Wspomniany triumf przypadł załodze Riley Motorsports numerem 74, która przez większość wyścigu jechała niezagrożona na prowadzeniu. W LMP3 – podobnie jak w LMP2 – różnice były dość ogromne. Na przykład pierwszą czwórkę klasy na mecie rozdzieliło jedenaście okrążeń, a druga załoga Riley’a ukończyła Rolex 24 na czwartym miejscu. W tym samochodzie – #91 podczas tej rundy zobaczymy Jima Coxa, Dylana Murry’ego i Jeroena Bleekemolena, zaś w #74 wystartują Gar Robinson, Spencer Pigot oraz Scott Andrews.
Ogromne doświadczenie kierowców rzuca się w oczy także i w LMP3
Drugie miejsce w Daytonie zdobyła załoga Sean Creech Motorsport, która straciła trzy okrążenia do zwycięzcy klasy LMP3. Tu zobaczymy Joao Barbosę, Yanna Clairaya i Lance’a Willseya. Kolejny samochód w klasie zgłoszony do startu w Sebring wystawia jeden z bardziej doświadczonych w serii zespołów. CORE Autosport w przeszłości wystawiało Nissana w DPi i odpowiadało za program Porsche w GTLM, a dodatkowo ma też doświadczenie w LMP3 w serii Prototype Challenge. To oznacza, że można go stawiać jako jednego z faworytów do triumfu na Sebring. Samochód z numerem 54 poprowadzą Jonathan Bennett, George Kurtz i Colin Braun.
Ostatnia załoga, którą zobaczymy w 12h Sebring 2021 w tej klasie to Performance Tech Motorsports. To zespół, który ma dość duże doświadczenie w endurance. W ostatnich latach rywalizowali w LMP2, a także w Prototype Challenge za czasów Oreki FLM09. Za kierownicą zobaczymy tam Rasmusa Lindha, Dana Goldburga i Mateo LLarenę.
12h Sebring 2021. GTLM: Piątka rozbójników
GTLM w swoim ostatnim występie w Sebring pokaże się w sile pięciu samochodów. Jedynym producentem reprezentowanym przez jeden samochód jest Porsche. To także jedyny prywaciarz w klasie – 911tkę RSR19 oznaczoną numerem 79 wystawia bowiem WeatherTech Racing. Załoga obsadzona przez Coopera MacNeila i fabrycznych kierowców Porsche – Matthieu Jamineta oraz Matta Campbella – ma za sobą trudny start sezonu. Już na samym starcie Rolex 24 zespół stracił kilka okrążeń na naprawy po starciu z jednym z BMW. Po dwudziestu czterech godzinach spędzonych na szarym końcu klasy zespół liczy na sporą poprawę w Sebring.
Podobnych rozterek nie mają za to producenci. Corvette szykuje się do drugiej rundy sezonu ze zwycięstwem w Rolex 24 za pasem. Dobre, równe tempo obu C8.R zaowocowało dubletem na mecie i zdublowaniem reszty klasy. Mimo, że BoP zdecydowanie nie faworyzuje zeszłorocznych mistrzów IMSA Sportscar w GTLM, to Sebring nadal może się okazać w wykonaniu Corvette sukcesem. Samochód jest zdecydowanie wystarczająco niezawodny, a załogi #3 i #4 odznaczają się wyjątkową jakością w kompozycji.
BMW tymczasem w drugiej rundzie sezonu skorzysta z przyjaznego balansu. Z wagą 1230kg M8 GTE będzie najlżejszym samochodem w klasie, korzystając jednocześnie z najuboższej mieszanki. Na wybojach Sebring BMW może skorzysta z dobrze skonstruowanego, wszechstronnego zawieszenia, które pozwoli kierowcom samochodów #24 i #25 na pewniejsze atakowanie rywali.
GTD po raz pierwszy od lat bez Ferrari
Wśród siedmiu producentów GT3 zaangażowanych w stawkę GTD tegorocznego Twelve Hours of Sebring zabrakło Ferrari. To pierwszy taki przypadek od wielu lat. Brak włoskich samochodów w stawce nie robi jednak zbyt dużej różnicy w liczebności GTD. Na starcie drugiej rundy sezonu stanie bowiem w tej klasie trzynaście samochodów, tworząc ponad jedną trzecią całej stawki.
