Czego szukasz?

Testy nowych samochodów

TEST | Volvo V60 Recharge T8 Plug-in – miłość od drugiego wejrzenia

Volvo robi naprawdę wszystko co w ich mocy, aby być traktowanym na równi z niemieckimi producentami klasy premium, czyli Mercedesem, Audi oraz BMW . Starania Szwedów są widoczne po takich modelach, jak testowane przez nas nowe V60 w hybrydowej wersji Recharge T8 Plug-in. Jak więc prezentuje się to luksusowe kombi z prawie 500-konnym silnikiem? Przekonajmy się.

Main
Fot. Dawid Florek

Volvo V6o: Pierwsze wrażenia 

Nie ma co ukrywać, że względem wyczekiwanego przez nas testu Volvo V60 Recharge T8 Plug-in, na papierze wszystko prezentowało się naprawdę szokująco. Emocjonowały nas przede wszystkim potencjalna moc, przyspieszenie i standard wyposażenia, na które mogliśmy liczyć. To podniecenie podtrzymało się w momencie, w którym zobaczyliśmy testowany przez nas egzemplarz. To dlatego, że z miejsca trzeba powiedzieć, że nowa, tegoroczna wersja Volvo V60 wygląda naprawdę na zaprojektowaną z największą uwagą i smakiem. Przede wszystkim ma jednak w sobie coś, co już na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie, że jest to w najprostszych słowach fajny samochód.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Mazda MX-5 Roadster SkyActiv-G 2.0 184 6MT - mały, ale wariat

Być może wpłynęły na to charakterystyczne światła dobrze znane innym modelom Volvo. W tym przypadku idealnie komponują się one z kształtem karoserii. To dlatego, że pokrywa ona bardzo długi i nisko zawieszony samochód, który do tego jest jeszcze kombi. Przednie wydłużające się LED-y sprawiają, że pokaźnej długości przód samochodu jest wart przyjrzeniu się z każdej strony. To samo dzieje się z tyłu. Pionowe światła w kształcie szykany z toru wyścigowego bardzo pasują do klapy bagażowej. Teraz wygląda ona zupełnie inaczej niż w kombi od Volvo starej daty. Nie jest ona bowiem ścięta względem dachu pod kątem przysłowiowych 90 stopni, a dużo bardziej zaokrąglona i poprowadzona opływową linią. Przez to żałowaliśmy czasem, że siedzimy w środku, zamiast móc jechać zaraz za naszym Volvo V60.

Volvo V60 back

Fot. Dawid Florek

Jest to lekka aluzja, ponieważ czar delikatnie pryska po wejściu do samochodu. Wszystko dlatego, że wnętrze jest raczej stonowane. Pomimo tego, że materiał BENOVA, który pokrywa deskę rozdzielczą daje poczucie luksusu, sama zawartość wydawała się nam trochę zbyt skromna, a nawet toporna. Prostota potrafi być najlepsza, ale raczej nie chcemy jej w samochodzie, który kosztuje tyle samo lub nawet więcej, niż niektóre modele Audi, Mercedesa czy BMW.

Dane techniczne 

Tak jak powiedzieliśmy wcześniej, Volvo V60 Recharge T8 Plug-in jest naprawdę długie i niskie. Mówimy tu o wartościach kolejno 4761 i 1432 milimetrów. Ponadto auto sprawiało wrażenie bardzo wąskiego. Okazało się jednak, że mieliśmy pokaźne 2040 mm przestrzeni z rozłożonymi lusterkami. Na ogół nie mieliśmy problemów z wymiarami samochodów. Przy dużych skrętach i parkowaniu można było jednak wyczuć to, że przed kokpitem znajduje się dużo metalu użytego do produkcji przedniej karoserii.

Volvo V60 Engine

Fot. Dawid Florek

Najciekawszym czynnikiem w tym aucie od początku miał być brutalny 455-konny silnik. Jest to hybryda typu Plug-in, na którą składa się spalinowa jednostka o mocy 310 koni mechanicznych i pełny „elektryk” z kolejnymi 145 końmi. Te liczby mówią za siebie. W pełnym zużyciu obu jednostek Volvo V60 Recharge ma przyspieszenie na poziomie 4,6 sekundy do 100 km/h. Właśnie chyba to było najbardziej ekscytującym doznaniem w trakcie naszego testu. Stwierdzamy tak dlatego, że to jak bardzo start z pozycji stojącej wciska w fotel, można porównać do doświadczeń z ekstremalnych rollercoasterów. Podobną radość daje wyprzedzanie, do którego auto zbiera się błyskawicznie niezależnie od sytuacji. Być może ta zbyt dobra zabawa jest zgubna dla tego konkretnego Volvo, ale o tym później.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Alpine A110S - świetna mała zabawka z paroma dużymi wpadkami

Auto było bardzo szybkie i dynamiczne, ale ani przez chwilę nie sprawiało wrażenia ociężałego. Jest to ciekawe, ponieważ nie jest jakoś specjalne odchudzone w celu poszukiwania najlżejszej konstrukcji. Volvo V60 Recharge T8 Plug-in to aż 1969 kilogramów masy własnej. Ponadto jak to w kombi, mogliśmy liczyć na spory bagażnik o pojemności 471 litrów. W następnym punkcie poruszymy natomiast kwestię tego, dlaczego spory 60-litrowy bak był kolejną dobrą decyzją szwedzkiego producenta względem tego auta.

Volvo V60 Recharge T8 Plug-in: Spalanie (prąd i hybryda)

145-konny silnik elektryczny zamontowany w naszym V60 jest naprawdę świetny, ponieważ wydobywa on pełnie tego, co szwedzki producent ma do zaoferowania. Jego obecność sprawiła jednak, że przebrnięcie przez spalanie w tym konkretnym przypadku nie należy do najłatwiejszych. Oczywiście najprościej jest zacząć od omówienia trybu elektrycznego, ponieważ przy jego użyciu silnik spalinowy wchodzi w tryb czuwania. Według producenta możemy przejechać 81 „czystych” kilometrów w pełnej ciszy. Oczywiście nie mogło być tak pięknie, ponieważ po naładowaniu baterii maksymalny zasięg wskazywał na 75 kilometrów. Bez wsparcia paliwa i tak znikały one dość szybko. Naszym zdaniem w ten sposób można przejechać jakieś 2/3 tego dystansu. Warto jednak zaznaczyć, że ciężko jest to sprawdzić. To dlatego, że nasze Volvo budzi do życia silnik spalinowy w momencie przekroczenia 90 km/h.

Volvo V60 charging

Fot. Dawid Florek

Zdecydowanie najlepszą opcją jest więc tryb hybrydowy, który ciągnie trochę prądu i benzyny. Bardzo chcieliśmy sprawdzić ile auto pali w takim ustawieniu, ale nasze Volvo V60 nie chciało z nami współpracować. Analiza danych spalania na przednich zegarach była dość zagmatwana, ponieważ zostały one podpisane symbolami przypominającymi wzory matematyczne. Co gorsza, po rozeznaniu się z tym, na które wartości należy patrzeć i tak nie byliśmy w stanie zebrać danych ze spalania w hybrydzie. To dlatego, że wskaźniki średniej wartości na 100 kilometrów, jak i tej aktywnej, monitorującej każde przyspieszenie kurczowo trzymały się wyniku 0,0 l/100 km, niezależnie jak obchodziliśmy się z tym trybem.

Oczywiście jest to nieprawda. Nawet na stronie producenta błyskawicznie znajdziemy informację mówiącą o tym, że spalanie powinno się wahać pomiędzy 0,9 do 1,1 litra na każde przejechane 100 kilometrów. Zgadzałoby się to ze stanem faktycznym, ponieważ tak długo jak prąd wytrzymywał ze wsparciem, paliwo znikało ze wskaźnika zasięgu bardzo powoli, ale na pewno nie wcale, tak jak twierdziły przyrządy.

Spalanie (benzyna)

Dużo sprawniej poszły nam testy przeprowadzone po odstawieniu silnika elektrycznego na bok. Możemy to zrobić na dwa sposoby, wybierając opcję zamrożenia baterii lub jej ładowania. W pierwszej z nich jedziemy zwykłym samochodem spalinowym, w drugiej samochód przetwarza hamowanie i część paliwa w energię. Nie jest to jednak oszczędne, ponieważ podczas korzystania z tej opcji obserwowaliśmy jak paliwo spływa nam przez palce. Wartości przekraczające 10 litrów i dochodzące nawet do 12,5 l/100 km sprawiały, że woleliśmy poczekać na dojechanie do gniazdka z prądem, aniżeli nadużywać tego trybu nazwanego „Charge”.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Mercedes Klasy C 220 d - "baby Benz" wreszcie wydoroślał

Dlatego, jeśli już chcieliśmy odłożyć technologię na bok, częściej robiliśmy to w trybie „Hold”, który zrywa jakiekolwiek połączenia z elektryczną stroną napędu. Bez wątpienia to właśnie tutaj pojawiło się nasze największe pozytywne zaskoczenie. Jak na 310-konny silnik w aucie o sporych gabarytach spalanie było naprawdę niewielkie. Jadąc spokojnie i jednostajnie potrafiliśmy bez problemu zejść nawet do tak małej wartości, jak 5,4 l/100 km. Oczywiście im bardziej impulsywna nasza jazda się stawała, tym wyższe liczby udawało się nam wykręcać. Nadal mowa jednak o okolicy siedmiu litrów na drogach szybkiego ruchu i ośmiu w momencie trzymania się górnej granicy dozwolonej prędkości na autostradzie. Maksymalnie 9,5 l/100 km zaobserwowaliśmy w mieście, gdzie głównie staraliśmy się jednak korzystać z opcji hybrydowej lub elektrycznej.

Volvo V60 T8 recharge

Fot. Dawid Florek

Podsumowując ten punkt, musimy z pełną powagą przyznać, że kwestia spalania w Volvo V60 T8 została poprowadzona niemal do perfekcji. 60-litrów to optymalna pojemność baku. Do przejechania grubo ponad tysiąca kilometrów wystarczyły nam dwie wizyty na stacji benzynowej. Jedno tankowanie do pełna i drugie na spokojne odstawienie go z Trójmiasta do Warszawy. Przed wyruszeniem zatankowaliśmy 25 litrów, z których po oddaniu do salonu zostało jeszcze 120 kilometrów zasięgu. 

Volvo V60 Recharge T8 Plug-in: Wyposażenie podstawowe

Nasze auto w wersji R-Design z 8-biegowym automatem All-Wheel-Drive ma wiele do zaoferowania już w podstawowej wersji. Nie możemy nie zacząć od 12-calowego pionowego ekranu kierowcy, który jest sercem całego samochodu. To właśnie tam znajdziemy między innymi nowatorską cyfrową instrukcję obsługi, która okazała się bardzo przydatna. Na ekranie znajdziemy wiele podstawowych funkcji. Wymienia się tu Volvo Car App, radio cyfrowe DAB+, a także łączność Bluetooth z serwisami streamingowymi.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Volvo XC60 T8 R-Design Polestar Engineered - ofiara mody

Niestety znajdziemy tam też tragiczną nawigację. Rozczarowała ona nas do tego stopnia, że błyskawicznie uznaliśmy, iż męczarnia z mapami Google to dużo mniejsze zło. Oczywiście nie zawsze musi być idealnie. W tym przypadku trzeba sobie jednak powiedzieć wprost, że jadąc z tą nawigacją, nie trafimy prawie nigdzie. Problemem jest nie tylko to, że nie znajdziemy konkretnych adresów, „lokalizacji unikalnych”, czy wszelakich punktów usług. Na drodze nasza nawigacja po prostu głupiała. Kilkukrotnie na kilkaset metrów przed podjęciem decyzji musieliśmy się zastanawiać, o co jej tak naprawdę chodzi. Takie niepotrzebne rozpraszanie jest oczywiście niebezpieczne, więc multimedia, które ogólnie raczej nas dołowały, dostają spory minus.

W standardzie znajdziemy jeszcze wiele udogodnień, takich jak bezkluczykowy dostęp i system start/stop. Za komfort odpowiadają głównie dwustrefowa klimatyzacja, elektryczne ogrzewanie i chłodzenie kabiny, adaptacyjne wspomaganie kierownicze i najwyższej klasy oświetlenie wnętrza. Ponadto wszystko w zestawie otrzymamy też torbę od Volvo, w której znajdziemy kabel do ładowania w gniazdku domowym.

