Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Możliwa powtórka historii. Co spowoduje kraksa pretendentów w Abu Zabi?

GP Abu Zabi 2021 bez dwóch zdań przejdzie do historii. To dlatego, że Max Verstappen i Lewis Hamilton ruszą do niego z równą liczbą punktów. Dlatego od tego wyścigu zależy to, który z nich zostanie mistrzem świata, należy rozważyć wszystkie scenariusze. Co wydarzy się jeśli żaden z nich nie ukończy zawodów na torze Yas Marina?

Russell, Marko i Horner nie szczędzą krytyki po GP Arabii Saudyjskiej
Fot. Red Bull Content Pool

Różnica, a raczej jej brak

Lider klasyfikacji kierowców Max Verstappen wchodzi w ostatni weekend sezonu z pokaźnym dorobkiem 369,5 punktu. Tym samym posiada on zawrotną przewagę… zera „oczek” nad drugim Lewisem Hamiltonem. Dawno nie widzieliśmy tak szalonego i nieprzewidywalnego sezonu Formuły 1. Rywalizujący od pierwszego wyścigu kierowca Red Bulla oraz jego zwaśniony rywal z Mercedesa zdołali się zrównać liczbą punktów po 21 rundach. Oznacza to oczywiście, że na ostatni wyścig w Abu Zabi nie ma już żadnych kalkulacji matematycznych. Mistrzem zostanie ten, który wywiezie z wyspy Yas więcej punktów.

 

Wystarczy jednak spojrzeć na ich dotychczasową rywalizację w tym sezonie, by zrozumieć, że nie jest to takie proste. Hamilton i Verstappen wypychają się z toru na potęgę, co doprowadziło już do kilku incydentów na przestrzeni całego roku. Najgorsza w skutkach okazała się ich potyczka na Monzy, kiedy to Brytyjczyk nie pozostawił ani centymetra swojemu młodszemu rywalowi. Tym samym Holender wybił się na krawężniku i zaparkował na bolidzie Hamiltona. Obaj utknęli w pułapce żwirowej i nie byli w stanie kontynuować zawodów. Nic nie stoi na przeszkodzie temu, żeby podobna sytuacja miała też miejsce w Abu Zabi.

ZOBACZ TAKŻE
Wolff liczy na uniknięcie "kwasu" w Abu Zabi. Masi tłumaczy ofertę

Komu może zależeć na kraksie w Abu Zabi?

Już w Arabii Saudyjskiej było o włos od takiej sytuacji. Najpierw mogliśmy zobaczyć przepychanki na radiu i torze, a ostatecznie mocne uderzenie Hamiltona w tył Verstappena, który chwilę wcześniej zwolnił i zjechał mu z drogi. Holender został poinstruowany, żeby właśnie tak zrobić po tym jak wyprzedził rywala poza torem. Tymczasem 7-krotny mistrz świata, zamiast na tym skorzystać, zagapił się i uszkodził swoje przednie skrzydło, a także prawdopodobnie bolid Red Bulla. Atmosfera jest więc już tak napięta, że aż prosi się o kolejny zgrzyt w ostatnim wyścigu.

 

Tym razem jednak, taka ewentualność w żaden sposób nie opłaca się Lewisowi Hamiltonowi. Jeżeli zbliżające się wielkimi krokami GP Abu Zabi rozstrzygnie się w tak, że walczący o tytuł kierowcy wyeliminują się nawzajem z wyścigu, nowym mistrzem świata zostanie Max Verstappen. Oczywiście fakt ten oburzy fanów 36-letniego Brytyjczyka. Zasady mówią jednak jasno, że w takim przypadku liczy się liczba zwycięstw, a następnie drugich miejsc itd.

ZOBACZ TAKŻE
Jos Verstappen ostro o Toto Wolffie. Dostało się też Hamiltonowi

24-letni kierowca Red Bulla, który jedzie zdecydowanie najlepszy sezon swojej kariery, ma w tej kwestii przewagę. Wygrał bowiem dziewięciokrotnie, czyli jeden raz więcej niż Hamilton. Tym samym jego rywal z Mercedesa miałby związane ręce, gdyby z jakiegoś powodu punkty dalej były równe. Brytyjczyk tym razem prawdopodobnie będzie unikać kontaktu, zwłaszcza że na pewno pamięta o tym, że potencjalny wypadek pretendentów w Abu Zabi nie byłby pierwszą taką sytuacją w historii F1.

Inspiracja przeszłością

Przed ostatnim wyścigiem w 1994 roku Michael Schumacher miał przewagę jednego punktu nad Damonem Hillem. W trakcie zawodów na torze w Adelajdzie, Niemiec, który prowadził, stracił panowanie i wyjechał na chwilę z toru. Kiedy tylko wrócił na tor, Hill zrównał się z nim pozycją. Mocny kontakt posłał Schumachera na ścianę i urwał zawieszenie jego rywala z Williamsa. Tym samym obaj tego dnia nie skończyli wyścigu i tytuł trafił w ręce młodego kierowcy Benettona.

 

Można więc zakładać, że rodzina Red Bulla, która składa się z aż czterech kierowców, posunie się do takiego rozwiązania, w ramach którego Hamilton zostanie pozbawiony szansy na rozstrzygnięcie tytułu na torze. Ta sztuczka nie zadziała w drugą stronę, więc pałeczka jest po stronie Maxa Verstappena. Jeśli Holender będzie chciał rozegrać sprawę tytułu honorowo, to czeka nas niezwykle emocjonujące GP Abu Zabi. Jeśli jednak 24-latek postanowi ułatwić sobie drogę do pierwszego tytułu, będziemy świadkami największej kontrowersji w historii Formuły 1.

5/5 (liczba głosów: 3)
\
Reklama