Czego szukasz?

F2

F2: Teatr jednego aktora | Podsumowanie sezonu 2022

Formuła 2 w tym sezonie może nie zawsze zachwycała, jednak przyniosła nam, jak zwykle, sporo wrażeń. Mimo braku walki o mistrzostwo kierowców, kibice na pewno zapamiętają z tegorocznej kampanii wiele ciekawych momentów. Co przyniósł nam miniony rok w przedsionku F1? Odpowiadamy w analizie sezonu 2022.

Felipe Drugovich podsumowanie sezonu 2022 F2
Fot. Formula 2

Najlepszy kierowca: Felipe Drugovich

Nie ma żadnych wątpliwości co do jego tytułu mistrzowskiego. Brazylijczyk od samego początku sezonu był zdecydowanie najrówniejszym kierowcą. Pięć wygranych na koncie nie jest co prawda fenomenalną liczbą, ale należy pochwalić go przede wszystkim za regularność. Dość powiedzieć, że z 28 wyścigów, aż w 24 znalazł się w punktach. Taka stabilność wyników, podczas gdy inni kierowcy mieli bardzo duże amplitudy formy, pozwoliła budować ogromną przewagą, która ostatecznie wyniosła ponad 100 punktów. Największym popisem umiejętności Drugovicha był weekend w Barcelonie. Mimo zajęcia dziesiątego miejsca w kwalifikacjach, a w dodatku kary, która osunęła go na czwarte pole startowe w sprincie zamiast pierwszego, rezerwowy Aston Martina zdołał wygrać oba wyścigi. Takie występy dały Drugovichowi tytuł już podczas weekendu na Monzy, trzy wyścigi przed końcem sezonu, ale za to nie zapewniły mu miejsca w Formule 1.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna F2 2022. Sprawdź aktualną sytuację w tabeli

Najlepszy zespół: MP Motorsport

Poza tytułem mistrzowskim wśród kierowców, Drugovich zdobył też mistrzostwo wśród zespół. Prawdę mówiąc, zrobił to prawie samodzielnie. Jego kolega z zespołu, Clement Novalak, dołożył do dorobku zaledwie 40 punktów. MP Motorsport wyraźnie stawiało na swojego pierwszego kierowcę, poświęcając czasem wyścig Novalaka, chociażby do sprawdzenia wytrzymałości opon. Jednak Francuz nie specjalnie sobie pomagał, notując bardzo słabe wyniki w kwalifikacjach i bardzo odstając od rezerwowego Aston Martina. Jednak dzięki temu przynajmniej w klasyfikacji zespołowej do końca mieliśmy emocje w walce o tytuł. Przed rundą w Abu Zabi ART i MP mieli tyle samo punktów, a niedaleko za nimi znajdowała się ekipa Carlin. Ostatecznie to ten trzeci zespół najlepiej poradził sobie na Yas Marina, ale do dogonienia MP nie wystarczyło.

 

Genialna walka o… trzecie miejsce

Poza potyczką o tytuł wśród zespołów, można też było emocjonować się bitwą o zajęcie ostatniego miejsca na podium. Ta także trwała do samego końca i była jeszcze bardziej zacięta. Po przedostatniej rundzie, na Monzy, szansę na trzecie miejsce w punktacji miało aż siedmiu kierowców. Dziewiątego Vestiego od trzeciego Sargeanta dzieliło zaledwie 19 punktów. Ostatecznie ta walka rozstrzygnęła się na korzyść Liama Lawsona, który o punkt pokonał Logana Sargeanta. W walce o trzecie miejsce sytuacja zmieniała się dynamicznie, a poza wymienioną trójką brali w niej udział jeszcze Iwasa, Doohan, Daruvala oraz Fittipaldi. Wszyscy z nich mieli swoje momenty, każdy wygrał co najmniej jeden wyścig. Wyrównana rywalizacja tych kierowców nieco rekompensowała nam brak batalii o najwyższy laur, tytuł mistrzowski F2.

Najlepszy debiutant: Logan Sargeant

Tutaj także do końca nie było wiadomo, kto zwycięży. Dla Sargeanta te pozycje były tym bardziej ważne, że walczył o superlicencję oraz starty w Williamsie. Udało mu się ją zdobyć, podobnie jak tytuł najlepszego debiutanta, ale nie obyło się bez problemów. Sargeant był dosyć nierówny, zdarzało mu się jechać genialnie, jak na Silverstone, ale też popełniać błędy. Dwa wygrane wyścigi nie są wielkim wyczynem, chociaż mimo wszystko, jak na debiut, nie jest to zły wynik. Sargeant pokazał, że jest kierowcą z potencjałem na F1, tylko czy awans do królowej motorsportu nie nastąpił zbyt szybko? Odpowiedź na to pytanie poznamy dopiero w przyszłym sezonie. Amerykanin wciąż jest dosyć młodym kierowcą, który może nie mieć wystarczająco dużo doświadczenia, jednak, jak zostało wspomniane, pokazywał momentami naprawdę dobre tempo. W końcu bez niego nie zdołałby wygrać tytułu najlepszego debiutanta.

 

Największe zaskoczenie: Ayumu Iwasa

Iwasa skończył tuż za Sargeantem, przegrywając o zaledwie 8 punktów tytuł najlepszego debiutanta. Po Japończyku nie spodziewano się zbyt wiele. Wydawało się, że jego awans do F2 nastąpił zbyt szybko. Kierowca akademii Red Bulla na początku potwierdzał tę tezę, popełniając amatorskie błędy, takie jak obrót na okrążeniu wyjazdowym w kwalifikacjach w Bahrajnie. Jednak jeszcze w ten sam weekend pokazał genialną jazdę, przez chwilę nawet prowadząc w wyścigu głównym, w którym startował z końca. Potem Iwasa ustabilizował formę i przestał popełniać błędy. Weekend we Francji, gdzie zajął drugie miejsce w czasówce, później wygrywając wyścig, napędził kierowcę DAMS. Od tamtego czasu należał do ścisłej czołówki praktycznie co weekend. Umiejętności potwierdził w ostatniej rundzie sezonu, gdzie zdobył swoje drugie pole position w Formule 2. Zamienił je na zwycięstwo, dzięki czemu przesunął się w klasyfikacji generalnej na piąte miejsce.

Aymu Iwasa podsumowanie sezonu F2

Fot. Dutch Foto Agency / Ayumu Iwasa po zwycięstwie na Paul Ricard

Enzo Fittipaldi także zaskoczył

Druga sensacja tego sezonu, Enzo Fittipaldi, wyścigu co prawda nie wygrał, ale udowodnił swoją wartość. Po feralnym wypadku w Dżuddzie w 2021 r. wrócił do Formuły 2 dużo silniejszy. Brazylijczyk szybko się rozkręcił, zdobywając podium na Imoli po starcie z piętnastego miejsca. Potem przyszły kolejne dobre wyniki. Sześć podiów na przestrzeni sezonu, oraz naprawdę solidna forma przez całą kampanie, stawia go w roli drugiego największego zaskoczenia sezonu. Co więcej, warto zaznaczyć, że jeździł w Charouzie, który nie pokazywał wielkiej formy w F2 od początku swojej przygody w serii. Ósme miejsce w klasyfikacji generalnej w czeskim zespole to ogromne osiągnięcie, dzięki któremu Fittipaldi dołączył do Iwasy w RBJT tuż przed końcem sezonu.

ZOBACZ TAKŻE
Enzo Fittipaldi: Kim jest nowy nabytek akademii Red Bulla?

