Atomowe okrążenie Hamiltona i bezradny Verstappen
Przystępując do kwalifikacji jako cichy faworyt, Lewis Hamilton wręcz „zdemolował” rywali w czasówce do GP Kataru. Już w trakcie pierwszego przejazdu w Q3, Brytyjczyk wykręcił czas 1:21.262, który okazał się nieosiągalny dla reszty kierowców. Prawdziwy kunszt Hamilton pokazał jednak dopiero w ostatnim swoim przejeździe. Siedmiokrotny mistrz świata złamał barierę minuty i 21 sekund, i przejechał okrążenie w zaledwie 1:20.827.
Pole number 102 for @LewisHamilton 👊
In spectacular fashion too 🙌#QatarGP 🇶🇦 #F1 pic.twitter.com/hUW9jOc4V6
— Formula 1 (@F1) November 20, 2021
Max Verstappen nie znalazł odpowiedzi na spektakularne okrążenie Hamiltona i stracił w swojej najlepszej próbie 0.455 sekundy do Brytyjczyka. Dało to Holendrowi drugie pole startowe. Kierowca Red Bulla zdołał jednak uplasować się przed Valtterim Bottasem. Fin stracił do Verstappena prawie 0.2 sekundy.
Holender nie może jednak mówić o „szczęściu w nieszczęściu”. Drugie pole startowe oznacza, że Verstappen ustawi jutro swój bolid na brudnej stronie toru. To powinno dać sporą przewagę Bottasowi, który jeżeli dobrze ruszy, będzie miał szanse podciągnąć się za Hamiltonem i szybko zająć drugie miejsce. Tym bardziej, że Verstappen nie będzie mógł liczyć na jakąkolwiek pomoc ze strony swojego partnera zespołowego.
Beznadziejna czasówka Pereza, Leclerca i Ricciardo
Po serii dobrych występów w czasówkach, Meksykanin zakończył dobrą passę już w Q2. Choć w Katarze, Perez stracił do Verstappena tylko nieco ponad 0,3 sekundy to uplasował się dopiero na 11. miejscu.
Trudno znaleźć jakiekolwiek usprawiedliwienie dla tak słabego wyniku kierowcy Red Bulla. Perez jechał w ostatniej próbie na miękkiej mieszance, gdy cała czołówka twardo trzymała się opon pośrednich. Meksykanin miał także przed sobą wolny tor. Wydaje się jednak, że poza brakiem prędkości, głównym czynnikiem była bardzo bliska rywalizacja wszystkich kierowców w Q2. Cała piętnastka zmieściła się bowiem w zaledwie 1,1 sekundy.
Wielkim przegranym czasówki jest także Charles Leclerc. Monakijczyk od początku kwalifikacji zmagał się ze swoim bolidem. Najpierw został skasowany jego czas w Q1, co postawiło go pod presją na trzecim przejeździe. Kierowca Ferrari zdołał jednak wejść do Q2, jednak nie oznaczało to dla niego końca kłopotów. Leclerc kręcił bardzo słabe czasy, co w ostatecznym rozrachunku dało mu dopiero 13. pole startowe. Tym czasem, Carlos Sainz zdołał wejść do trzeciego segmentu kwalifikacji na pośredniej oponie i ustawi się do jutrzejszego wyścigu na 7. miejscu.
Bliźniaczy scenariusz rozegrał się w McLarenie. Daniel Ricciardo również miał ogromne kłopoty ze znalezieniem tempa i zakończył swój udział w kwalifikacjach na 14. pozycji. Jego partner zespołowy – Lando Norris wystartuje jutro z 6. pola startowego.
Słodko-gorzkie kwalifikacje AlphaTauri
W czasówce, AlphaTauri potwierdziło swoją dobrą formę na torze Losail. Obaj kierowcy pewnie weszli do Q3, a co więcej udało im się minimalnie wyprzedzić zawodników Alpine.
Nieco pecha miał jednak będący przez cały weekend w fenomenalnej formie Pierre Gasly. W trakcie swojego ostatniego przejazdu, Francuz głęboko najechał na tarki, co spowodowało uszkodzenia przedniego skrzydła. Element ten rozpadł się, przecinając jednocześnie prawą przednią oponę w bolidzie Gasly’ego. Mimo iż, incydent ten nie miał większego wpływu na ostateczną pozycję kierowcy AlphaTauri (świetne, 4. miejsce) to Francuz może mieć lekki niedosyt. Patrząc na różnicę dzielącą go i Bottasa, do wyrwania było nawet 3. pole startowe. Tym bardziej, że okrążenie Gasly’ego do momentu awarii wyglądało bardzo przyzwoicie.
Dyspozycja Gasly’ego daje jednak sporą nadzieję na solidną zdobycz punktową w jutrzejszym wyścigu. Przy odrobinie szczęścia i pechu innych kierowców, niewykluczone, że Francuz wskoczy nawet na podium. Przeszkodzić mu w tym z pewnością postara się Fernando Alonso, który zakończył kwalifikacje na 5. pozycji. Hiszpan będzie miał sporą szansę zniweczyć plany Gasly’ego na starcie, gdyż rusza z nagumowanej części toru, a i tempem wyścigowym Alpine nie odbiega od zespołu z Faenzy.
Co przed nami? Hamilton ponownie zdominuje rywalizację?
Już jutro, 21 listopada, o godz. 15:00 polskiego czasu rozpocznie się wyścig o GP Kataru. Startując z pole position, Lewis Hamilton ma wszystko, żeby sięgnąć po zwycięstwo na torze Losail. Katarski obiekt premiuje pozycję na torze, a utrzymanie się za rywalem w licznych sekwencjach szybkich zakrętów graniczy z niemożliwością Jeśli Brytyjczyk wyjdzie z pierwszego zakrętu jako pierwszy to prawdopodobnie niewiele będzie w stanie mu zagrozić na drodze do mety.
Dla Maxa Verstappena to może być bardzo bolesny weekend. Holender będzie osamotniony w walce z Mercedesami ze względu na dopiero 11. pozycję startową Sergio Pereza. Dodatkowo, kierowca Red Bulla będzie ruszał z brudnej strony toru, która w Katarze powinna być jeszcze mniej przyczepna, niż na pozostałych obiektach. Co więcej, wydaje się mało prawdopodobne, że w GP Kataru będzie można poszaleć ze strategią postojów. Po piątkowych treningach okazało się, że degradacja opon nie jest tak duża, jak zakładano przed weekendem i czołówka prawdopodobnie zdoła przejechać wyścig na jeden pit stop. To zawsze ogranicza potencjalne ryzyko błędu i element losowości. Sporo może jednak dać próba podcięcia, o ile tylko kierowcy znajdą się w odpowiednim oknie, tak aby wyjechać z pit lane mając przed sobą czysty tor.
W walce Mercedesa z Red Bullem może jednak nieco namieszać Pierre Gasly. Choć kwalifikacje skończyły się dla Francuza nie najlepiej to czas pierwszego przejazdu w Q3 zapewnił mu 4. pole startowe. Tym samym, jeżeli Gasly dobrze wystartuje może przynajmniej na chwilę znaleźć się przed Bottasem i chociaż tak wspomóc Verstappena w walce o zwycięstwo. A kto wie, czy nie stać go nawet na coś więcej?
Wyniki kwalifikacji do GP Kataru

Fot. Formula 1 / Twitter