Volvo T8 Recharge Interior

Fot. Dawid Florek

Wyposażenie dodatkowe

Jeśli chodzi o wyposażenie dodatkowe mamy go na pęczki. Ciekawie robi się już przy kolorze, ponieważ Volvo zaskoczyło i odbiło od stonowanych odcieni szarości. Najciekawszymi opcjami są bowiem przydymiony Denim Blue i jaskrawy Fusion Red. Nam przypadł klasyczny, ale piękny czarny lakier o nazwie Onyx Black, jest opcją kosztującą 3700 zł. Ta cena dotyczy wszystkich lakierów oprócz Crystal White (7600 zł). Wybieramy też tapicerkę, spośród których znajdziemy zarówno skórę, jak i co niespotykane – wełnę. W naszym Volvo znalazła się wentylowana skóra Nappa, za którą zapłacimy 7650 zł. Z zewnętrznych zmian, powiększono nam koła ze standardowych 18″ do pełnoprawnych 19-calówek.

Jednym ze zdecydowanie najciekawszych rozszerzeń jest zwalający z nóg system audio PREMIUM SOUND BOWERS & WILKINS, który przerósł nasze najśmielsze oczekiwania pod kątem tego, jak dobre mogą być głośniki w samochodzie. Kosztuje to co prawda aż 16500 zł, ale naprawdę warto zainwestować w ten dodatek. Niemal tak samo wysoko cenimy sobie zaawansowany system poprawy jakości powietrza z jonizacją. Skutecznie sprawiał on, że powietrze w samochodzie było cały czas świeże i tym samym przyjazne dla alergików. Kurz, zamiast krążyć w powietrzu osiadał na przyrządach w tym i desce rozdzielczej obszytej wcześniej wspomnianym materiałem BENOVA, również będący opcją za 3850 złotych. Z mniejszych rzeczy doszły nam zmiany w szybach, na które złożyło się podgrzanie przedniej (1150 zł), przyciemnienie tylnej (2100 zł) i laminowanie bocznych (4600 zł).

Pakiety

Najwięcej możliwości dodają nam opakowane w grupy dodatków pakiety. Pierwszym z nich jest Power Seats, gdzie za 2100 złotych odblokuje się nasz dostęp do elektrycznie regulowanego fotela pasażera i jego pamięć ustawienia. Za kolejne 3200 zł on, jak i fotel kierowcy zostaną wyposażone w funkcję masażu, która również pozytywnie nas zaskoczyła. Oprócz tego mieliśmy również dostęp do pakietu Climate, który za kolejne 2300 zł podgrzewa kierownicę i przednie siedzenia. 1200 złotych musimy sobie doliczyć, gdybyśmy chcieli, żeby tylne fotele również były poddawane temu procesowi.

Volvo astethic

Fot. Dawid Florek

Ostatnią grupą dodatków jest kosztujący 3200 zł Park Asisst. Jest to zdecydowanie najbardziej przydatne rozszerzenie. Dostajemy kamerę wspomagającą parkowanie tyłem, ale też przede wszystkim liczne czujniki z przodu i z tyłu samochodu. Ostatnim dodatkiem, z jakiego mogliśmy skorzystać to kosztujące 5300 zł aktywny tempomat i Pilot Assist II. Są one częścią pakietu Driver Assist (6200 zł), lecz w naszym przypadku podniosły cenę o 900 złotych mniej. 

Volvo V60 T8: Cena

Dochodzimy do ostatniego punktu, który raczej nie obudzi w nas pokładów radości. Mowa oczywiście o cenie, która do najmniejszych zdecydowanie nie należy. Nasze Volvo V60 T8 w wersji R-Design kosztuje bazowo 266 900 zł, ale po dodaniu wszystkich dodatków doszliśmy do ceny katalogowej brutto w wysokości 331 950 zł. Ponieważ osobno doliczono nam jeszcze zestaw akcesoriów stylizujących nadwozie, ostatecznie mieliśmy w rękach auto za 339 200 zł.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Volvo S90 Recharge T8 Plug-In 390 KM AWD - ciekawa limuzyna

W konfiguratorze na stronie Volvo może być jeszcze drożej, ponieważ V60 z tym konkretnym silnikiem kosztuje w podstawie 280 tysięcy złotych. Po dodaniu akcesoriów, które nas nie dotyczyły, czyli kamery 360 stopni, panoramicznego okna dachowego i specjalistycznej ładowarki domowej typu Wallbox, a także kilku innych małych rzeczy, jesteśmy w stanie dobić do ostatecznej ceny 350 tysięcy złotych. Warto zaznaczyć, że przez sytuację inflacyjną, ceny w konfiguratorze mogą się różnić od tych, z którymi mieliśmy do czynienia podczas testu.

gearbox

Fot. Dawid Florek

Jest to już bardzo duży wydatek. Oczywiście cały czas jesteśmy świadomi tego, gdzie te pieniądze są ulokowane. Widać to z zewnątrz, a także czuć to pod maską. Wnętrze również jest bardzo eleganckie. Być może nie do końca przypadło nam do gustu, ale byliśmy w pełni świadomi tego, że było zaprojektowane oraz wykonane przez kogoś, komu zależało na perfekcji. Niestety dało się odczuć, że czegoś brakuje, a samych możliwości jest po prostu mało. Zwłaszcza źle w naszym odczuciu prezentował się komputer pokładowy z systemem multimedialnym. Na tle Mercedesa, czy Audi wyglądało to raczej biednie i tym samym rozczarowująco. A jak wiemy, mówimy o rywalach, dla których Volvo chcę stanowić najlepszą alternatywę. Niestety robi to wymagających tych samych, a czasami większych pieniędzy.

Volvo V60 Recharge T8 Plug-in: Podsumowanie 

Volvo V60 Recharge T8 Plug-in
  • Stylistyka
  • Przestrnność
  • Wyposażenie
  • Multimedia
  • Komfort użytkowania
  • Przyjemność z jazdy
  • Silnik i napęd
  • Skrzynia biegów
  • Ekonomia i ekologia
  • Bezpieczeństwo
  • Cena w stosunku do jakości
4.4

Podsumowanie

To podsumowanie zdecydowanie nie należy do łatwych. Naszym największym problemem jest to, że nie możemy zrozumieć, kto jest grupą docelową Volvo V60 Recharge T8 Plug-in. Nieco krytykowane przez nas stonowane i piękne w swojej prostocie wnętrze wskazuje na to, że auto zostało zaprojektowane z myślą o dojrzałych kupujących, którzy w głowie nie mają już brawurowej jazdy, a spokojną podróż w odrobinie luksusu.

Tu więc zaprzeczeniem jest cała jednostka napędowa, która przy najmniejszym dociśnięciu pedału gazu wyrywa się z łańcuchów. Przez lwią część testu mieliśmy wrażenie, że auto to szepcze do nas komendy typu Wyprzedź. Przyspiesz. Bądź pierwszy spod świateł. Opieranie się temu jest trudne, ponieważ pod stopą czuć ogromny potencjał tej prawie 500-konnej hybrydy. Te wartości są skierowane raczej ku młodym kierowcom, którzy chcą kupić pierwsze drogie auto i tym samym mieć się czym popisać, a także poszaleć w granicy rozsądku.

Może w takim razie auto to zostało skierowane do tych, którzy są na styku pomiędzy tymi dwoma światami. W pewnym momencie testu przestaliśmy o tym myśleć, ponieważ po pierwszych rozterkach Volvo V60 T8 zaczęło nas rozbrajać, aż w końcu stwierdziliśmy, że jest zjawiskowe w niemal wszystkich kwestiach. Ostatecznie zaczęło nam sprawiać taką radość, że oddanie go okazało się bolesnym rozstaniem. Dlatego właśnie można je podsumować jako obiekt miłości, ale dopiero od drugiego, dogłębnego wejrzenia. Jest to jednak miłość trudna, stąd brak pięciu gwiazdek, głównie przez duży minus za multimedia.

Volvo V60 Recharge T8 Plug-in: Galeria

5/5 (liczba głosów: 1)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama