Blisko pół wieku musiało minąć, by do oferty włoskiej marki powróciła jednostka V6. Ostatnim modelem Ferrari z sześciocylindrowym silnikiem było bowiem oferowane w latach 1968-1974 Dino. Teraz V6-tka wraca do łask, co oczywiście ma bezpośredni związek z coraz bardziej rygorystycznymi normami emisji spalin. Producent z Maranello wcielił zatem w życie pewną rewolucję (oczywiście jak na Ferrari), przedstawiając najnowsze Ferrari 296 GTB. Jest to bowiem nie tylko pierwszy od wielu lat model z jednostką V6, ale też wyjątkowo mocna hybryda plug-in. Nie jest to jednak pierwsza hybryda plug-in marki, gdyż tytuł ten dzierży bowiem 1000-konne SF90 Stradale z 2019 roku z silnikiem V8. 296 GTB ma być opcją bardziej „przystępną”.
Ferrari 296 GTB pokazuje, jak wykorzystać potencjał napędu hybrydowego
Najnowsze Ferrari 296 GTB bierze swoją nazwę z pojemności silnika oraz liczby cylindrów. Sercem pojazdu jest bowiem centralnie umieszczona, podwójnie doładowana jednostka o pojemności tak naprawdę 3 litrów (dokładnie 2992 cm3). To nowa konstrukcja, a 296 GTB jest pierwszym modelem włoskiej marki wyposażonym w nią. Włoska konstrukcja jest powiązana z motorem Maserati MC20. To pierwszy silnik Ferrari, w którym turbosprężarki zamontowano wewnątrz widlastej jednostki, aby zmniejszyć wagę i obniżyć środek ciężkości.
Ferrari twierdzi, że ustanowiło rekord mocy wyjściowej dla samochodu seryjnego. Spalinowa V6-tka wytwarza bowiem 663 KM, co daje aż 221 KM z litra pojemności. Przy pomocy umieszczonego z tyłu silnika elektrycznego rozwijającego 166 KM łączna moc układu wynosi aż 830 KM, zaś maksymalny moment obrotowy 740 Nm. Co ciekawe, komora spalania pochodzi ze wspomnianego wcześniej SF90 Stradale. Samochód wykorzystuje też całkowicie nowe turbosprężarki IHI, które działają z prędkością do 180 000 obr./min.
Świetne osiągi i niska masa
Czas na prawdziwą wisienkę na torcie, a więc osiągi. Ferrari 296 GTB przyspiesza od 0 do 100 km/h w zaledwie 2,9 sekundy, czym dorównuje modelowi F8 Tributo z V8 biturbo o mocy 720 KM. Sprint 0d 0 do 200 km/h zajmuje 7,3 s, a więc aż o 0,5 sekundy szybciej niż Tributo. Prędkość maksymalna również imponuje i wynosi 330 km/h. Moc trafia na koła za pośrednictwem ośmiobiegowej dwusprzęgłowej przekładni. Pojazd wyposażono w zamontowane pod podłogą baterie o pojemności 7,45 kWh, zapewniające zasięg w trybie czysto elektrycznym do 25 km.
Głównym rywalem 296 GTB jest jednak McLaren Artura. Nowy model z Woking korzysta także z 3-litrowej V6-tki biturbo oraz silnika elektrycznego. Łączna moc układu to 680 KM, zaś maksymalny moment obrotowy 804 Nm. Przyspiesza on od 0 do 100 km/h w 3 sekundy, do 200 km/h w 8,3 s i rozpędza się również do 330 km/h. Lepiej wypada więc Ferrari. Artura oferuje natomiast lepszy zasięg w trybie elektrycznym, bowiem wynosi on 31 km.
Co ciekawe, pomimo baterii Ferrari 296 GTB waży na sucho zaledwie 1470 kg… Pod warunkiem, że posiada opcjonalny pakiet Assetto Fiorano. redukujący masę pojazdu o 12 kg. Zawiera on więcej elementów z włókna węglowego, zarówno z zewnątrz, jak i w kabinie, a także lżejszą tylną szybę Lexan oraz opony Michelin Sport Cup 2 R i specjalne malowanie będące ukłonem w stronę słynnego Ferrari 250 Le Mans. Oznacza to zatem, że Ferrari 296 GTB jest tylko o 35 kg cięższe od F8 Tributo oraz o 75 kg cięższe od McLarena Artury.
Wyszukany design – Ferrari z krwi i kości
Rozstaw osi jest o 50 mm krótszy niż w innych ferrari z centralnym silnikiem, co ma pozytywnie wpływać na zwrotność oraz zachowanie w ciasnych zakrętach. Na pokładzie są też magnetycznie sterowane, adaptacyjne amortyzatory i bardzo wydajne hamulce.
Ferrari twierdzi, że stylistyka 296 GTB ilustruje „doskonałe połączenie prostoty i funkcjonalności”, podobnie jak wspomniane wyścigowe 250 z 1963 roku. Z kolei aktywny tylny spojler nawiązuje do LaFerrari i generuje dodatkowe 100 kg docisku. Przednia szyba zaś owija się wokół bocznych niczym w J50 i innych modelach limitowanych. Minimalistyczna, cyfrowa kabina wywodzi się natomiast z SF90 Stradale, z pojemnościowymi elementami sterującymi i standardowym wyświetlaczem po stronie pasażera. Pod względem stylistyki przednich i tylnych lamp widać inspirację nie tylko SF90, ale także modelem Roma.

Ferrari 296 GTB – V6 też „robi robotę”
Ferrari 296 GTB udowadnia, jak stworzyć fascynującą hybrydę i mimo braku V8 wciąż uchodzić za samochód marzeń. Nowy model z Maranello pokazuje też, jak duży potencjał ma napęd hybrydowy, który wcale nie musi oznaczać wysokiej masy własnej. Poza niesamowitymi osiągami mamy też fantazyjnie zaprojektowane nadwozie i szereg innowacyjnych rozwiązań. Na koniec warto też wspomnieć, że 296 GTB jest zwiastunem przyszłości marki, gdyż ten sam napęd otrzyma także pierwszy SUV marki, model Purosangue, którego premiera odbędzie się w 2022 roku.


