega zespołowy zwycięzcy. Podczas, gdy Sam Bird jechał w kolumnie samochodów zgodnie z poleceniem dyrekcji wyścigu, to Nowozelandczyk ruszył sprawdzić czy z rywalem wszystko w porządku. Nie uwieczniły tego kamery, ale widać to na amatorskich nagraniach obsługi toru. Wielkie brawa za postawę, o takich osobach trzeba mówić głośno i wyraźnie.

Klasyfikacje generalne ze zmianami

Nie ma co ukrywać, że Sam Bird swoim zwycięstwem znalazł się w klasyfikacji generalnej za Nyckem de Vries z Mercedesa. Wyraźny skok w niej zanotował także były kolega z zespołu Brytyjczyka – Robin Frijns. Różnice nadal są małe i wiele może się wydarzyć, ale na uwagę zasługuje fakt iż Rene Rast w obu wyścigach w Diriyah zdobył dodatkowy punkt za najszybsze okrążenie w wyścigu. Aż piątnastu zawodników punktowało, więc szykuje się kolejny nieprzewidywalny sezon.

ZOBACZ TAKŻE
McLaren dołączy do stawki Formuły E w sezonie IX

Wśród zespołów Jaguar znalazł się na czele tabeli zaledwie kilka punktów przed Mercedesem i Virginem. Awans mogliśmy zaobserwować zarówno w przypadku mistrzów – DS Techeetah, jak i tak zwanych underdogów – Dragon/Penske Autosport. Brak punktów w BMW i Andretti dziwi, ale nie należy zapominać o ogromnym pechu jaki spotkał obu kierowców. Z pewnością zobaczymy ich jeszcze w punktach. Szczegółowe klasyfikacje można zobaczyć pod tym linkiem.

Mistrzostwa Świata Formuły E wracają do rywalizacji 10 kwietnia w Rzymie, także uzbroić musimy się w cierpliwość.

5/5 (liczba głosów: 2)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama