Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

GP Hiszpanii 1975 – tragedia, której można było uniknąć

GP Hiszpanii 1975 zostało naznaczone wielką tragedią. Rolf Stommelen w wyniku awarii poleciał w stronę trybun, przez co zginęło 4 kibiców. Przedstawiamy historię tego kuriozalnego wyścigu.

Opublikowano

w dniu

GP Hiszpanii 1975 start
Fot. Classic F1

Coś tu jest nie tak…

GP Hiszpanii 1975 odbywało się na torze Montjuich. Była to czwarta edycja tego wyścigu na tym torze. Jednak w padoku zlokalizowanym na obecnym stadionie olimpijskim w Barcelonie panowała podejrzana cisza. Kierowcy zamiast już trenować, spacerowali po cywilnemu. Powodem tego była dyskusja przedstawicieli stowarzyszenia kierowców z organizatorami  na temat bezpieczeństwa. Tor otoczono barierkami, lecz okazało się, że nie zamocowano ich jak trzeba. Niektórych w ogóle nie przytwierdzono do podłoża. Cały świat obiegło zdjęcie, jak na jednej z barier napisano markerem: Proszę nie rozbijajcie się tutaj!

Kierowcy z ówczesny aktualnym mistrzem świata Emersonem Fittipaldim na czele odmówili startu. W końcu mieli argumenty nie do zbicia. Podczas gdy trwały ostre negocjacje, mechanicy poszli zbadać teren i poprawiali bariery tam, gdzie trzeba. W czasie przeznaczonym na trening kierowcy rozmawiali ze sobą, organizatorami i szefami zespołów o sensie rozgrywania wyścigu i zabezpieczenia interesów, a James Hunt paradował półnago po ulicach Barcelony. W końcu organizatorzy zagrozili zamknięciem maszyn w padoku na stadionie, za zerwanie umowy. Dodatkowo sprawą miała zając się hiszpańska straż obywatelska, co mogłoby się nie zakończyć dobrze. Zespoły nie mogły sobie na to pozwolić. 

Tylko 1 trening i kwalifikacje, dalsze problemy

Zawodnicy byli wściekli. Mimo poprawy instalacji barier, wielu nie wyjechało na tor na jedyny trening, jaki się odbył. To nie mogło dobrze się skończyć. W kwalifikacjach triumfował Niki Lauda, za nim uplasowali się Clay Regazzoni i James Hunt. Arturio Merzario i Emerson Fittiapldi, który pojechał bardzo wolno swoje okrążenie pomiarowe, przez co został wygwizdany przez fanów. Urzędujący mistrz świata na znak protestu oznajmił rankiem, iż nie będzie startował w wyścigu i udał się do domu.

ZOBACZ TAKŻE
Montjuich 1971, czyli początek oponiarskiej rewolucji w F1

Ken Tyrrell także wciąż miał zastrzeżenia co do barier. Brytyjczyk wyszedł na tor ze swoim kluczem, aby upewnić się, że bariery są tak zamontowane jak powinny być. Tyrrell wciąż miał w głowie wydarzenia z 1973 roku. Wtedy bowiem, w czasie GP USA 1973, zginał jego podopieczny Francois Cevert. W wypadku Francuza sporą rolę odegrały właśnie bariery, które nie wytrzymały siły uderzenia. Cevert po prostu uderzył w nie z taką siłą, iż one same zostały wyrwane z mocowań. Strata któregoś z kierowców była ostatnią rzeczą którą chciał Tyrell.

ZOBACZ TAKŻE
Francois Cevert - piekielnie szybki Francuz | Legendy motorsportu

Start do GP Hiszpanii 1975

Kierowcy Ferrari startowali z pierwszego rzędu. W pierwszym zakręcie doszło między nimi do kolizji, wymuszonej przez Mario Andrettiego. Niki Lauda musiał tym samym wycofać się z wyścigu, a Clay Regazzoni zjechać na naprawę. Tuż po starcie także kilku kierowców postanowiło wycofać się na znak protestu. Byli to Arturo Merzario, Wilson Fittipaldi, a także Patrick Depailler. Ten pierwszy, co ciekawe pierwsze co zrobił  po wycofaniu to zapalił papierosa. Na kolejnych okrążeniach zaczęło dochodzić do coraz groźniejszych sytuacji.

 

Na trzecim kółku Jody Scheckter wylał olej, co spowodowało serię wypadków. Polegli Jones i Donouhe, a chwilę później lider wyścigu Hunt. Kierowcy mieli coraz większe problemy i po 16 okrążeniach, aż 11 zawodników pożegnało się z wyścigiem. 

Tragedia na 25. okrążeniu

Po tym jak z zawodów wycofali się wskutek problemów faworyci w tym Mario Andretii czy Ronnie Peterson, który został z wyścigu wyeliminowany przez błąd dublowanego pojazdu, o prowadzenie walczyli Rolf Stommelen i Carlos Pace. Na początku 26. okrążenia na prostej startowej z bolidu Niemca odpadło tylne skrzydło. Stommelen odbił się od bandy od bandy (co ciekawe w tamtym miejscu to jego mechanicy ją przykręcali) i przeleciał na drugą stronę toru. Carlos Pace, chcąc uniknąć wjechania w niego rozbił swój bolid. To jednak nie był koniec dramatu. Pierwszy zakręt na torze Montjuich był poprzedzonym stromym wzniesieniem. Co za tym idzie bolid Niemca wystrzelił do góry i po minimalnym kontakcie z barierą poleciał w stronę zgromadzonych kibiców, których nie wpuszczono na wielką trybunę. 

Carlos Pace 1975 Montjuich

Fot. Classic F1 / Przerażony Pace wysiada z bolidu

W wyniku wypadku życie straciły 4 osoby, a sam kierowca został poważnie ranny, bowiem doznał licznych złamań. Świat obiegły zdjęcia cierpiącego Stommelena. Zawodnik i tak miał dużo szczęścia, gdyż jego bolid to był w zasadzie wrak i sam mógł stracić życie. Carlos Pace jak tylko wysiadł z bolidu był w szoku co właśnie widzi. Dopiero po kilku okrążeniach przerwano i zakończono wyścig. 

Pierwsze i jedyne zwycięstwo Massa, półpunktu Lombardi

Wyścig wygrał Jochen Mass, dla którego była to pierwsza i jak się okazała ostatnia wiktoria w jego karierze. Za nim na metę wpadli Jacky Ickx i Jean-Pierre Jabouille. Na Francuza nałożono jednak karę minuty za wyprzedzanie przy żółtej fladze i ostatecznie na trzecim miejscu sklasyfikowano Carlosa Reutemanna. Piąte miejsce przypadło Vittorio Brambilli, dla Włocha był to mały sukces, Warto wspomnieć o Lelli Lombardi. Włoszka w pełni wykorzystała problemy innych i dojechała do mety na szóstym miejscu. Z racji, iż nie przejechano 65% dystansu wyścigu, przyznano tylko połowę punktów. Ani Mass ani Lombardi, ani żaden inny kierowca nie mieli jednak powodów do świętowania.

Ogółem wyścig ukończyło tylko 8 kierowców na 26 kierowców zgłoszonych do rywalizacji. To był czarny dzień w historii F1. Doszło bowiem do tragedii i zaniedbań, które nie miały prawa się wydarzyć. Jak historia pokazała, była to ostatnia wygrana przez niemieckiego kierowcę aż do 1992 roku. Wtedy na torze Spa wygrał niejaki Michael Schumacher.

GP Hiszpanii 1975, było ostatnim na torze Montjuich

Po tym wyścigu uznano, iż tor zlokalizowany na ulicach wzgórza Montjuich nie nadaje się do organizowania na nim wyścigu królowej sportów motorowych. GP Hiszpanii przejął tor Jarama zlokalizowany pod Madrytem. Wcześniej naprzemiennie te 2 tory gościły wyścig naprzemiennie. W latach nieparzystych rywalizowano pod Barceloną, a w parzystych pod Madrytem. Kierowcy przed 1975 rokiem, wyraźnie woleli rywalizację na Montjuich, bowiem na Jaramie regularnie miały miejsce procesje. 

ZOBACZ TAKŻE
Pescara 1957, czyli jedyny wyścig na najdłuższym torze w historii F1

Z perspektywy czasu tragedii i całego skompromitowania można było łatwo uniknąć. Organizatorzy wyścigu popełnili jednak zbyt wiele kardynalnych błędów. Wystarczyło starannie dokręcić bariery jeszcze przed przyjazdem zawodników na tor. Dzięki temu kierowcy nie musieliby się aż tak martwić o swoje bezpieczeństwo, a także w ten sposób Fittipaldi i spółka nie musieliby wycofywać się na znak protestu z wyścigu. Zaoszczędziłoby to wiele czasu i nerwów, zarówno kierowcom jak i szefom zespołów. Tak oto przedstawia się historia jednego z najbardziej kuriozalnych i tragicznych weekendów królowej sportów motorowych. Co ciekawe Rolf Stommelen zginął w 1983 roku, w wypadku na torze Riverside jak na ironię spowodowaną awarią tylnego skrzydła.

Przerażającą relację jednego ze świadków, który otarł się o śmierć  podczas GP Hiszpanii 1975, można znaleźć pod tym linkiem.

5/5 (liczba głosów: 1)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama