Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

IndyCar

Paul Tracy: Człowiek, który kochał bójki i konflikty | Legendy motorsportu

Paul Tracy to jeden z najbardziej znanych kierowców w historii Kanady. W czasie swojej kariery „PT” regularnie wikłał się w różne bójki i konflikty, lecz do zaoferowania także miał genialną jazdę. Poznajcie słynnego Bad Boya IndyCar, któremu nie straszne było przyłożyć swojemu własnemu szefowi.

Fot. IndyCar

Rekordy na dzień dobry

Paul Tracy od początku kariery uznawany był za wielki talent. W 1985 roku, mając zaledwie 16 lat, został najmłodszym w historii mistrzem Kanadyjskiej Formuły Ford. Sezon później jeszcze nie będąc pełnoletnim wygrał ostatni wyścig tamtej kampanii podupadającej już w tamtym momencie legendarnej serii Can-Am. Kanadyjczyk dzięki tej wiktorii zapisał się w historii jako najmłodszy zwycięzca zawodów tamtych mistrzostw. Kolejny rekord Tracy ustanowił w 1990 roku w serii Indy Lights. Zawodnik z Scarborough w czasie tamtego sezonu wygrał aż 9 rywalizacji. W tamtym momencie nikt nie zwyciężył w jednym sezonie tylu wyścigów w bezpośrednim przedsionku IndyCar (wtedy CART). 

Obecnie rekord ten należy do Grega Moore’a i Kyle’a Kirkwooda, którzy w 1995 i 2021 roku triumfowali 10 razy w czasie sezonu Indy Lights.

Paul Tracy i jego początki w CART

Kanadyjczykiem szybko zainteresowało się kilka zespołów serii CART. Jednym z nich była ekipa Dale Coyne Racing, która postanowiła dać mu szansę podczas wyścigu w Long Beach. W kwalifikacjach poszło mu całkiem nieźle, gdyż zajął 14. miejsce. Jednak samego wyścigu nie ukończył, po tym jak na początku zawodów z wyleciał toru, by potem uderzyć w ścianę. Kilka tygodni później z Kanadyjczykiem skontaktował się Roger Penske. Amerykanin złożył Tracy’emu propozycję, aby ten wystartował w wyścigu w Michigan reprezentując jego legendarny zespół. Mistrz Indy Lights z 1990 roku bez wahania zgodził się. Na początku zmagań kierowca z Scarbough wpadł w poślizg i z impetem uderzył w bandy. Skończyło się to złamaniem nogi. Mimo to Tracy zdołał wykurować się przed końcem sezonu i w wyścigu na torze w Nazareth zajął 7. miejsce.

 

Rok później Roger Penske dał jasno do zrozumienia, iż wiąże z nim swoją przyszłość. Kierowca z Kraju Klonowego Liścia wystartował w nieco ponad połowie zmagań. 3-krotnie zdołał stanąć na podium i tym samym właściciel zespołu postanowił podpisać z nim kontrakt na pełny cykl startów w sezonie 1993. Do ciekawej sytuacji doszło podczas wyścigu w Michigan. Jadący po swoje pierwsze podium Paul Tracy w pewnym momencie omal nie wyeliminował z wyścigu Ala Unsera Jr-a. Wściekły Amerykanin po wyścigu natychmiast poszedł rozmówić się z nim. „Little Al” zażądał od niego, by Kanadyjczyk nigdy więcej nie robił takich rzeczy. To był początek ich napiętych relacji.

Senna czy Tracy?

Pod koniec grudnia 1992 roku cały świat motorsportu przeżył szok. Ayrton Senna na torze Firebird International Raceway testował bowiem bolid serii CART. W sesji brali udział także Emerson Fittipaldi i właśnie Paul Tracy. Kanadyjczyk tak po wszystkim wspominał słynny test.

– Mieliśmy przerwę śniadaniową, wyszedłem z samochodu, a w trakcie przerwy Senna wskoczył do niego i był w moim aucieTo było bardzo fajne, jednak zacząłem myśleć, że być może nie zostanę etatowym kierowcą na pełen sezon – powiedział Tracy.

