Czego szukasz?

Formuła 1

1. trening GP USA. Przypominamy debiuty gwiazd obecnej stawki

Przy okazji weekendu o GP USA czeka nas ciekawe FP1. Zobaczymy w nim czterech debiutantów, którzy w przyszłości mogą namieszać w królowej motorsportu. Tym samym przypominamy podobne sesje z przeszłości w wykonaniu innej czwórki, która obecnie znajduje się w czołówce stawki Formuły 1.

Fot. Red Bull Content Pool (Verstappen) | Twitter (Russell) | Reddit (Leclerc) | McLaren Media Center (Norris)

Nowe twarze

Na torze COTA zobaczymy spore przetasowanie w składach kierowców. Przy okazji pierwszego treningu, który już 21 października o godzinie 21:00 czasu polskiego, aż pięć ekip odda bolid rezerwowym kierowcom. O ile rotacja Haasa polegająca na posadzeniu w bolidzie Antonio Giovinazziego nie budzi żadnych emocji i jest co najmniej dziwna. Pozostałe zmiany są jednak naprawdę ciekawe. W Williamsie zaprezentuje się Logan Sargeant, który w każdej chwili może zostać etatowym kierowcą zespołu na przyszły sezon. Amerykanin ma perfekcyjne warunki do treningu, ponieważ przypada on na jego domowy wyścig. Obyty w jeżdżeniu na torach w Stanach Zjednoczonych jest Alex Palou. Mistrz IndyCar z 2021 roku dostaje 60 minut na prace z bolidem McLarena.

ZOBACZ TAKŻE
Sargeant na czele listy Williamsa? Webber nie ma wątpliwości

Kierowca może wykręcić dobry czas, ale raczej nie skończy on treningu tak wysoko, jak Robert Shwartzman. Rosyjski wicemistrz F2 z 2022 roku, który wystartuje pod flagą Izraela, dostaje w swoje ręce bolid Ferrari. Dzięki temu może się popisać, zwłaszcza na jednym szybkim okrążeniu. Tak dobrej zabawy nie ma przed sobą Theo Pourchaire, który musi się zmierzyć z bolidem Alfy Romeo. Tym, który w ostatnim czasie sprawia wrażenie najsłabszego w stawce. Bardzo młody Francuz ma jeszcze dużo czasu, żeby się pokazać, ale już teraz walczy o fotel w ekipie na sezon 2024.

Na tle gwiazd sportu

Każdy z wymienionych zawodników ma w przyszłości mniejszą lub większą szansę na to, żeby w przyszłości znaleźć się w ścisłej czołówce F1. Zanim jednak to się wydarzy, postanowiliśmy przypomnieć, jak podobna sesja wyglądała w przypadku czterech młodych „supergwiazd” Formuły 1. Wymieniamy tutaj aktualnego mistrza świata Maxa Verstappena, a także rywalizujących z nim Charlesa Leclerca, George’a Russella i Lando Norrisa.

Cała ta czwórka walczy obecnie o absolutnie najwyższe cele w Formule 1. Gdy to jednak oni mieli pierwsze obcowanie z bolidem, nikt nie oczekiwał od nich zbyt wiele. Po inauguracyjnych przejazdach przyszły jednak kolejne i szybko zamieniły się one w kontrakty na pełen sezon zmagań. Jak wiemy, kilka lat później mamy do czynienia ze zgrają fenomenalnych kierowców, która w równych bolidach biłaby się o tytuł do ostatniego zakrętu. Jak jednak wyglądały ich absolutne początki w Formule 1?

Lew z wyspiarskiej Japonii

Znacie tę historię. Wyglądający na dziecko 17-latek wsiadł do bolidu Toro Rosso, przy okazji jak się później okaże jednego z najsmutniejszych weekendów w historii Formuły 1. W piątek rano, 3 października 2014 roku nikt jeszcze tego nie wiedział, a liczyło się tylko, że na tor Suzuka w Japonii wyjechał Max Verstappen. Holender był głośnym tematem padoku już wtedy, ponieważ otwierał drzwi do ścigania się w Formule 1 bez ani jednego wyścigu w GP2 [dzisiejsza Formuła 2 – przyp. red].