Największe rozczarowanie: Dennis Hauger i Juri Vips

Pierwszy z dwójki wymienionych oczywiście wszedł do przedsionka F1 jako mistrz Formuły 3. Oczekiwania były ogromne, a niektórzy liczyli nawet na  powtórkę historii Oscara Piastriego, który wygrał F3 i F2 rok po roku. Z takich planów nie wyszło mu absolutnie nic. Hauger zaliczył nieudany początek sezonu, w czym ogromną rolę grał pech, ale trochę leżało też po stronie kierowcy Premy. Lekkie przełamanie przyszło po wygranej sprintu w Monako, ale nie potrwało to długo. Norweg był szalenie nierówny, czasem potrafił walczyć o zwycięstwo, żeby weekend później być poza punktowanymi pozycjami. I tak skończył jednak wyżej od drugiego rozczarowania, Juriego Vipsa.

 


Estończyk miał być jednym z faworytów, dzięki sporemu już doświadczeniu. Zamiast tego było wiele kontrowersji wokół niego, a wyników brak. Tak jak Norweg, także jego kolega z RBJT miał wiele pecha, ale nie pomógł sobie swoją jazdą. Bardzo nierówna jazda i 11. miejsce w klasyfikacji generalnej ostatecznie przekreśliło szansę Vipsa na awans do F1.

Największy pechowiec: Jack Doohan

Definicja nieszczęścia. Jack Doohan pokazywał w tym roku genialne tempo, niejednokrotnie będąc najszybszym kierowcą na torze. Ale cóż z tego, jeżeli los miał dla niego inne plany niż walka o regularne wygrane. Dżudda, Imola, Budapeszt, Zandvoort, Monza i Abu Zabi – podczas tych weekendów Australijczyk nie ukończył wyścigu głównego. Zazwyczaj wcale nie ze swojej winy. Jeżeli zdarzały się duże kolizje, zabierające z wyścigu wielu kierowców – Doohan zazwyczaj był w centrum wydarzeń. Błędy mechaników i awarie techniczne? Nikt nie doświadczył ich więcej niż kierowca Virtuosi. Może w ten sposób syn motocyklowego mistrza świata wyczerpał limit pecha w Formule 2, a w przyszłym roku powalczy o mistrzostwo. Umiejętności na pewno ma, pytanie, czy los będzie dla niego łaskawszy niż miało to miejsce w 2022.

 

Moment sezonu: Powrót i podium Merhiego

O Merhim i jego powrocie do F2 mówiło się od jakiegoś czasu, jednak chyba mało kto wierzył, że faktycznie się wydarzy. Jednak gdy przyszły problemy z plecami Boschunga i szukano zastępstwa, Hiszpan pojawił się na horyzoncie. I w ten oto sposób zaczęła się piękna historia kierowcy, który już po swoim debiucie w F1 jeździł w serii F2. Mimo że w Austrii w kwalifikacjach zajął zaledwie 19. miejsce, w wyścigu ujrzeliśmy absolutnie niesamowity pokaz jego umiejętności. W przedziwnym wyścigu, rozgrywanym w bardzo trudnych warunkach, Merhi wykorzystał swoje doświadczenie. Wyścig skończył trzeci, lecz kara zepchnęła go na 5. miejsce… przynajmniej tak się wydawało. Po wyścigu karę otrzymał też Daruvala, a Verschoor został zdyskwalifikowany. Dzięki temu Merhi przesunął się z powrotem na trzecie miejsce. W następnych wyścigach nie zdobył już punktów, ale jego występ z Austrii zostanie zapamiętany na długo.

Najlepsze zawody: Wyścig główny na Imoli

Absolutne szaleństwo, w którym od początku do końca działy się rzeczy, które trudno było przewidzieć. Zaczęło się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie tylko rosło. Do pierwszej kolizji doszło jeszcze przed pierwszym zakrętem, a przedziwny wypadek wyeliminował Haugera oraz Doohana. Na prowadzenie wyszedł niespodziewanie Roy Nissany, który wystrzelił z szóstego pola startowego. Po restarcie z wyścigu po własnym błędzie odpadł Juri Vips, zdobywca pole position. W warunkach neutralizacji zjechali kierowcy startujący na miękkiej mieszance, a Nissany był na świetnej pozycji do zwycięstwa. Jednak sam je sobie zaprzepaścił, rozbijając się na wyjściu z ostatniego zakrętu. Co jeszcze ważniejsze, zablokował tym samym wjazd do alei serwisowej, kompletnie psując wyścig kierowcom na alternatywnej strategii. Dzięki temu na pozycji do wygrania wyścigu znalazł się Pourchaire, co zresztą wykorzystał i odniósł triumf. Walka o drugie miejsce toczyła się w końcówce, a ostatecznie zajął je Enzo Fittipaldi, który startował z 15. miejsca.

