AD (przewaga) – Verstappen
Max Verstappen ma dopiero 24 lata, ale już teraz bije doświadczeniem i osiągnięciami dużo starszych kierowców. Przykładowo na tym etapie kariery wygrał tylko dwa wyścigi mniej niż 42-letni weteran Formuły 1 Kimi Raikkonen, który w 2007 roku został mistrzem świata. Holender już w tym tygodniu może dokonać tego samego czynu i sięgnąć po tytuł.
To dlatego, że na dwa wyścigi przed końcem sezonu to on prowadzi w klasyfikacji generalnej kierowców. Sporo osób słusznie uważa, że „Super Max” jest w stanie dojechać do końca z tytułem w ręku. Wiele zależy od tego, na co będzie stać Lewisa Hamiltona. Aktualny wicelider klasyfikacji co prawda traci 8 punktów do Holendra, ale odrabia je w zabójczym tempie.
Clear your calendars for the next two weekends 🏆⚔️#F1 #HistoryAwaits @Max33Verstappen @LewisHamilton pic.twitter.com/V2D33KWZEu
— Formula 1 (@F1) December 1, 2021
Jeśli jednak w Arabii Saudyjskiej przytrafi mu się jakiś błąd, który pozbawi go zdobyczy punktowej, będzie już za późno na odrabianie strat. 7-krotny mistrz świata musi więc unikać zbyt dużego ryzyka. Zwłaszcza że wyraźnie widzi, jak wysoką poprzeczkę tydzień po tygodniu narzuca mu jego holenderski rywal. Przez całą kampanię 2021 roku to u Hamiltona widać przejęcie całą sytuacją. Oczywiście 36-latek próbuje zrzucić całą presję na rywala, o czym często mówi w wywiadach. Tymczasem Verstappen podchodzi do wszystkiego na chłodno i cały czas żartuje z walki o tytuł. Pokazuje tym samym, że nie robi sobie nic z psychologicznych gierek Brytyjczyka.
Spokój i opanowanie potencjalnego mistrza świata
To samo zauważa jego szef, Christian Horner. Szef ekipy Red Bulla jak zwykle wypowiedział się w samych superlatywach o gwieździe swojego zespołu. W tym roku Verstappen nie daje jednak żadnych powodów, żeby oceniać go inaczej niż na „pięć z plusem”. Tak Horner opisuje największe atrybuty Holendra w kluczowym momencie sezonu.
– Nie zrozumcie mnie źle. Walka o pierwszy tytuł mistrza F1 to bardzo intensywny moment w karierze wyścigowej. Dojrzałość, jaką Max pokazał przez całą kampanię, jest jednak niezwykle imponująca. Jest zrelaksowany i niesamowicie dobrze radzi sobie z presją. Myślę, że jeździ lepiej niż kiedykolwiek. Dobrym tego przykładem był wyścig w Katarze, kiedy czuł, że nie może złapać Lewisa, ale powiedział na radiu, że „chce się trochę zabawić”. Max mówi po prostu i nazywa wszystko tak, jak to widzi. Nie współpracuje z psychologiem sportowym; tak po prostu sobie radzi z presją – powiedział szef zespołu Red Bulla.
Podwójne złoto
Odkąd szeregi Red Bulla opuścił Daniel Ricciardo, zespół zaczął sprawiać wrażenie ekipy, która stoi jednym kierowcą. Max Verstappen bił się o podia, a jego partnerzy Pierre Gasly i Alex Albon tułali się w środku stawki. W tym roku już tak nie jest. W Milton Keynes pojawił się doświadczony Sergio Perez, który regularnie dowozi dobre rezultaty i zdobywa cenne punkty w klasyfikacji konstruktorów. Dzięki niemu „Byki” mogą skończyć ten sezon z dwoma tytułami. Christian Horner nie myślał nawet, by pominąć ten temat w swojej wypowiedzi.
– Walka o dwa mistrzostwa świata jest dokładnie tym, na co ciężko pracowaliśmy. Wchodzimy w ostatnie wyścigi i jesteśmy bardzo blisko celu. Max ma osiem punktów przewagi w mistrzostwach kierowców, ale jesteśmy pięć punktów w tyle w stosunku do Mercedesa jako konstruktorów. W poprzednich latach „zabiłbym” by być w takiej pozycji na chwilę przed końcem sezonu. Chcemy być na szczycie, walcząc o tytuły i chociaż był to intensywny rok, presja jest czymś, co sami wywieramy na sobie. Korzystając z doświadczenia, martwimy się tylko o rzeczy, które możemy kontrolować, a nie o te, na które nie jesteśmy w stanie wpłynąć, zwłaszcza gdy stawka jest tak wysoka – stwierdził szef Red Bulla.
Sezon jakich mało
48-latek zakończył wczesnym podsumowaniem jednego z najlepszych sezonów w historii Formuły 1. Pierwszy raz od dawna oba tytuły rozstrzygną się być może dopiero w ostatnim wyścigu. Ponadto Mercedes i Red Bull stale dolewają oliwy do ognia, przerzucając się argumentami, zarzutami, a nawet pozwami po to, by osłabić pozycję swojego rywala w drodze do tytułu.
– Naprawdę podobały mi się te mistrzostwa i fakt, że byliśmy w stanie podjąć walkę z Mercedesem i Lewisem. Do tej pory był to fenomenalny sezon. Niektórzy ludzie rozwijają się pod presją, a niektórzy unikają tego jak ognia. Zawsze czułem, że radzę sobie najlepiej pod presją i ten sezon nie różni się niczym od żadnej innej kampanii. Poza torem było trochę więcej kłótni, ale kiedy zapalają się zielone światła, wszystko inne staje się nieistotne – zakończył Christian Horner.