Verstappen Suzuka 2014

Fot. Red Bull Content Pool

Jego kampania w Europejskiej F3 z zespołem Van Amersfoort Racing, którą odbywał w tamtym roku, nie była początkowo jakoś szczególnie zjawiskowa. Jego przełomowym momentem było sześć zwycięstw z rzędu na przełomie weekendów wyścigowych w Hiszpanii i niemieckim Norisringu. Między innymi to zapewniło mu angaż w FP1 w Japonii. Holender od razu pokazał się z dobrej strony, notując dwunasty czas sesji. W rzadkim dla siebie stylu przegrał wtedy z partnerem z zespołu, którym przy tej okazji był Danil Kvyat.

Wtedy jeszcze nikt nie wiedział z kim mamy do czynienia. Dobry występ na Suzuce plus kolejna szansa na zaprezentowanie się w Stanach Zjednoczonych i Brazylii otworzyły przed Verstappenem drzwi do Formuły 1. Oczywiście wielkie znaczenie miało ostateczne dziesięć zwycięstw w F3 i trzecie miejsce w „generalce”. Kierowca przeskoczył najważniejszy szczebel juniorskiej kariery i zaczął budować swoją legendę. Dwukrotny mistrz świata ustanowił wiele rekordów, a jednym z nich jest fakt bycia najmłodszym zawodnikiem startującym na przestrzeni weekendu o GP Formuły 1.

Konotacje z Haasem

Najpopularniejszy klip z juniorskiej kariery Charlesa Leclerca ukazuje go spoglądającego ukradkiem na stojącego obok Lewisa Hamiltona. Sytuacja miała miejsce podczas ulewnego GP Brazylii w 2016 roku. Na tym filmie Monakijczyk ma na sobie kurtkę Haasa, ponieważ dwa dni wcześniej po raz kolejny miał on możliwość treningu w bolidzie amerykańskiej ekipy. Była to już czwarta taka okazja w tamtym sezonie, ponieważ debiut obecnego kierowcy Ferrari przypadł wcześniej na GP Wielkiej Brytanii.

 

Leclerc pojechał z numerem 50. Co ciekawe cztery lata później liczba ta była używana w Haasie przez Pietro Fittipaldiego, gdy Brazylijczyk wystartował w dwóch Grand Prix. Wracając do Charlesa Leclerca, zespół Guenthera Steinera monitorował mocno sytuację swojego młodego talentu. Mówiło się, że dołączy on do składu już na sezon 2017. Dlatego właśnie kierowca z Monako jeździł Haasem w Wielkiej Brytanii, Brazylii, Niemczech i na Węgrzech.

ZOBACZ TAKŻE
Haas oficjalnie z nowym sponsorem tytularnym z USA. Co to za firma?

Haas ostatecznie nie zaryzykował wzięciem niezwykle młodego kierowcy i postawił na Kevina Magnussena. Zwlekanie z ich strony wykorzystał Sauber, który przytulił młody talent do siebie, dał mu kolejne cztery treningi, tym razem w 2017 roku. To właśnie ostatecznie oni dali mu szansę na wejście do Formuły 1. Być może ostatecznie wyszło mu to na dobre. Kierowca, który w tym sezonie po raz pierwszy prowadził w klasyfikacji kierowców, wszedł do najlepszej dwudziestki dopiero jako mistrz świata F2. Dzięki temu praktycznie z miejsca rywalizował na najwyższym szczeblu, zwłaszcza że Sauber w 2018 roku nie zawiódł pod kątem konstrukcji. Tego samego nie można by powiedzieć o Haasie. 

Różowy Merc

George Russell na swój oficjalny debiut w weekendzie wyścigowym F1 dostał zapewne Mercedesa, czyż nie? Nic bardziej mylnego. Może Williamsa? Błąd. Brytyjczyk przy okazji inauguracji ścigania na torze Interlagos w przedostatniej rundzie sezonu 2017 musiał przyodziać różowe barwy. Pierwsze FP1 w karierze odbył on za sterami bolidu Force India z numerem 35 na karoserii. Był to wielki rok dla jego kariery, bowiem został on mistrzem F3 z zespołem ART Grand Prix.

Już wtedy wiadomo było, że w krótkim czasie ten chłopak zacznie robić furorę na szczycie drabinki w karierze kierowcy single-seaterów. W piątek na brazylijskim torze zaprezentował się on naprawdę nienagannie, notując dwunasty czas. Russell stracił 1,8 sekundy do zwycięzcy sesji, którym był jego obecny partner z zespołu Lewis Hamilton. Zanim jednak 24-letni obecnie już kierowca zaczął rywalizować z 7-krotnym mistrzem świata, musiał uzbroić się w cierpliwość.

ZOBACZ TAKŻE
Hamilton chce jeździć w F1 przez kolejne 5 lat? Wolff zachwycony

Walczący o wicemistrzostwo świata w 2022 roku Brytyjczyk szybko dostał kolejny trening. Esteban Ocon oddał mu swoją Force Indię w sesji zaczynającej ostatni weekend w tamtym sezonie. Mowa oczywiście o GP Abu Zabi. Na regularne starty w Formule 1 musiał on jednak zaczekać aż do 2019 roku. Niestety nie było to przyjemne doświadczenie. Po trzech latach męczarni w Williamsie trafił on w końcu do wymarzonego Mercedesa. Przyszły sezon może mu przynieść pierwszy tytuł mistrzowski. Brytyjczyk w obecnej kampanii pokazał, że jest jak najbardziej gotowy na walkę o takowe.

Lando debiutuje w domu

Często pomijanym faktem na temat Lando Norrisa jest jego narodowość. Lider ekipy McLarena utożsamia się jako Brytyjczyk, ale może on być również Belgiem. Stamtąd pochodzi bowiem jego matka Cisca Wauman. I to właśnie w Belgii, w 2018 roku Norris po raz pierwszy zasiadł w bolidzie McLarena. Młodzieniec przejął bolid Fernando Alonso i objechał najdłuższy tor w kalendarzu 26-krotnie.

ZOBACZ TAKŻE
Lando Norris: Od zera do McLarena | Droga do F1

Co ważne na najszybszym „kółku” zrobił to szybciej niż drugi kierowca McLarena Stoffel Vandoorne. Rodowity Belg często w 2018 roku pokazywał, że „nie chce” mu się utrzymać swojej pozycji w Formule 1. Tak wyglądało to w pierwszym treningu przed GP Belgii, który skończył na ostatnim miejscu. Norris był osiemnasty z czasem lepszym o 88 tysięcznych. Zak Brown przyznał później, że wiedział, iż Lando wejdzie do składu już po pierwszym FP1, ale najpierw sprawdził go jeszcze aż pięciokrotnie.

 

Norris zastępował naprzemiennie obu kierowców McLarena we Włoszech, Japonii, Brazylii, Meksyku i Stanach Zjednoczonych. Wizyta w tej ostatniej lokalizacji wybiła jego popularność. To właśnie wtedy kamery uchwyciły jego interakcję z Fernando Alonso. 18-letni debiutant zamieszał kawę weterana z użyciem… wiertarki. Od tego czasu wiele się zmieniło. Lando Norris wszedł do F1 i szybko przebił się do czołówki. Alonso, który zostawił mu miejsce w McLarenie, wrócił do sportu po dwóch latach. Hiszpan jest teraz często jednym z jego głównych rywali McLarena w zaciętej walce o pozycje ocierające się o podium.

5/5 (liczba głosów: 4)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama