Szalony pomysł zrealizowany nie bez powodu
Naprawdę dziwnie jest patrzeć, jak elektryczny supersamochód oddaje się driftowaniu po błocie, ale to właśnie stało się faktem. W tym niezwykłym środowisku Rimaka Neverę sprawdził sam dyrektor generalny firmy, Mate Rimac.
Model przygotowuje się właśnie do testów zderzeniowych w celu otrzymania homologacji na całym świecie. Jeden egzemplarz wartego 2 miliony euro samochodu zostanie więc poświęcony dla szlachetnej sprawy bezpieczeństwa wszystkich klientów. Skoro jego los jest już przesądzony, dlaczego nie pozwolić sobie na coś szalonego?
Właśnie na taki pomysł wpadł Mate Rimac, który zabrał samochód na iście rajdową przygodę. Ta poza dostarczeniem wielkich emocji posłużyła rzecz jasna także jako narzędzie marketingowe. Na kanale YouTube producenta ukazał się bowiem materiał, którego główną częścią jest przygoda na błocie, która odbyła się także na placu budowy nowego centrum produkcyjnego Rimaka. Samochód wyszedł z całej próby w doskonałym stanie, choć niezwykle brudny.
To video ogląda się z przyjemnością
Przypomnijmy, że Rimac Nevera rozwija maksymalną moc 1941 koni mechanicznych, a jego maksymalny moment obrotowy wynosi 2360 Nm. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje mu natomiast absurdalne 1,9 sekundy. To rzecz jasna wynik nieosiągalny dla innych samochodów, dzięki któremu chorwacki producent liczy na sukces kasowy.
Z poniższego filmu można dowiedzieć się wielu ciekawych informacji oraz zobaczyć wiele niecodziennych scen. Mate Rimac opowiada bowiem o postępach prac związanych z Neverą oraz przedstawia wiele ciekawych materiałów. Nas najbardziej rozbawiły reakcje osób, które miały okazję przejechać się już samochodem. Mowa tu oczywiście o specjalnie wyselekcjonowanych klientach, gościach, dziennikarzach czy inwestorach. Zobaczcie sami cały materiał.