Zgodnie z duchem reguł
Formuła 1 trzyma się ostatniego Porozumienia Concorde – wedle jego zapisów, w toku sezonu nie można zorganizować więcej niż 24 wyścigów. Już obecny kalendarz miał dobić do tej liczby, ale z uwagi na powódź w regionie Emilia-Romania Grand Prix na torze Imola w ostatniej chwili odwołano. Przyszłoroczny plan wydaje się zakładać możliwość powtórzenia nieprzyjemnego scenariusza – włoski obiekt ugości kierowców na przełomie lipca i sierpnia.
W kalendarzu znajdą się wszystkie wyścigi przewidziane na ten rok oraz Grand Prix Chin. Ostatnia runda na Shanghai International Circuit miała miejsce w roku 2019; kolejne zawody regularnie odwoływano z powodu niekorzystnej sytuacji pandemicznej w Państwie Środka. Powrót ojczyzny Guanyu Zhou zaplanowano na 19-21 kwietnia.
Pewną niespodzianką może być obecność kolejnych wyścigów sobotnich – w tym roku takowy odbędzie się tylko 18 listopada w Las Vegas. Za rok – wyjąwszy ponownie stolicę hazardu – rozegrane zostaną w ten sposób zawody w Bahrajnie oraz Arabii Saudyjskiej, co ma związek z celebracją Ramadanu, świętego dla muzułmanów dziewiątego miesiąca. Wedle wierzeń islamu, to wtedy Archanioł Gabriel przekazał prorokowi Mahometowi pierwsze wersy Koranu.
Wracając do sportu, mistrzowskie ściganie widziało już podobne anomalie. W historii F1 zawody o najwyższą stawkę odbywały się w dni inne niż niedziela aż 58-krotnie. W soboty rywalizowano chociażby w RPA, Holandii (1969, 1982), Kanadzie (1969) czy Szwecji (1978). Ostatni taki wyścig – sprinty nie zaliczają się do klasyfikacji – wygrał w roku 1985 na torze Kyalami Nigel Mansell przed Kekem Rosbergiem oraz Alainem Prostem.
Kalendarz w blokach
Zdecydowanie istotniejszym wyróżnikiem nowego terminarza jest jednak zgrupowanie wyścigów lokujących się w podobnych regionach świata. Do połączenia Bahrajnu z Dżuddą jesteśmy przyzwyczajeni; zaskoczeniem może być natomiast powiązanie Australii z Japonią. Weekende na Suzuce odbędzie się dwa tygodnie po wizycie w Melbourne, 5-7 kwietnia.
W podobny sposób powiązano wyścigi pozaeuropejskie w drugiej części sezonu. Szereg rund na Starym Kontynencie zakończą Włochy i Monza – tam kierowcy rywalizować będą od 30 sierpnia do 1 września. Następnie czeka ich Baku, Singapur i COTA w Teksasie. Ostatnie pięć rund odbędzie się na przestrzeni niespełna 1,5 miesiąca. 27 października zawodnicy odjadą z Meksyku, 8 grudnia zakończą rok w Abu Zabi.
Jak wielokrotnie zapowiadał Stefano Domenicali, F1 celuje w ograniczenie wpływu na klimat. Kalendarz nowego sezonu jest pierwszym tego wyrazem, choć złoty środek nie istnieje. Kanada dalej przerywa tzw. europejski sezon, wpisując się między Monako a Hiszpanię; nieszczególnie przemyślane z punktu widzenia logistyki jest też rozdzielenie Las Vegas i Austin. Tu zapewne decydują względy komercyjne.
Na rzecz klimatu
Dlatego regionalizacja to tylko pierwszy krok. Kalendarz tegorocznej rywalizacji zmusza zespoły do pokonania ponad 132 tys. kilometrów na całym globie. Przyszła rywalizacja – wedle wstępnych kalkulacji – to podróże na dystansie 124 tys. (licząc bezpośrednie dystanse między miastami/torami). Zbliża jednak F1 do osiągnięcia obiecanej neutralności klimatycznej do roku 2030.
– Istnieje potężne zainteresowanie i popyt na Formułę 1 – powiedział Domenicali. – Wierzę, że nowy kalendarz zachowuje zdrowy balans między tradycyjnymi wyścigami a nowymi, ekscytującymi torami. Chciałbym podziękować wszystkim promotorom i partnerom za wsparcie i wysiłek włożony w utworzenie tego wspaniałego planu – opowiadał szef F1.
Prezydent FIA, Mohammed Ben Sulayem, dodawał: Chcemy, by F1 stała się bardziej efektywna w zakresie dbania o środowisko i bardziej znośna dla podróżujących pracowników, którzy poświęcają na sport wiele czasu […]. Każdy wyścig odbywa się tylko dzięki współpracy FIA, FOM-u, promotorów i odpowiednich organów sportowych kraju gospodarza. To oni zbierają tysiące porządkowych i pomocników, dzięki którym możemy się ścigać. Patrząc w przyszłość, musimy upewnić się, że nasze priorytety rozwijane są na równi z odpowiadaniem na potrzeby społeczności i są zgodne z tym, co najlepsze dla naszego sportu, kibiców i środowiska.
Kalendarz Formuły 1 na sezon 2024

Fot. Formula 1