ZOBACZ TAKŻE
F2: Pourchaire wrócił na szczyt po chaotycznym wyścigu na Imoli | Analiza

Uwaga! Piraci drogowi na torze

Formuła 2 ma być serią otwierającą młodym kierowcom drogę do Formuły 1. Niestety, przez ogromne koszty bywa z tym bardzo różnie, co dobitnie pokazują przykłady trzech kierowców. Wszyscy z nich otrzymali w tym roku 12 punktów karnych, co skutkuje oczywiście banicją na weekend. Pierwszym z nich jest Amaury Cordeel, wykluczony z weekendu na Silverstone. Poza nim banicje otrzymali także Olli Caldwell oraz Roy Nissany. Skąd wzięły się te kary? Przykładów jest wiele – przekraczanie prędkości w alei serwisowej, ignorowanie żółtych flag, blokowanie rywali w czasówkach i oczywiście powodowanie kolizji. Cała trójka to oczywiście kierowcy, którzy płacą duże pieniądze, aby jeździć w przedsionku F1. I cała trójka niestety w tej serii prawdopodobnie pozostanie, co pokazuje, że seria F2 niekoniecznie idzie w dobrą stronę.

ZOBACZ TAKŻE
Kuriozum w F2. Trzeci kierowca z banem na weekend wyścigowy

Rekordowa liczba zwycięzców

Aż dwunastu kierowców zdołało wygrać w tym roku co najmniej jeden wyścig. Jest to oczywiście rekord serii F2. Poziom stawki był w tym sezonie naprawdę wyrównany, co pokazują małe różnice w środku klasyfikacji generalnej. W liczbie zwycięzców na pewno pomogła też rekordowa liczb rund – 14, co oznaczało aż 28 wyścigów. Trzeba też jednak przyznać, że poziom może i był wyrównany, ale niekoniecznie bardzo wysoki. Mało który kierowca potrafił regularnie jeździć w czubie stawki, wielu z nich miało swoje wzloty i upadki. To niestety potwierdza fakt, że tylko jeden kierowca awansuje bezpośrednio z przedsionka F1 do królowej motorsportu. Nie dzieje się tak zresztą pierwszy raz, bo tak samo przed sezonem 2022 do F1 doszedł tylko jeden debiutant z F2. Wyrównany poziom to coś, co przyciąga fanów, ale niestety nie zespoły Formuły 1, które coraz rzadziej sięgają po kierowców z serii, która ma z zamysłu ich „produkować„.

Przyszłość Formuły 2

Dlaczego F1 coraz mniej spogląda na F2? Na to pytanie potrzebują odpowiedzieć sobie władze Formuły 2. Ten sezon pokazał co najmniej kilka obszarów do poprawy. Wiele kar, częste niezdecydowanie sędziów, a chyba przede wszystkim rozciągnięty do granic możliwości kalendarz. Przez ogromny natłok weekendów zamiast talentów w Formule 2 znajduje się coraz więcej tzw. pay driverów. Czy to się zmieni? Na razie na to nie wygląda, bowiem kalendarz przed przyszłym sezonem rozrósł się jeszcze bardziej. Finanse są ogromnym problemem, a kierowcy zarówno F2 jak i F3 coraz częściej głośno to komentują, chociażby krytykując dodanie rundy w Australii. Możemy mieć jedynie nadzieję, że nie zepsuje nam to widowiska w 2023 roku i będziemy mogli fascynować się jeszcze ciekawszym sezonem niż ten miniony. 

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama