Za późno na zmiany
Gdyby Max Verstappen dojechał na drugim miejscu w wyścigach w Bahrajnie i Australii, nie mielibyśmy podstaw do tej dyskusji. Pozycje, które Holender zajmował na torach Sakhir i Albert Park przed odpadnięciem z rywalizacji za sprawą awarii technicznych wystarczyłyby do tego, by już na Monzy mógł on świętować zdobycie drugiego tytułu mistrzowskiego. Jednak te niezbędne punkty nie trafiły na jego konto, „zaledwie” jedenaście wygranych wyścigów w tym sezonie to jeszcze za mało na celebrację obrony trofeum dla najlepszego kierowcy na świecie.
Holender jest jednak bardzo blisko ostatecznego sukcesu. Najbliższy wyścig na torze Marina Bay w Singapurze jest pierwszym, który oficjalnie może zamknąć tegoroczną rywalizację o mistrzostwo świata. Tym, który jest jeszcze w stanie powstrzymać unoszącego się nad ziemią Holendra, pozostaje Charles Leclerc. 24-latek wygrał dotychczasowo trzy wyścigi. Dołożył do tego kilka solidnych finiszów na podium i oczywiście prezentował się fenomenalnie niemal w każdej sesji kwalifikacyjnej. Sobotnie czasówki już od 2019 roku są jego asem w rękawie.
Nie mniej jednak, pomieszanie pecha związanego z awariami, tragicznych strategii zespołu Ferrari, błędów personalnych i faktu że jego rywal z Red Bulla jest po prostu szybszy, sprawia, że Monakijczyk ma już 116 punktów straty do lidera. Dlatego więc on, jak i Sergio Perez, który chyba od początku wiedział, że nie liczy się w walce o tytuł, mogą stracić swoje matematyczne szanse na początku października. To właśnie wtedy Formuła 1 zawita do miasta lwa. O jakim scenariuszu mówimy?
Jak Verstappen może wygrać w Singapurze?
Sprawa jest dość prosta. Maxowi Verstappenowi nie wystarczy tylko dojechać do mety. Holender musi przekroczyć ją jako pierwszy i zdobyć pełne 25 punktów. Te zostaną mu przyznane, jeśli kierowcy pokonają minimum 75% dystansu wyścigowego. W tym przypadku byłoby to 46 z zaplanowanych 61 „kółek”. Mówimy o tym, ponieważ w 2017 roku podczas rundy na torze Marina Bay, rywalizujący zostali zaskoczeni ulewą na starcie. Chwilę po starcie doszło to ogromnej kraksy pomiędzy kierowcami Ferrari [Sebastian Vettel i Kimi Raikkonen – przyp. red] i…. Maxem Verstappenem. Wtedy deszcz ustał, ale w naszej pamięci pozostają zamieszania, które w podobnej sytuacji ogarnęły niedawne wyścigi o GP Belgii 2021 i GP Monako 2022.
Wiele zależy od tego, czy nasz zwycięzca weźmie dodatkowy punkt za najszybsze okrążenie. Jeśli ta sztuka mu się uda, Verstappen zostanie mistrzem, gdy Leclerc skończy nie wyżej niż na ósmym miejscu, a Pereza zabraknie na podium. Jeśli to Meksykanin najszybciej objedzie jedno „kółko” wyścigowe, musi on znaleźć się poza pierwszą czwórką. Tylko wtedy jego partner z zespołu poleciałby do Japonii z tytułem mistrzowskim. Trzeba wziąć pod uwagę też to, że w takim układzie Leclerc nie może być na mecie w pierwszej ósemce. Tego samego potrzeba, jeśli nagroda DHL Fastest Award trafi do kogokolwiek innego, w tym i rzeczonego kierowcy Ferrari. Monakijczyk musiałby być wtedy co najwyżej dziewiąty, a „Checo” ponownie nie mógłby wyjść z zespołowym kolegą na podium.
Zbyt piękne, żeby było prawdziwe
Wątpliwe jest to, że wszystkie te założenia spełnią się „od tak”. Ferrari ma dobre wspomnienia z ostatniej wizyty w Singapurze, która datuje się na 2019 rok. Scuderia dojechała wtedy na pozycjach 1-2 i był to ostatni taki ich wyczyn do tegorocznego GP Bahrajnu. Patrząc jednak na zamieszanie, jakie panuje obecnie w tym zespole, a także na słabą dyspozycję Sergio Pereza, w porównaniu do fenomenalnego Maxa Verstappena, wszystko może być pozamiatane już na początku października.
Warto dodać też to, że na torze Marina Bay nie rozwiąże się sprawa tytułu wśród konstruktorów. Red Bull ma co prawda przewagę 139 punktów nad Ferrari, ale to nadal za mało. Wygląda jednak na to, że mistrzostwo zostanie przypieczętowane przy okazji jednego z wielu „domowych wyścigów” ekipy z Milton Keynes, czyli najprawdopodobniej pdoczas GP Japonii. Najlepsza na początku sezonu stajnia z Maranello musi się teraz bardziej skupić na tym, żeby uniknąć osunięcia się na trzecie miejsce w klasyfikacji. Zaledwie 35 punktów mniej od nich ma Mercedes, który nabrał tempa wraz z rozwojem sezonu.