Da się tym pojechać!
Włoska stajnia wyścigowa w F3 regularnie odnosi ogromne sukcesy. Jednak sprawy mają się inaczej z bezpośrednim przedsionku F1. Jak się okazuje przy odpowiednim układzie zawodnicy Tridentu byli w stanie osiągać dobre wyniki. W 2021 roku Bent Viscaal 2-krotnie stawał na podium. Holender pokazał więc, że w zespole spod Mediolanu drzemie potencjał. W minionym sezonie udowodnił to jego rodak, który wyprawiał prawdziwe cuda za kierownicą. Czas się o tym przekonać.
Richard Verschoor pokazał swój talent
Holender to z pewnością zawodnik o wielkim potencjale. Jednak od wielu lat trapiły go poważne problemy finansowe. Te jednak udało mu się przezwyciężyć dzięki inwestorom z Japonii. W ten sposób bohater akapitu mógł rywalizować w F2. Rodak Maxa Verstappena nie zawiódł sponsorów. Jego łupem padła inauguracja sezonu w Bahrajnie. Na kolejne miejsce na podium nie musiał długo czekać, gdyż w Arabii Saudyjskiej w zawodach głównych wywalczył 2. miejsce. W kolejnych startach co prawda nie zdołał wywalczyć podium ani punktów, lecz na dobre tory powrócił w Azerbejdżanie. W Baku po wspaniałej jeździe zdołał zająć 5. miejsce i tym samym zainkasował 10 „oczek”.

Fot. Formula Motorsport Limited / Holender w sezonie 2022 był pełnoprawnym liderem ekipy. Regularnie punktował, a w dodatku bił się o podia
Runda w Austrii była jego istną drogą z nieba do piekła. W zmiennych warunkach pogodowych kierowca z Holandii okazał się najlepszy i wpadł na metę jako 1. Jednak został zdyskwalifikowany z wyników wyścigu za zbyt małą ilość paliwa. Tym samym jego trzeci triumf w karierze w F2 przeszedł mu koło nosa. Jednak czy Verschoor się poddał? Absolutnie nie!
Reprezentant ekipy Trident miał niesamowity koniec roku. Punktował bowiem w ostatnich dziewięciu wyścigach. W szczególności na uznanie zasługuje 2. miejsce przed jego rodzimą publicznością w Zandvoort. Z pewnością był to dla niego najbardziej miły moment sezonu. 103 punkty i 12. miejsce w tabeli nie oddają w pełni tego jak Holender dosłownie fruwał w jednym z najgorszych zespołów stawki. Być może za rok z ekipą VAR pokusi się on na walkę o mistrzostwo.
Calan Williams miał huśtawkę formy
Australijczyk to z pewnością utalentowany kierowca. Niestety u niego ewidentnym problemem jest brak finansów. Z tego względu zawodnik z Perth od początku przenosin do Europy nie mógł liczyć na angaż w czołowych zespołach. W F3 2 lata spędził bowiem w ekipie Jenzer. Helweci nie należą do najsilniejszych graczy, lecz Williams był w stanie walczyć o podia. Po dwóch latach spędzonych na tym poziomie Australijczyk postanowił przejść do bezpośredniego przedsionka F1.
Niestety pomimo pokazywania dobrego tempa bohater akapitu miał sporo pecha oraz sam popełniał błędy. W Bahrajnie na skutek pomyłki mechaników stracił on koło w alei serwisowej i stracił szansę na finisz nawet w czołowej 5. Z kolei w Arabii Saudyjskiej przez pewną część wyścigu prowadził, lecz pod sam koniec zawodów pogubił się i ostatecznie został sklasyfikowany na 4. lokacie.

Fot. Dutch Photo Agency / 4. miejsce w Dżuddzie było najlepszym wynikiem w sezonie Australijczyka
W Hiszpanii do sprintu ruszał z pole position, a w zasadzie miał. Przez problem z bolidem Williams musiał ruszać do zawodów z alei serwisowej. W Monako przez większość zawodów jechał jako 8. Pod sam koniec zawodów Daruvala i Sargeant ograli go za szykaną, a na ostatnim okrążeniu Iwasa zakończył wyścig zawodnikowi Tridentu. Dalsza część sezonu także nie była dla niego udana. Nie wywalczył ani jednego punktu, a ponadto potężnie rozbił się na Monzie po walce z Amaurym Cordeelem. W finale sezonu zastąpił go Zane Maloney i tak Calan Williams w 2022 roku zgromadził 5 punktów i zajął 23. miejsce w tabeli. Na ten moment nie wiadomo czy zobaczymy Australijczyka za rok w F2.
Debiutant z Barbadosu
Zane Maloney był rewelacją sezonu F3. Podopieczny stajni z Mediolanu został bowiem tam wicemistrzem. Ze względu na to, że Calan Williams nie miał środków na dokończenie sezonu, więc zawodnik z Barbadosu zastąpił go w Abu Zabi. Maloney potraktował to jako przygotowania do sezonu 2023. Wielki fan Lewisa Hamiltona co prawda nie walczył o czołowe pozycje, ale też nie jeździł w szarym ogonie stawki. 15. i 16. miejsce nawet przy obrocie w kwalifikacjach to nienajgorsze wyniki. Za rok bohater akapitu z pewnością będzie dużo groźniejszym zawodnikiem.
Co będzie dalej?
Williams i Verschoor pokazali, że Włosi zmierzają w dobrym kierunku. Trident bowiem sporo zyskał zatrudniając kompetentnych kierowców. Do lamusa odeszły czasy, gdzie w ich barwach ścigały się wynalazki pokroju Ralpha Boschunga czy Marino Sato. Ekipa, której szefem jest Giacomo Ricci z pewnością powinna nas zaskoczyć po raz kolejny za rok. Na razie wiadomo, że dla stajni spod Mediolanu w sezonie 2023 będzie ścigał się Clement Novalak. Do Francuza powinien dołączyć Roman Stanek, który w Abu Zabi odbył szereg testów. Taki duet z pewnością sprawi, że Trident ugruntuje swoją pozycję w F2.
Dokładne statystyki
- Pole position: 0
- Najszybsze okrążenia: 3 (Richard Verschoor w Monako, na Węgrzech i we Włoszech)
- Zwycięstwa: 1 (Richard Verschoor w Bahrajnie)
- Podia: 4 (Wszystkie wywalczył Verschoor – P1 w Bahrajnie, P2 w Arabii Saudyjskiej, P2 w Holandii i P2 w Abu Zabi)
- Punkty: 108 (103 Verschoor, 5 Williams)
- Miejsce wśród zespołów: 9; 197 punktów straty do MP Motorsport