Connect with us

Czego szukasz?

Formuła E

Cassidy z trzecim triumfem w sezonie | Analiza E-Prix Portland

Nie był to typowy wyścig Formuły E. Na dystansie 32 okrążeń (4 doliczono za wyjazdy SC) najlepszy okazał się Nick Cassidy, ale Nowozelandczyk na zwycięstwo zapracował sobie wybitną defensywą. Jego rywale zmieniali się jak w kalejdoskopie, finalnie najbliżej kierowcy Envision na mecie zameldowali się Jake Dennis oraz Antonio Felix da Costa.

Envision Portland
Fot. Envision Racing / Twitter

By opisać, jak szalony był to wyścig, wystarczy przytoczyć historię Sergio Sette Camary. Brazylijczyk na przestrzeni 5 okrążeń znalazł się w połowie drugiej dziesiątki, potem w połowie pierwszej, ponownie w drugiej i ponownie tuż za czołówką. Kierowcy zmieniali się pozycjami tak często, że tabela pozycji na ekranie nie nadążała z ich aktualizacją. Zgodnie z przewidywaniami, dopiero na 23. okrążeniu, pod koniec ścigania, sytuacja jakkolwiek się uspokoiła.

Najlepszy zawodnik: Nick Cassidy

Podobnego popisu umiejętności nie widzieliśmy jeszcze w tym sezonie. Nowozelandczyk zużył oba Tryby Ataku zanim jeszcze dotarliśmy do 1/3 rywalizacji, a jednak przez kolejne 20 okrążeń nieustannie się bronił i nie popełnił ani jednego błędu. Antonio Felix da Costa usiłował wyprzedzić go co najmniej dziesięciokrotnie. Za każdym razem udawało mu się to tylko na moment, podobnie jak Jake’owi Dennisowi. Cassidy odpracował niepowodzenie z Dżakarty w 100%.

ZOBACZ TAKŻE
Seria rekordów czy peleton? Wyjątkowe E-Prix Portland

Wspomniany da Costa, choć nie triumfował, spisał się wyśmienicie. Portugalczyk startował siódmy z misją szybkiego przebicia się na czoło i dyktowania tempa, by pomagać swemu koledze Pascalowi Wehrleinowi. To nie do końca mu się udało (głównie z powodu braku tempa samego Niemca), niemniej da Costa i tak błyskawicznie znalazł się w pierwszej trójce i tasował się z Nato oraz Cassidym. Pod koniec zabrakło mu energii, musiał więc zadowolić się najniższym stopniem podium.

Znakomitą formę utrzymuje również Maximilian Günther. Niemiec ruszał do walki z 5. pola startowego i z początku nie szalał. Kilkukrotnie pozamieniał się pozycjami z najbliższymi rywalami, wyprzedzał w szykanie, przepychał się po wewnętrznej w wąskiej sekcji „drugiego sektora”, lecz bez nieprzyjemnych incydentów. Zastosowawszy po połowie zawodów Tryb Ataku, rozpoczął szarżę i wywalczył nawet 4. miejsce serią precyzyjnych manewrów w każdej możliwej partii toru. Niewielki błąd zrzucił go na 9. pozycję, acz lider Maserati powrócił jeszcze do Top 6.

Najlepszy zespół: Envision Racing

Żaden filozof by tego nie przewidział. Cassidy na polach startowych meldował się 10., Buemi – 16.; linię mety obaj przecięli w pierwszej piątce. Heroizm Nowozelandczyka już opisałem, Buemiemu należą się jednak wielkie pochwały. Szwajcar był kompletnie niewidoczny przez 90% zawodów (jak i di Grassi oraz Frijns, inni bohaterowie). Jak się okazało, tylko pozornie. W rzeczywistości gromadził energię, dzięki której w przeciągu ostatnich kilku okrążeń przedostał się aż na 5. miejsce. Wybitny przykład doskonałej strategii ekipy.

Największe zaskoczenie: Norman Nato

Restytucja Nissana trwa w najlepsze! Norman Nato, bardziej doświadczony z duetu japońskiej stajni, świetnie spisał się w chaotycznym środowisku Portland. Startował tuż za swym kapitalnym zespołowym partnerem Fenestrazem, acz lepiej odczytał zmienne warunki. Nie dał się zmylić i przez kilka okrążeń po zjeździe samochodu bezpieczeństwa (awaria Merhiego) utrzymywał nawet prowadzenie. Później tempo Nissana uniemożliwiło mu walkę, ale Francuz walczył zażarcie niczym lew.

ZOBACZ TAKŻE
Ambicje rozdwojone, czyli kalendarzowe kolizje FE i WEC

Wspomniany już Sergio Sette Camara zapewnił równie znakomite widowisko. Jeździec z Belo Horizonte nie jest w tym roku żadnym konkurentem dla Dana Ticktuma w kwalifikacjach, lecz na dystansie wyścigu potrafi go czasem zaskoczyć. O ile Brytyjczyk prezentował się anemicznie i zasiedział się w okolicach 15. pozycji, Camara jechał jak opętany… w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Po połowie zawodów miał na koncie ponad 20 manewrów wyprzedzania. Wyniku zabrakło, spadł nawet za Ticktuma, lecz efektowności odmówić nie można.

Największe rozczarowanie: Nico Müller

W tak ogromnym peletonie, jaki widzieliśmy w Portland, trudno wybrać kierowcę, który mógł potencjalnie najwięcej zyskać, ale zamiast tego najwięcej stracił. Jedynym, który popełnił widoczny błąd wydaje się Szwajcar z ekipy ABT. Müller należał do grupy kilkunastu kierowców walczących o pozycje w okolicach pierwszej dziesiątki, ale w strefie hamowania do zakrętu nr 1 stracił koncentrację i razem z nią, przednie skrzydło. Późniejsza awaria hamulców wysłała go w mur z siłą 27g, ale Szwajcar szczęśliwie wyszedł z wypadku bez szwanku.

Błąd o jeszcze większym znaczeniu popełnił też Sacha Fenestraz, choć Francuza trudno za to winić. Kierowca Nissana znalazł się w złym miejscu o złym czasie i nie miał fizycznej możliwości, by uniknąć kolizji z własnym kolegą zespołowym. Uszkodzenie było na tyle poważne, że 23-latek musiał zjechać do alei serwisowej. Przy tak szybkim tempie ścigania i niewielkiej liczbie okrążeń nic już nie mógł zrobić.

Dennis na czele

Trzecie zwycięstwo Nicka Cassidy’ego w tegorocznej rywalizacji nie zapewnia mu fotelu lidera. Prowadzenie obejmuje Brytyjczyk Jake Dennis, który na koncie ma już 154 punkty. Nowozelandczyk traci jednak do niego tylko oczko i ma 17 punktów przewagi nad Pascalem Wehrleinem. W piątce melduje się jeszcze Mitch Evans i Jean-Eric Vergne. Rodak Cassidy’ego i Francuz mają odpowiednio 122 i 97 punktów.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna Formuły E 2023. Sprawdźcie, jak wygląda

Wśród zespołów, Envision naciska na Porsche. Niemcy zyskali dziś 17 punktów – łącznie mają ich 229. Brytyjczycy zapracowali sobie na 35, tracą zatem do Porsche jedynie 4 oczka. Jaguar wciąż trzyma się na trzeciej lokacie, przed Avalanche Andretti. Na koncie duetu Evans-Bird widnieją 184 punkty, u Amerykanów – 177.

Finisz już blisko

Cztery wyścigi – tyle pozostało z 9. sezonu Formuły E, pierwszego rozgrywanego z użyciem trzeciej generacji samochodów. Kierowcy zjawią się wraz z zespołami jeszcze tylko na dwóch wyścigowych weekendach: w Rzymie oraz Londynie. Pierwszy przystanek to Włochy, gdzie zawody odbędą się 15 i 16 lipca. Meta sezonu wytyczona została z kolei w stolicy Wielkiej Brytanii, gdzie elektryczne ściganie udało się z powrotem skutecznie zaszczepić. Londyn czekać będzie na pretendentów do korony 29 i 30 dnia tegoż miesiąca.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz Formuły E 2023. Aktualny rozkład 9. sezonu

W zeszłym roku w Wiecznym Mieście najlepszy dwukrotnie okazał się Mitch Evans. Nowozelandczyk, wobec zmiany charakterystyki bolidów, nie może jednak być pewien kontynuacji wybitnej dyspozycji. Świetne wspomnienia z włoskiej stolicy mają też Robin Frijns oraz kierowcy DS Penske, ale i w ich przypadku trudno oczekiwać przełomu. Czyżby szykowała się wielka niespodzianka?

Wyniki E-Prix Portland Formuły E 2022/2023

Portland Wyniki 1

Fot. Formula E

Portland Wyniki 2

Fot. Formula E

Reklama