Najliczniejszą reprezentację w klasie używającej grand tourerów GT3 posiada Porsche. Dwa samochody, po obiecującym starcie w Rolex 24, wystawi na resztę sezonu amerykański Hardpoint EBM. Zespół Roba Ferriola zdecydował się na sfinansowanie poza stałym #99 także #88, przeznaczony dla załogi Legge/Nielsen/Figueiredo. Tymczasem główny samochód, czyli właśnie #99, obsadzi sam Ferriol, wspierany przez Earla Bambera i Trentona Estepa. Po jednej 911-tce wystawiają tymczasem kanadyjski Pfaff Motorsports jako #11 i amerykański Wright Motorsports z numerem 16. Także i w tych załogach zobaczymy fabrycznych kierowców Porsche, jak choćby Larsa Kerna czy Patricka Longa.
Lexus i Lamborghini są reprezentowani dwoma samochodami na głowę. W przypadku Lexusa, jak zwykle, na liście startowej znajduje się jeden zespół – wspierany przez fabrykę Vasser Sullivan. Zeszłoroczna wysoka forma była niewidoczna w Daytonie, gdzie kiepskie tempo na torze zbiegło się z problemami mechanicznymi. Dodatkowy problem przed startem w Sebring może sprawić psychika zespołu, który pod koniec zeszłego roku stracił w jednym wypadku w T17 oba samochody. Załogi #12 i #14 zdecydowanie będą celować w stabilny i spokojny wyścig, i odrabianie strat z Daytony w dalszej części sezonu.
Lamborghini tymczasem wystawiają Paul Miller Racing i Grasser Racing Team. I w tym obozie Daytona dała się nieco we znaki – GRT nie skończył wyścigu, a PMR dojechał na ciężko wywalczonym trzecim miejscu. Oba zespoły chcą wykorzystać Sebring w inny sposób – GRT #19 do odbudowania pozycji, a PMR #1 do jej ugruntowania w ramach obrony tytułu NAEC.
12h Sebring 2021: Pojedynczy reprezentanci ukrytą siłą GTD?
Ostatnim producentem z dwoma samochodami jest Mercedes, reprezentowany przez Alegra Motorsports oraz SunEnergy1. Obie załogi popisały się tempem w Daytonie – zespół Kenny’ego Habula skończył nawet wyścig na drugim miejscu, za innym Mercedesem. Niekorzystne BoP nie pomoże jednak samochodom #28 i #75. Merce ważą bowiem najwięcej w klasie, aż 110kg więcej niż najlżejszy Aston. Mimo sporego baku i mocy silnika oba Merce będą zatem jechać strategicznie, i liczyć na niepowodzenie konkurentów.
Listę producentów obecnych w sile jednego samochodu w GTD otwiera Aston Martin. Nastawiony na działalność charytatywną zespół Heart of Racing w zeszłorocznym wyścigu stanął na podium, finiszując na drugim miejscu w klasie. Piąte miejsce w Rolex 24 dodatkowo wzmocniło ekipę, dzięki czemu trio James/de Angelis/Gunn jedzie do Sebring pewne swoich umiejętności. HoR #23 zdecydowanie można traktować jako jednego z faworytów do stanięcia na podium w dwunastogodzinnym klasyku, jeśli nie do zwycięstwa w klasie GTD.
Rękawicę Astonowi rzuci jednak Turner Motorsports. Weterani IMSA Sportscar po raz ostatni pojadą w Sebring w odchodzącym po sezonie do historii BMW M6 GT3. P6 z Daytony może być dobrym prognostykiem tego, co ekipa może zaprezentować w drugiej rundzie NAEC. Załoga Auberlen/Foley/Read znakomicie ze sobą współpracuje i potrafi być szybka w każdych warunkach. Wyboiste Sebring jest zatem dla nich doskonałym miejscem do popisania się tempem.
Po przeciwnej stronie spektrum stoi jedyna Acura od Magnus Racing. Zespół Johna Pottera nie dogadał się jeszcze z nowym samochodem. Mimo wsparcia technicznego udzielanego przez MSR Magnus nie wycisnął jeszcze pełnego potencjału z NSXa GT3. A potencjał jest spory – kwestią sporną pozostają umiejętności zespołu w jego wykrzesaniu. Załoga #44 w Sebring będzie koncentrować się na dograniu się z samochodem, a wynik na mecie – mimo sporych ambicji – może okazać się mniej niż zadowalający.
Gdzie można obejrzeć 12h Sebring 2021?
Twelve Hours of Sebring startuje w sobotę 20 marca. Lista startowa jest dostępna tutaj. Kwestię transmisji poruszyliśmy w osobnym artykule, dostępnym poniżej.