Tracy i Senna

Fot. Team Penske / Tracy i Senna

Jak pokazał czas Kanadyjczyk nie musiał wcale martwić się utratą miejsca. Brazylijczyk bowiem zdecydował się przedłużyć kontrakt na starty w F1 z McLarenem i tym samym nie zajął jego fotela. Dodatkowo jak sam przyznał wiele nauczył się od Senny w kontekście lepszego wchodzenia w zakręty. 

ZOBACZ TAKŻE
Ayrton Senna w serii CART? Historia testu bolidu Penske

„Paul Tracy rządzi, a reszta niech patrzy”

Pierwszy pełny sezon Kanadyjczyka w CART był bardzo udany. Już podczas trzeciego wyścigu kampanii w Long Beach Tracy odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w CART i to pomimo 2-krotnie przebitej opony. Dalsza część sezonu również była bardzo udana. Kierowca z kraju ze stolicą w Ottawie dołożył bowiem 4 kolejne wygrane, a także miejsca na podium w Nazareth, New Hampshire i Portland, dzięki czemu w klasyfikacji kierowców na koniec roku zajął 3. miejsce.

Wyjątkowa w szczególności była wiktoria w jego niemalże rodzinnym Toronto. Po starcie z drugiej pozycji Tracy na dystansie wyścigu poradził sobie z Emersonem Fittipaldim i ku radości lokalnych kibiców odniósł  trzecie zwycięstwo w swojej karierze. Na trybunach z łatwością można było dostrzec baner „Paul Tracy rządzi, a reszta niech patrzy. Oto przyszły mistrz IndyCar”. 

Sezon 1994 i krok od tragedii

Kolejna kampania dla Kanadyjczyka rozpoczęła się fatalnie. Tracy bowiem nie ukończył pierwszych 4 wyścigów. W tej na torze w Phoenix zamieszany był w poważny wypadek. Kierowca Team Penske wraz z Hiro Matsushitą i Teo Fabim wylądował w barierach. Jadący za nimi Jacques Villeneuve nie zauważył tego zdarzenia i zmierzał prosto za nich. Syn słynnego Gillesa w ostatniej chwili skorygował tor jazdy i stosunkowo bezpiecznie uderzył w Japończyka i swojego rodaka. Wszyscy wyszli z tej kraksy cali i zdrowie, co było wręcz niebywałe biorąc pod uwagę siłę uderzenia.

 

Pierwszą wygraną podczas tamtego sezonu Kanadyjczyk wywalczył podczas wyścigu w Detroit. Nie obyło się jednak bez kontrowersji, gdyż w czasie rywalizacji Tracy posłał w bandę wspomnianego kilka akapitów wcześniej Unsera Jra. Łącznie w czasie kampanii kierowca spod Toronto 8-krotnie zdołał stanąć na podium, z czego wygrał 3 wyścigi. W dalszej części sezonu bowiem dorzucił wygrane w Nazareth i na torze Laguna Seca. Dzięki temu podobnie jak rok wcześniej zajął 3. miejsce w klasyfikacji końcowej kierowców.

Test F1

W sierpniu 1994 roku Paul Tracy na zaproszenie Bernie’go Ecclestone’a pojawił się na testach zespołu Benetton na torze Estoril. Podczas dwudniowej sesji treningowej Kanadyjczyk stosunkowo szybko zaadaptował się do nowej dla siebie maszyny. W czasie testów był wyraźnie szybszy od J.J-a Lehto i Josa Verstappena – czas uzyskany przez bohatera artykułu dałby mu 4. miejsce w kwalifikacjach. Z tego względu Flavio Briatore chciał podpisać z nim kontrakt, który krok po kroku miał wdrażać go do startów w F1. Tracy odmówił mu z kilku względów. Przede wszystkim nie chciał by Włoch został jego menadżerem, a dodatkowo jego marzeniem było zdobycie mistrzostwa IndyCar, a nie jazda w F1. 

F1 test Tracy

Archiwum prywatne Paula Tracy’ego

Zabawa lusterkiem na Road Americe

Po kilku owocnych latach spędzonych w Team Penske, Paul Tracy zdecydował się zmienić otoczenie. W efekcie w sezonie 1995 Kanadyjczyk reprezentował zespół Newman/Haas Racing. Decyzja ta nie okazała się zbyt dobra w skutkach. Bohater materiału co prawda zdołał wygrać wyścigi w Australii i Milwaukee, lecz nie zdołał ukończyć aż 8 wyścigów. To zaowocowało 6. miejscem na koniec sezonu. 

Do bardzo ciekawej sytuacji z jego udziałem doszło na torze Road America. W połowie zawodów w bolidzie Tracy’ego poluzowało się bowiem lusterko. „Bad Boy IndyCar” nie przejął się tym i… podczas gdy jedną ręką prowadził pojazd, tak drugą podtrzymywał lusterko. Mimo tak wielkich akrobacji kierowca jakimś cudem zdołał zająć w wyścigu 2. miejsce.

Paul Tracy wkrótce potem wrócił do Team Penske

Niepokorny Kanadyjczyk po rozczarowującym sezonie 1995, postanowił wrócić do swojego poprzedniego pracodawcy. Jednak także rok 1996 nie był zbytnio udany. Tracy bowiem tylko raz zdołał stanąć na podium. Z pewnością nie tak wyobrażał sobie powrót do ekipy, która go w zasadzie wychowała. Niemniej nie zabrakło kontrowersji z jego udziałem. W czasie wyścigu na torze Road America kierowca spod Toronto omal nie wysłał do szpitala Parkera Johnstone’a. Na ostatnim okrążeniu młody Amerykanin chciał za wszelką cenę obronić się przed Tracy’m. W efekcie ten postanowił wyrzucić go z toru w pierwszym zakręcie i rzeczywiście to zrobił. Choć całe zajście wyglądało dramatycznie, to zawodnikowi z USA nic się nie stało.

3 wygrane z rzędu

Sezon 1997 Kanadyjczyk rozpoczął z wysokiego C. Zawodnik Team Penske zajął bowiem w Miami 2. miejsce. W Australii Tracy w połowie wyścigu podpadł kilku zawodnikom w przeciągu zaledwie kilkudziesięciu sekund. Najpierw wyprzedził Michaela Andrettiego ścinając szykanę, a potem obrócił Alexa Zanardiego. Za te dwie sytuacje na zawodnika zespołu Team Penske spadła lawina krytyki. Kilka wyścigów później były kierowca testowy Benettona zwyciężył 3 wyścigi z rzędu. Miało to miejsce na torach w Nazareth, Rio de Janeiro i Gateway. W szczególności warta odnotowania jest wiktoria na ostatnim z wymienionych torów.

W drodze po nią zawodnik spod Toronto popisał się kilkoma świetnymi manewrami wyprzedzania. Chociażby przez kilka okrążeń jechał czysto koło w koło z Alem Unserem Jrem. W tamtym momencie wydawało się, iż Tracy jest na dobrej drodze do swojego wymarzonego mistrzowskiego tytułu. Jednak słaba postawa w drugiej części sezonu sprawiła, iż kierowca Team Penske ukończył sezon na 5. pozycji. Po tamtej kampanii postanowił przejść do zespołu KOOL Green.

Gigantyczna awantura z szefem zakończona… nowym kontraktem

Sezon 1998 był jedną wielką katastrofą. Paul Tracy nie zdołał bowiem ani razu stanąć na podium. Co prawda prowadził w czasie wyścigu w Fontanie, lecz wypadł z toru i rozbił się. Jednak podczas tamtej kampanii Kanadyjczyk zasłynął wielką głupotą. Podczas wyścigu w Houston koniecznie chciał bowiem wyprzedzić Dario Franchittiego. Zrobił to nieumiejętnie i doszło między nimi do kontaktu, w wyniku którego były kierowca Benettona został wyeliminowany z wyścigu. Tocząc się do alei serwisowej przez radio wyzywał kogo popadnie, by potem przejść samego siebie. Barry Green postanowił chwilę porozmawiać ze swoim podopiecznym na temat jego zachowania. To nie spodobało się Tracy’emu, który chwycił za strój swojego szefa i chciał przyłożyć mu. W porę zdołali powstrzymać go mechanicy i wściekły Kanadyjczyk opuścił tor. Każdy myślał, że po sezonie Green zwolni go. Jednak obie strony pomimo sytuacji z Houston zdołały dojść do porozumienia i kierowca spod Toronto podpisał 4-letnie kontrakt z zespołem.

 

Nie była to jednak jego jedyna wielka kontrowersja z tamtego sezonu. Wcześniej w czasie wyścigu na torze Cleveland spowodował on bowiem kolizję z Alem Unserem Jrem w alei serwisowej. 

„On kogoś zabije”

W sezonie 1999 kierowca ponownie był w stanie walczyć o podia. Jednak podczas tamtej kampanii więcej po raz kolejny mówiło się o jego niebezpiecznej jeździe. Podczas wyścigu na torze w Gateway chciał za wszelką cenę nie dopuścić do tego aby Dario Franchittiego go wyprzedził. W następstwie pomiędzy kolegami z zespołu doszło do gigantycznej kolizji w wyniku której Kanadyjczyk wylądował w bandzie. Franchitti z kolei nie dość, że jakimś cudem utrzymał się na torze to dodatkowo zajął miejsce na podium.

 

Do dużo groźniejszej sytuacji doszło podczas wyścigu w Chicago. Michael Andretti chciał wyprzedzić Kanadyjczyka, lecz ten zablokował go i obydwaj polecieli w bariery, kończąc tym samym udział w wyścigu. Syn legendarnego Mario był wściekły. – To jest coś niemożliwego. On kogoś zabije, mieliśmy dobry wyścig a on zablokował mnie. Nie miałem gdzie uciec, a i tak on to zrobił. Nie wiem o czym on myślał, nie rozumiem tego w tym tego czy przypadkiem nie chciał zabić nas obu. A za bardzo nie ma jak z nim rozmawiać, bo to ma taki sam sens jak gadanie do ściany. Tu nie zostawił mi miejsca i wyeliminował nas obu z wyścigu bez przyczyny! – grzmiał Amerykanin w wywiadzie kilka minut po zdarzeniu. 

Andretti miał z nim problemy także w Australii, gdy Kanadyjczyk zajechał mu drogę, przez co były kierowca F1 stracił przednie skrzydło.

Wyścigi w pit-lane

Sezon 2000 rozpoczął się dla naszego bohatera znakomicie, gdyż Tracy stanął 3 razy z rzędu na podium. Jednak zadyszka w środkowej części sezonu wyraźnie utrudniła mu walkę o mistrzostwo serii CART. Najbardziej ikonicznym momentem z tej kampanii, w który zamieszany był kierowca ekipy Green, to sytuacja z Houston. Podczas rywalizacji na ulicach tego miasta, na 51. okrążeniu do swoich mechaników zjechała ścisła czołówka zmagań. Na wyjeździe z pit-lane Castroneves i Tracy jechali bok w bok, ślizgając się. Jakimś cudem nie wyeliminowali siebie samych z wyścigu. Rok 2000 Tracy zakończył na 5. miejscu w klasyfikacji kierowców. Marzenia o zostaniu mistrzem pryskły po tym jak w Australii zderzył się z Oriolem Servią.

Tracy i Castroneves ścigali się w alei serwisowej także w 2001 roku. Podczas wyścigu na torze Laguna Seca doszło między nimi do kolizji, która przekreśliła szansę Brazylijczyka na wygraną.

Paul Tracy i kontrowersja z Indy 500

Kanadyjczyk nigdy nie wygrał tego legendarnego wyścigu. Jednak czy na pewno? W 2002 roku doszło do jednej z największych kontrowersji w dziejach motorsportu. Na ostatnim okrążeniu Bad Boy CART, przypuścił na Helio Castronevesa atak, który zakończył się powodzeniem. Jednak w tym samym momencie z tyłu stawki doszło do wypadku w związku z czym wywieszono żółtą flagę. Przez kilka kolejnych dni trwał, czy Tracy minął Brazylijczyka jeszcze przed pojawieniem się na obiekcie zakazu wyprzedzania. Ostatecznie stwierdzono, iż Kanadyjczyk objął prowadzenie „nielegalnie”, przez co wygrana powędrowała do kierowcy z Kraju Kawy.

