Connect with us

Czego szukasz?

Formuła E

Dennis bezkonkurencyjny | Analiza E-Prix Meksyku

50 tysięcy meksykańskich kibiców zgromadzonych wokół stadionu Foro Sol zdecydowanie nie mogło narzekać na nudę. Po pełnym kraks początku, rywalizacja weszła na najwyższe obroty, a najlepiej odnalazł się w niej Jake Dennis z ekipy Avalanche Andretti. Podium uzupełnili Pascal Wehrlein (Porsche) i Lucas di Grassi (Mahindra).

Jake Dennis
Fot. The Race / Twitter

Najlepszy kierowca: Jake Dennis

Brytyjczyk nie zatracił rytmu wypracowanego pod koniec poprzedniego sezonu. Andretti nieszczególnie brylowało podczas testów w Walencji; jak się okazuje, usypiając tym sposobem konkurencję. W Meksyku 27-latek znakomicie prezentował się w kwalifikacjach, docierając do finału, gdzie tylko przyblokowane koło uniemożliwiło mu równorzędną walkę z Lucasem di Grassim.

Co się odwlecze, to nie uciecze. Dennis wystartował poprawnie i trzymał się na skrzyni biegów Brazylijczyka, nie tracąc koncentracji w trakcie obu okresów samochodu bezpieczeństwa. Gdy liderowi Mahindry przydarzył się błąd w zakręcie nr 1, Brytyjczyk nie wahał się wcisnąć maszyny Gen3 pomiędzy mur a rywala i przejąć prowadzenie.


Di Grassi nie znalazł odpowiedzi. Dennis błyskawicznie budował przewagę i nie dał się zaskoczyć po kolejnej przerwie w ściganiu spowodowanej kraksą Edoarda Mortary. Tryby Ataku (w różnych konfiguracjach) w żaden sposób nie pomogły kierowcy Mahindry. Niewiele lepszy użytek zrobiło z nich jadące za nim trio Hughes-Wehrlein-Lotterer.

Debiutant, mimo utraty podium na rzecz Wehrleina, i tak spisał się wyśmienicie. Młodszy z Niemców (z małą pomocą inżynierów odpowiedzialnych za strategię) pokonał go głównie doświadczeniem. Kiedy kierowca McLarena zwolnił, by na końcu sekcji stadionowej nabrać dodatkowej energii, Wehrlein momentalnie przeskoczył pozycję wyżej. Niedługo potem jego łupem padł też di Grassi, o którym jeszcze słowo powiemy.

Najlepszy zespół: Avalanche Andretti

W tej kategorii wątpliwości być nie może. Amerykanie wykonali doskonałą pracę, najpierw zajmując drugą i czwartą pozycję w kwalifikacjach, a następnie spokojnie kontrolując wyścig. Co prawda Lotterer spędził cały wyścig bezskutecznie goniąc za wyżej wymienioną trójką, niemniej aż do końca nie dawał się zastraszyć Sébastienowi Buemiemu. W klasyfikacji ekip Andretti jak na razie prowadzi nie tylko punktami, ale również dojrzałością i efektywnością.

ZOBACZ TAKŻE
Kłopoty rewolucji. Nowy regulamin sportowy Formuły E

Po drugiej stronie rankingu znalazłoby się Maserati. Włosko-monakijska stajnia (jeszcze rok temu legitymowała się jako Venturi) wydawała się faworytem początku sezonu po tym, jak Maximilian Günther bił rekord za rekordem w Walencji. Podobnego tempa nie udało mu się znaleźć w Meksyku. Niemiec startował 17., i choć piął się w górę, wynikało to prawie wyłącznie z kłopotów rywali. Mortara, jak wspomnieliśmy, dał się ponieść emocjom i wbił swój bolid w barierę energochłonną.

Największe zaskoczenie: Sacha Fenestraz

Potwierdzają się przewidywania ekspertów, iż młodego Francuza warto obserwować. Fenestraz – wcześniej uznany zawodnik japońskich serii – udowadnia, że wiedzę potrafi chłonąć niczym gąbka. W treningach mało widoczny, w czasówce zaskoczył cały padok, walcząc w ćwierćfinale z Andrem Lottererem. Tempo wyścigowe już tak mocne nie było, energii brakowało, Francuz opadł na koniec stawki, lecz doskonałego startu odmówić mu nie można.

ZOBACZ TAKŻE
Kierowcy Formuły E 2022/2023. Przedstawiamy pełny skład

Być może przewrotnie, ale podobne wyróżnienie należy się di Grassiemu. Powiedzieliśmy już, że stracił fotel lidera i ani przez moment nie miał okazji go odzyskać. Ale nie opisaliśmy jego heroicznej, pasjonującej obrony przed zakusami Hugesa i Lotterera. Przez ostatnie 10 okrążeń di Grassi nieustannie zapewniał realizatorowi transmisji fascynujący materiał, zamykając drzwi obu rywalom w każdej szykanie i strefie hamowania. Chapeau bas!

Największe rozczarowanie: NIO 333

Widząc wyniki małej stajni przed wieczorną rywalizacją, łudziłem się, że nastąpi przełom. W kwalifikacjach jednakże ułuda ich potęgi zaczęła się powoli rozwiewać, a w wyścigu powietrze oczyściło się z tej konfundującej mgły całkowicie. Sergio Sette Camara zdecydowanie musi uzbroić się w cierpliwość. Jak widać, problemy z nieefektywnymi układami napędowymi nie były bynajmniej unikalne dla Penske.

ZOBACZ TAKŻE
Czarne złoto z nowej kopalni - Hankook w Formule E

Dan Ticktum również zadowolony być nie może. Niepokorny Brytyjczyk zabłysnął w kwalifikacjach wyśmienitym występem (5. miejsce), lecz wszystko to zmarnował dwoma kosztownymi błędami. Najpierw przekroczył dozwolony próg zużycia energii, za co sędziowie ukarali go karą przejazdu przez aleję serwisową. Następnie ściął fragment toru, zyskując tym samym nieuzasadnioną przewagę – warte 10 sekund doliczonego czasu.

Andretti i Porsche wyznaczają standardy

Jake Dennis w najlepszym możliwym stylu otwiera sezon dziewiąty, zgarniając 26 punktów. Dalsza część czołowej dziesiątki – jak łatwo sobie wyobrazić – stanowi niemal dokładne odzwierciedlenie układu meksykańskich zawodów. Niemal, gdyż dzięki 3 oczkom za pole position, na drugim miejscu lokuje się Lucas di Grassi, a nie Pascal Wehrlein.

W klasyfikacji ekip prowadzi Andretti, które zapisało na swym koncie 38 punktów. Stajnia założona przez Michaela Andrettiego wyprzedza o 14 oczek rywali z TAG Heuer Porsche. Trzecie miejsce należy się Mahindrze (18 punktów), a końcowe lokaty pierwszej piątki – McLarenowi i Envision. Stajnie te cieszą się z 10 punktów. Bez jakiegokolwiek dorobku z Meksyku wyjadą Maserati, ABT, NIO 333 oraz Nissan.

Pierwsze koty za płoty

Dwa tygodnie – tyle czasu mają do dyspozycji kibice na całym świecie, by przeanalizować wszelkie wydarzenia z obiekctu w stolicy Meksyku i tyle też czasu pozostaje zespołom, aby przygotować swe bolidy do rywalizacji w Ad-Dirijji. Pod światłami arabskiego miasta rozegrają się dwie kolejne rundy czempionatu, a pierwsza – już 27 stycznia.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz Formuły E 2023. Aktualny rozkład 9. sezonu

Najwięcej przemyśleń przed ABT Cuprą, Jaguarem oraz Maserati – największymi ofiarami pierwszej rundy nowej ery. Robin Frijns, z nieznanych jeszcze przyczyn (można podejrzewać awarię oprogramowania), nie wyhamował przed Normanem Nato i już na pierwszym kółku wbił się w tył jego maszyny.

Holendra czeka niestety operacja, gdyż siła uderzenia złamała mu lewy nadgarstek. O nie mniejszym pechu mówić może Sam Bird. Doświadczony Brytyjczyk miewał kłopoty mechaniczne już podczas kwalifikacji (stąd ostatni rząd na starcie), a w trakcie właściwych zawodów już po kilku okrążeniach w jego maszynie poddał się wał napędowy. Na brak pracy nikt narzekać nie będzie.

Wyniki E-Prix Meksyku, 1. rundy Formuły E 2023

E-Prix Meksyku 2023 - Wyniki 1

Fot. Formula E

E-Prix Meksyku 2023 - Wyniki 2

E-Prix Meksyku 2023 - Wyniki 3

Reklama