Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

GP Hiszpanii 2022: Przewodnik kibica przed weekendem

GP Hiszpanii przez lata przyzwyczaiło kibiców do mało porywających, a wręcz nudnych wyścigów. Dlatego też trudno udawać entuzjazm, gdy oczekiwania co do zmagań na torze Barcelona-Catalunya są wyjątkowo niskie. Chyba, że tegoroczne zawody będą stały pod znakiem zmiany układu sił w stawce, co wcale nie jest wykluczone.

gp-hiszpanii-2021
Fot. Mercedes-AMG Petronas F1 Team

Klasyka w hiszpańskim wydaniu

Circuit de Barcelona-Catalunya powstał na potrzeby Olimpiady w 1992 roku, a po raz pierwszy ugościł F1 już rok wcześniej. Od tej pory obiekt ten jest stałą areną zmagań kierowców o GP Hiszpanii. Nazywany także Montmeló (tor nie leży stricte w Barcelonie, a w podmiejskim miasteczku o tej nazwie) jest torem na wskroś klasycznym. Jego cechą charakterystyczną jest połączenie wolnych i średnio-szybkich zakrętów oraz przyczepnej, choć wymagającej wiele od opon nawierzchni. Z tego powodu jest uznawany jako idealny tor testowy, co znajduje potwierdzenie w ostatnich latach. Przyjęło się, że to właśnie na nim, kierowcy i zespoły zjeżdżają się co roku, aby po raz pierwszy sprawdzić swoje nowe bolidy w akcji. Po zeszłorocznej zmianie, jaką były zimowe testy w Bahrajnie, w 2022 roku zespoły wróciły pod Barcelonę, aby po raz pierwszy wypróbować konstrukcje nowej generacji.

Między innymi, dlatego Montmeló od lat nie dostarcza fanom zbyt wielu emocji. Każdy centymetr toru jest doskonale znany kierowcom i zespołom, a sama nitka nie sprzyja wyprzedzaniu. Jedynym dogodnym miejscem jest długa strefa DRS na prostej startowej i dohamowanie do zakrętu nr 1. W przeszłości, kierowcy mogli czaić się na przeciwnika również przed 10. zakrętem, jednak w zeszłym roku postanowiono go zmodernizować. „Dziesiątka”  stała się znacznie bardziej techniczna, płynniejsza i nie wymaga już tak dużego dohamowania.

Nadzieję na dobrą zmianę dała jednak w ostatnich dniach FIA. Federacja potwierdziła, że na przyszłoroczny wyścig planuje homologować dla F1 pętlę używaną podczas MotoGP. Różni się ona końcówką okrążenia. Zamiast szykany prowadzącej na prostą startową, dopuszczony do zmagań zostanie długi, prawy zakręt, ułatwiający utrzymanie się za rywalem. Konfiguracja ta była używana w F1 do 2004 roku.

Nie jest jednak pewne, czy Liberty Media i zespoły zdecydują się na zmianę nitki w 2023 roku. Rozważa się również pozostanie przy obecnej konfiguracji toru, która liczy 4,675 km długości.

Jak nowe bolidy wpłyną na rywalizację w GP Hiszpanii?

Z racji swojej charakterystyki, na torze Catalunya pozycja była do tej pory kluczem do dobrego wyniku. Brak dogodnych miejsc do wyprzedzania, mnóstwo zakrętów i niebywałe trudności z utrzymaniem się za bolidem przeciwnika sprawiały, że do wielu rozstrzygnięć dochodziło już w kwalifikacjach. W tym roku sytuacja może się nieco zmienić. Wszystko za sprawą nowego regulaminu technicznego, który (co widzimy po pierwszych wyścigach obecnego sezonu) ułatwił podążanie za rywalami. Skuteczność tych zmian przejdzie poważny egzamin w Montmeló, co pozwoli wyciągnąć cenne wnioski dla Liberty Media i FIA.

ZOBACZ TAKŻE
GP Hiszpanii 1975 - tragedia, której można było uniknąć

Na GP Hiszpanii, Pirelli tradycyjnie przywiezie najtwardszą gamę opon. Mieszanki od C1 do C3 są koniecznością w obliczu tak wymagającej i ściernej nawierzchni. Zakładając, że pozycja na torze nadal będzie bardzo istotna, zespoły będą się skłaniały ku strategii jednego pit stopu, choć w 2021 roku, Lewis Hamilton udowodnił, że dwa postoje również mogą się okazać kluczem do zwycięstwa. Wymaga to jednak sporej przewagi w osiągach bolidu. W tegorocznej stawce posiadają ją jedynie Red Bull i Ferrari i najprawdopodobniej to oni będą skłonni podjąć takie ryzyko w sprzyjających okolicznościach.

Fot. Pirelli Motorsport / Twitter

Kibice i kierowcy mogą się spodziewać upalnego weekendu w Hiszpanii. Od piątku do niedzieli, temperatura powietrza nie spadnie poniżej 26°C. W tych warunkach na awarie narażone będą szczególnie jednostki napędowe. Wysoka temperatura powinna również niekorzystnie wpłynąć na degradację opon, co powinno premiować np. Red Bulla w walce z Ferrari.

Ryzyko opadów deszczu jest bliskie zeru. Nieco utrudnić życie kierowcom może jednak wiatr, którego porywy będą sięgać 19 km/h. Oznacza to, że bolidy mogą zachowywać się niespokojnie w zakrętach, co powinno być widoczne szczególnie w przejazdach w tempie kwalifikacyjnym.

Ferrari wróci na czoło stawki?

Tradycyjnie już do Hiszpani zespoły przywiozą mniejsze lub większe poprawki. Ma to związek z najlepszą okazją w sezonie do porównania danych między bolidami, które wyjechały na zimowe testy, a aktualnymi. Szczególnie ekscytująco zapowiada się zmiany w bolidach Ferrari, które obejmą m.in. nową podłogę. Ma ona pozwolić Scuderii na ponowne odskoczenie Red Bullowi.

ZOBACZ TAKŻE
Były kierowca F1 o Leclercu. "Jest dobry, ale Verstappen jest trochę lepszy"

Warto zaznaczyć, że zespół z Maranello jeździł do tej pory niemal niezmienionym bolidem od początku sezonu. W tym czasie Red Bull regularnie wprowadzał kolejne poprawki, które pozwoliły mu nieznacznie prześcignąć w osiągach Ferrari.

Wojna na poprawki

Spore zmiany będą również widoczne w bolidach Aston Martina. Po rozczarowującym początku sezonu, wszystko wskazuje na to, że zespół z Silverstone drastycznie zmieni swoją koncepcję sidepodów. Na zdjęciach opublikowanych przez Alberta Fabregę widać, że w bolidzie AMR22 nie ma śladu po ustawionych niemal horyzontalnie chłodnicach. W Barcelonie Aston Martin postawi prawdopodobnie na koncepcję zbliżoną do rozwiązania Red Bulla, z agresywnie „ściętym” kształtem sidepodów.

 

Z kolei McLaren przywiózł nowe, karbonowe obudowy hamulców, które powinny pomóc im w redukcji masy bolidu.

Spore zmiany czekają również bolidy Alfy Romeo. Tobi Grüner zauważył, że zespół z Hinwil przywiózł do Montmeló nowe przednie skrzydło oraz podłogę. Pełen pakiet zmian zostanie zamontowany jednak tylko w jednym samochodzie. W drugim bolidzie zabraknie kilku nowych części.

O wielu poprawkach dowiemy się jednak dopiero w piątek, gdy FIA opublikuje listę zmian dostarczoną przez zespoły. Do tego czasu zachęcam do uważnego śledzenia mediów społecznościowych dziennikarzy będących na torze.

Alonso zastąpi Vettela? A może to Piastri wygryzie Alonso?

Powrót do Europy oznacza także powolny start karuzeli transferowej w F1. Pierwszą poważną plotką tego sezonu jest potencjalne przejście Fernando Alonso do Astona Martina. Jak podaje Roger Benoit, Hiszpan miałby zastąpić w brytyjskim zespole Sebastiana Vettela. Czterokrotny mistrz świata rozważa bowiem odejście z F1 po zakończeniu sezonu. Vettel ma być zawiedziony formą Aston Martina i jednocześnie nabiera chęci do pełnego zaangażowania się w działania społeczne, które propaguje w padoku F1 od lat.

Z kolei Fernando Alonso ma czuć na swoim karku oddech Oscara Piastriego – juniora Alpine, który zdominował serie juniorskie w ostatnich latach. Francuzi usilnie szukają fotela wyścigowego dla młodego Australijczyka. Niestety, żaden z zespołów nie chce zgodzić się na wyłącznie wypożyczenie Piastriego, a Alpine usilnie chce zatrzymać swojego juniora w swoich strukturach. Jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji wydaje się więc zakontraktowanie go na przyszły rok w roli kierowcy wyścigowego.

Otmar Szafnauer przyznał, że nad przyszłorocznym składem kierowców będą się zastanawiać w okolicach GP Wielkiej Brytanii. Alonso ma więc jeszcze kilka wyścigów na to, by udowodnić swoje umiejętności i przekonać szefostwo do przedłużenia kontraktu. Patrząc jednak na wyniki osiągane przez Hiszpana w tym sezonie, wcale nie będzie to formalnością.

Piątek pod znakiem debiutów

Podczas GP Hiszpanii dwóch kierowców zadebiutuje w oficjalnej sesji F1. Tegoroczny regulamin zobowiązuje bowiem zespoły do przekazania dwóch sesji treningowych kierowcom, którzy nie przejechali więcej niż dwa wyścigi w F1.

W bolidzie Williamsa, w pierwszym treningu wystąpi Nyck de Vries – aktualny mistrz świata Formuły E. Holender zastąpi w piątkowe popołudnie Alexa Albona. Będzie to świetna okazja by porównać jego umiejętności z Nicholasem Latifim, który wydaje się być „na wylocie” z Williamsa. Jeżeli do tego dojdzie to niewykluczone, że właśnie de Vries go zastąpi w przyszłym sezonie. Ma to związek z wycofaniem się Mercedesa z Formuły E, a co za tym idzie – braku fotela na przyszły sezon. Więcej o karierze Holendra przeczytacie w materiale poniżej.

ZOBACZ TAKŻE
Nyck de Vries: Kim jest nowy kierowca testowy Williamsa?

Kolejnym debiutantem będzie Jüri Vips, który zastąpi Sergio Pereza w bolidzie Red Bulla. Młody Estończyk uznawany jest za jeden z największych talentów akademii zespołu z Milton Keynes i może być w przyszłości przymierzany do fotela w AlphaTauri.

ZOBACZ TAKŻE
Lawson vs Vips - ból głowy Red Bulla?

Polscy kibice będą za to mieli pierwszą (z prawdopodobnie czterech w tym sezonie) okazji do zobaczenia Roberta Kubicy w treningu. Polak zastąpi Guanyu Zhou. W przypadku Kubicy nie ma jednak mowy o uznaniu go za „młodego kierowcę”. Jego występ wynika z zapisów kontraktowych Alfy Romeo z Orlenem. Zespół z Hinwil nadal będzie musiał w tym sezonie oddać dwa treningi innym kierowcom. Prawdopodobnie będą to Callum Ilott i Théo Pourchaire.

Gdzie oglądać GP Hiszpanii? Harmonogram weekendu

Pełny harmonogram i inne ważne informacje dotyczące transmisji GP Hiszpanii znajdziecie w naszym osobnym materiale – plan transmisji GP Hiszpanii 2022.

Warto zaznaczyć, że w tym sezonie sesje treningowe w Europie będą odbywać się nieco później niż zazwyczaj. Reszta harmonogramu weekendowego pozostaje bez znaczących zmian.

Reklama