 

Choć minęło 20 lat, spór o tą sytuację wciąż trwa i zapewne nigdy się nie zakończy. Zdaniem wielu bohater materiału został skrzywdzony przez system. Ścigał się on bowiem w serii CART, a jak wiadomo Indy 500 w tamtym czasie organizowała organizacja IRL. Tym samym wygrana Tracy’ego byłaby sporym ciosem. Fakty są jednak takie, iż we wszystkich księgach to Castroneves jest wpisany jako zwycięstwa tamtej edycji tamtego klasyka, a nie jego wielki kanadyjski rywal.

Wymarzone mistrzostwo

W sezonie 2003 Kanadyjczyk spełnił swoje marzenie z dzieciństwa. 7 zwycięstw, a dodatkowo 4 podia zapewniły mu mistrzostwo. Kampanię nasz bohater zaczął od trzech zwycięstw z rzędu. W Brands Hatch tylko awaria zatrzymała go przed kolejną wiktorią. Kanadyjczyk względem poprzednich sezonów wyraźnie poprawił swoją postawę w drugiej połowie sezonu. Tak naprawdę poza kolizją Bourdaisem w Miami i paliwową wpadką w Montrealu, nie schodził z podium. To zaowocowało tym, iż został czempionem. Wielu spodziewało się, iż Tarcy owszem będzie mistrzem, ale jednak nie tego, że będzie musiał czekać na to aż tak długo.

Konflikt z Sebastienem Bourdaisem

Paul Tracy i Sebastien Bourdais San Jose 2005

Fot. IndyCar / „Co ty tu robisz człowieku?”

W latach 2003-2007 pomiędzy Francuzem a Kanadyjczykiem doszło do kilku kolizji. Przede wszystkim światem motorsportu wstrząsnęły wydarzenia z Denver z 2006 roku. Na ostatnim zakręcie Tracy chciał odebrać Bourdaisowi drugą pozycję. Zrobił to jednak niefortunnie i obydwaj odpadli z rywalizacji zaledwie 100 metrów od linii mety. Po tym incydencie rozpętała się wielka szarpanina, a Kanadyjczyk był gotowy porządnie przyłożyć Francuzowi. Pełną historię na ten temat przeczytacie w poniższym materiale.

ZOBACZ TAKŻE
Paul Tracy vs Sebastien Bourdais: Konflikt, którym żyła cała Ameryka

Paul Tracy i gigantyczna bójka z Alexem Taglianim

W 2006 roku kierowca z Scarborough raz jeszcze pokazał do czego jest zdolny. Mistrz CART z 2003 roku podczas wyścigu w San Jose popełnił bowiem błąd i wypadł z toru. Na jego szczęście nie uderzył on w bandę i postanowił wrócić na tor. Zrobił to jednak w najgorszy możliwy sposób, gdyż wyeliminował wówczas Alexa Taglianiego. Rodak Tracy’ego był wściekły. Po tym jak obaj kierowcy pojawili się w alei serwisowej, młodszy z Kanadyjczyków zaczął wykrzykiwać w jego kierunku wulgaryzmy. W końcu wywiązała się między nimi szarpanina, która przerodziła się w potężną bójkę. Obydwaj kierowcy zaczęli dosłownie okładać się i dopiero po niemalże minucie rozdzielono ich. Za ten incydent konto Tracy’ego zostało uszczuplone o 25 tysięcy USD.

Paul Tracy i prowokacja w Montrealu

Po serii incydentów z Tracy’m zarówno Bourdais jak i Tagliani postanowili dać mu nauczkę podczas wyścigów na torze imienia Gillesa Villeneuve’a. Francuz jak i Kanadyjczyk poprosili bowiem lokalnych fanów, by w czasie parady kierowców wygwizdali ich rywala. Ten jednak postanowił na tą prowokację odpowiedzieć w swoim stylu – przebrał się w kontrowersyjny kostium znanego z wrestlingu Blue Demona. Dodatkowo miał przy sobie flagę Quebecu. I podczas gdy kibice zgodnie z prośbą Bourdaisa i Taglianiego wygwizdywali go on jakby nigdy nic machał w stronę kibiców. Co ciekawe w samym wyścigu Kanadyjczyk zajął 2. miejsce i na podium pojawił się z flagą Quebecu. Początkowo wrogo nastawieni do niego lokalni fani nagrodzili go za ten gest wielkimi brawami.

Paul Tracy wrestling

Fot. Circuit Gilles Villeneuve

Schyłek kariery

Ostatnie zwycięstwo w karierze Paul Tracy odniósł w 2007 roku na torze Cleveland. Był to zarazem jego łabędzi śpiew, gdyż nigdy później nie stanął na podium. Po połączeniu mistrzostw Champ Car i Indy Racing League, Kanadyjczyk nie mógł się odnaleźć. Jeździł bowiem w ogonie stawki a dodatkowo nowe bolidy używane przez serię IndyCar, sprawiały mu wielkie problemy. Ostatnim wyścigiem w jego karierze, okazały się tragiczne zawody w Las Vegas w 2011 roku. Tracy wówczas był jednym z 16. kierowców, którzy byli zamieszani w wypadek, w skutek którego zginął Dan Wheldon. Po zakończeniu przygody z wyścigami, Kanadyjczyk został telewizyjnym ekspertem NBC.

ZOBACZ TAKŻE
Historia IndyCar - Akt III - CART: Seria, która dorównała i przebiła F1

Paul Tracy umiał wyprzedzać jak mało kto

Wizytówką naszego bohatera była brawurowa jazda. Dzięki temu kibice IndyCar, zobaczyli wiele wspaniałych pojedynków. Jednym z nich była wspaniała walka podczas wyścigu w Cleveland w 1998 roku. Tracy wówczas bardzo mocno opóźniał hamowanie, przez co Franchitti musiał sporo się namęczyć, aby odzyskać swoje miejsce. Innym razem Kanadyjczyk popisał się brawurową jazdą w Milwaukee, gdzie wyprzedził trzech rywali na raz. Mistrz CART z 2003 roku przede wszystkim znany był z ostrej walki z Alexem Zanardim, Mario Andrettim i Bryanem Hertą. Przykładowe manewry Tracy’ego możecie zobaczyć w tym filmiku.

Kontrowersje

Paul Tracy swoim sposobem bycia wzbudził kontrowersję. W 2016 roku w jednym z wywiadów stwierdził, iż serie takie jak F1 i IndyCar potrzebują czarnych charakterów. I tak Kanadyjczyk w 2021 roku bronił Nikity Mazepina, twierdząc iż inni powinni brać z niego przykład. Z kolei w 2018 roku publicznie „doradził” Sebastianowi Vettelowi, co ma zrobić jak jeszcze raz Max Verstappen zrujnuje jego wyścig. Tracy na swoim Facebooku, napisał iż Niemiec powinien celowo doprowadzić do groźnego wypadku Holendra, tak by ten nauczył się, gdzie jest jego miejsce. Kanadyjczyk przywołał tu sytuację z 1996 roku, kiedy to specjalnie wjechał w tył swojego rywala, kiedy on nie ustąpił mu miejsca. 

W tym samym okresie został oskarżony o rasizm, po tym jak wdał się w kłótnię z jednym z fanów. Tę sprawę jednak zamieciono pod dywan. W końcu jednak się doigrał i po sezonie 2021, stacja NBC gdzie pełnił rolę komentatora IndyCar zwolniła go. Zanim do tego doszło, po zmasowanym hejcie na Nicholasa Latifiego, któremu nawet grożono śmiercią, mistrz CART z 2003 roku, stwierdził iż wszyscy fani Mercedesa i Lewisa Hamiltona, którzy się tego dopuścili to „stado durnych baranów”. 

W czasie swojej kariery w IndyCar/CART/Champ Car, Paul Tracy odniósł 31 zwycięstw i stawał na podium bez tego 53 razy. Kibice zapamiętali go jednak głównie przez pryzmat jego popisów za kółkiem i swojego specyficznego stylu bycia.

5/5 (liczba głosów: 2)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama