Prezentując model Born hiszpański producent wzbudził pewne kontrowersje z racji na duże podobieństwo do Volkswagena ID.3. Kompaktowy hatchback Cupry ma jednak agresywniejszą stylistykę i kilka wysublimowanych akcentów pozwalających odróżnić Borna od swojego koncernowego bliźniaka. Cupra Born zadebiutowała w maju 2021 roku jako tak naprawdę ostrzejsze wydanie Volkswagena ID.3. Samochód stanowi bowiem kopię zarówno pod względem technicznym, jak i wizualnym niemieckiego hatchbacka.
Cupra Born – agresywny styl, dużo miedzianych akcentów i… gradient
Oczywiście całość okraszono bardziej agresywnym designem z typowymi dla Cupry akcentami w postaci innych, ostrzejszych lamp, większych wlotów powietrza w zderzaku czy miedzianych akcentów zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Tylne światła połączono natomiast typową dla nowych Seatów i modeli Cupry listwą świetlną.

Fot. Paweł Bartocha
Wspomnianych miedzianych akcentów jest całkiem sporo, zarówno na zewnątrz jak i w kabinie hiszpańskiego hatchbacka. Z zewnątrz odnajdziemy je m.in. w postaci sporego logo na masce, napisu Cupra na pasie między lampami, elementów wykończeniowych przedniego zderzaka w stylu gradientowym (motyw gradientu również się dość często przewija w Bornie) czy też w formie dużego napisu CUPRA na klapie bagażnika oraz obwódki logo marki.
Kilka indywidualnych akcentów
Elementy w kolorze miedzi miały też obecne w prezentowanym egzemplarzu 20-calowe felgi BLIZZARD MACHINEED GLOSSY BLACK (6858 zł) , które zaprojektowano specjalnie dla tego modelu i wyróżniają się aerodynamicznym, ciekawym wzorem. Przy okazji dobrze współgrały one ze specjalnym lakierem Aurora Blue, inspirowanym zorzą polarną. Uwagę zwraca też spory dyfuzor, który oczywiście jest tylko imitacją, a także mocno wystający za tylną szybę spojler dachowy. Dzięki tym akcentom Cupra Born prezentuje się bardziej drapieżnie niż VW ID.3. Wspomnieliśmy też o gradientowych wzorach – zdobią one również szeroki słupek C, podobnie zresztą jak w odpowiedniku z Wolfsburga.

Fot. Paweł Bartocha
Kabina to wypisz wymaluj ID.3 z paroma zmienionymi detalami
Projekt kabiny również mocno przypomina niemieckiego hatchbacka. Jest ona nowoczesna, minimalistyczna i całkiem zgrabna. Naszą uwagę przykuł od razu malutki wyświetlacz przed kierowcą (zaledwie 4,2 cala przekątnej), który jednak jest czytelny i umieszczony obok niego zgrabny selektor do zmiany przełożeń – niesamowicie wręcz wygodny w obsłudze. Do nowoczesnego charakteru pojazdu pasuje także opcjonalny wyświetlacz head-up z rozszerzoną rzeczywistością. Pokazuje on wskazania nawigacji w perspektywie trójwymiarowej na przedniej szybie i jest czytelny (5029 zł). Przydał się on w zatłoczonym centrum Warszawy.

Fot. Paweł Bartocha
Znacznie większy jest za to ekran systemu infotainment, gdyż ma on aż 12 cali przekątnej, jest lekko zwrócony w stronę kierowcy i oferuje atrakcyjne grafiki i wiele funkcji, w tym z zakresu integracji ze smartfonem i otoczeniem, a także jest łatwy w obsłudze. Przypomina on ID.3 oraz Cuprę Formentora. Szkoda tylko, że chcąc przejść w menu na mapy nawigacji trzeba dwa razy kliknąć w to samo miejsce. Również obsługa klimatyzacji poprzez dotykowe suwaki nie należy do najwygodniejszych. Uwagę zwracają także liczne akcenty w kolorze miedzi, w tym obwódki nawiewów czy przycisków do zmiany trybów jazdy na kierownicy a także wstawki na drzwiach i konsoli środkowej.
Tworzywa z recyklingu, minimalizm i rozszerzona rzeczywistość
Zastosowanie selektora przełożeń przy kierownicy pozwoliło na wygospodarowanie miejsca na cupholdery i schowek na tunelu środkowym. Centralny podłokietnik ma regulację na długość, wykonano go z ekologicznej alcantary podobnie jak panele na drzwiach (powstałej w wyniku recyklingu) i skrywa spory schowek. Szkoda tylko, że półkę z ładowarką indukcyjną umieszczono pod takim kątem, że telefon może łatwo przez przypadek wpaść do schowka.
Ciekawie wygląda też kierownica, która co prawda kształtem mocno przypomina ID.3 i inne Volkswageny, jednak jej środkowa część wyróżnia się wykończeniem o wzorze karbonu, a także ma dwa stylowe i wygodne pokrętła do natychmiastowej zmiany trybów jazdy (do wyboru Range, Comfort, Individual, Dynamic oraz najostrzejszy Cupra).

Fot. Paweł Bartocha
Jeśli chodzi o jakość wykończenia, Cupra Born prezentuje się przyzwoicie, ale nic ponadto. Większość tworzyw dobrze spasowano, lecz wolnostojący ekran systemu multimedialnego potrafi trzeszczeć. Przed kierowcą znalazł się pas z ekoskóry z przeszyciami w kolorze miedzi, zaś przed pasażerem miękkie, choć szorstkie i nieprzyjemne w dotyku tworzywo powstałe z recyklingu. Trochę dziwią twarde boczki przednich drzwi oraz brak przycisków do sterowania tylnymi szybami na panelu kierowcy.
Pasażerowie tylnego rzędu potraktowani „po macoszemu”
Zresztą tylnych pasażerów potraktowano trochę „po macoszemu”, gdyż nie mają oni ani centralnego podłokietnika ani też osobnych nawiewów. Jak na kompaktowe auto kosztujące w okolicach 200 tys. zł to poważny brak. Imponuje za to ilość miejsca na nogi, która przypomina bardziej auta klasy średniej niż kompakty. Siedzi się wygodnie w obu rzędach siedzeń, przednie fotele dość dobrze trzymają w zakrętach i mają zintegrowane zagłówki, choć do kubełków im daleko. Atmosferę w kabinie poprawia także panoramiczny szklany dach (5029 zł) oraz oświetlenie ambiente. Bagażnik ma typową dla kompaktów pojemność 385 litrów i jest ustawny.
Cupra Born – osiągi godne hot hatcha, lecz zabrakło tego „czegoś”
Mieliśmy do czynienia z topową odmianą o mocy 231 KM (w trybie e-Boost) i akumulatorami 58 kWh. Zapewnia ona przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 6,6 sekundy i prędkość maksymalną 160 km/h. Dynamika jest bardzo dobra, nawet w podstawowym trybie Eco, nie wspominając już o Dynamic i Cupra. W mieście docenimy typowe dla elektryków wciskanie w fotel i przyspieszenie od 0 do 50 km/h zajmuje zaledwie 2,6 sekundy. Szkoda tylko, że w trybie Cupra nie ma funkcji Launch Control. Pasowałaby ona do „dziarskiego” charakteru Cupry.

Fot. Paweł Bartocha
W mieście nawet 350 km zasięgu, w trasie poniżej 300 km
Z pewnością interesuje was inny aspekt dotyczący układu napędowego, a więc zużycie prądu. Przez większość trasy testowej podróżowaliśmy po centrum i obrzeżach Warszawy, stąd też zużycie prądu wyniosło około 17 kWh na 100 km, co przekłada się na zasięg w okolicach 330-350 km w ruchu miejskim. Wystarczy jednak wjechać na drogi szybkiego ruchu, by podbić wynik do okolic 20 kWh, co już pozwoli pokonać maksymalnie 300 km. Po raz kolejny wyszła największa bolączka aut elektrycznych, a więc ograniczony zasięg, zwłaszcza na drogach ekspresowych. Dopóki tego producenci nie rozwiążą, elektryki nie będą miały szans wyprzeć aut spalinowych.
Bazowa Cupra Born kosztuje od 179 600 zł za odmianę z bateriami 58 kWh, o mocy 204 KM. Za 186 300 zł dostaniemy natomiast testowany wariant o mocy 231 KM. Jeśli zechcemy większych akumulatorów o pojemności 77 kWh, musimy wydać przynajmniej 210 800 zł. Z ciekawostek dotyczących listy wyposażenia warto wspomnieć o opcjonalnej pompie ciepła (5029 zł).

Fot. Paweł Bartocha
Nieco tańszy od rywali, lecz droższy od aut spalinowych
Jak prezentuje się konkurencja kompaktowej Cupry? Pochodzący z tego samego podwórka Volkswagen ID.3 w wersji o mocy 204 KM i z bateriami 58 kWh kosztuje 191 490 zł, zaś wariant 77 kWh to koszt 188 190 zł. Z kolei Renault Megane E-TECH z akumulatorami 60 kWh i silnikiem o mocy 220 KM wyceniono na 191 900 zł. Nissan Leaf z bateriami 59 kWh i napędem o mocy 217 KM kosztuje natomiast od 192 900 zł za topową odmianę Tekna. Jak widać Cupra Born jest nawet przystępniejsza cenowo od konkurencji.
Kilka słów o evencie
Warto też wspomnieć kilka słów o samym evencie. Był on organizowany przez centralę Cupra Polska w ich firmowym salonie Carsed w Warszawie. Na początek przewidziano krótką prezentację pojazdu i poczęstunek, natomiast głównym elementem eventu były jazdy testowe, podczas których każdy z zaproszonych dziennikarzy mógł sprawdzić samochód po drogach Warszawy i okolicach bez większej presji czasowej, gdyż na jazdy przewidziano aż 5 godzin.
Cupra Born – pierwsze wrażenia: podsumowanie
Podsumowując, Cupra zaliczyła udany debiut w segmencie aut elektrycznych, wypuszczając naprawdę ciekawą alternatywę nie tylko dla Volkswagena ID.3, ale również konkurencji z Francji i Japonii. Z bateriami 77 kWh może być ona też alternatywą dla klasycznych hatchbacków, choć nadal jest ona wyraźnie droższa od spalinowych odpowiedników. Dopóki się to nie zmieni, wciąż samochody spalinowe będą wiodły prym. Z pewnością więcej będziemy mogli powiedzieć po odbyciu testu Borna, co nastąpi zapewne w ciągu najbliższych kilku miesięcy.