Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Kto potencjalnie może zastąpić Sergio Pereza? Opcji jest kilka

Tegoroczna kampania nie jest do końca udana dla Sergio Pereza. Meksykanin nie radzi sobie szczególnie w kwalifikacjach, a do tego ma ogromną 125-punktową stratę do Maxa Verstappena. Niewątpliwie ta dyspozycja nie pozwala mu być w pełni spokojnym, co do jego fotela w Red Bullu. Dlatego też postanowiliśmy przeanalizować potencjalne opcje zastępstwa, po które stajnia z Milton Keynes mogłaby sięgnąć.

sergio perez azerbejdżan 2022
Fot. Red Bull Pool Content

Daniel Ricciardo

Daniel Ricciardo Red Bull 2018

Fot. Red Bull Content Pool

Jedną z dostępnych opcji jest już bardzo doświadczony zawodnik, który niedawno powrócił do stawki. Mowa tu oczywiście o Danielu Ricciardo. Australijczyk na koniec sezonu 2022 zakończył swoją przygodę z McLarenem i nie zdołał znaleźć fotela w żadnej innej ekipie. Dlatego też 34-latek musiał pożegnać się z królową motorsportu na czas nieokreślony. Jak się jednak okazało, przerwa od ścigania nie trwała zbyt długo. AlphaTauri już przed połową sezonu postanowiła rozwiązać kontrakt z Nyckiem de Vriesem, gdyż Holender nie spełniał oczekiwań. Stajna z Faenzy w jego miejsce ściągnęła właśnie Ricciardo.

Jak dobrze wiemy, wiecznie uśmiechnięty Australijczyk zaliczył już wcześniej epizod w Red Bullu. 34-latek w okresie 2014-2018 reprezentował właśnie stajnię z Milton Keynes. Trzeba przyznać, że pomimo wszelakich kłopotów, był to najlepszy okres w karierze Ricciardo. Kiedy jednak co raz lepszą pozycję w zespole zdobywał Max Verstappen, Australijczyk zdecydował się na „nowy początek” i zmienił barwy. Najpierw 2 sezony spędził w Renault, a później odszedł do McLarena. Niestety jego dyspozycja od początku transferowych przygód uległa znaczącemu regresowi. 2022 okazał się największą weryfikacją dla Ricciardo. Wtedy to został wyraźnie pokonany przez swojego zespołowego partnera, co okazało się gwoździem do trumny i zmusiło 34-latka do wstrzymania kariery w królowej motorsportu.

Daniel Ricciardo swoją charyzmą, ale również nietypowym i piekielnie odważnym stylem jazdy zgromadził sobie rzeszę fanów. Dla takich kibiców powrót Australijczyka do Red Bulla byłby czymś wspaniałym. Trzeba jednak pamiętać, że 34-latek nadwyrężył zaufanie stajni z Milton Keynes po tym, jak niespodziewanie odszedł z ekipy. Na dodatek Daniel Ricciardo niewątpliwie jest już po swoim najlepszym okresie w karierze. Australijczyk nie dysponuje już takim zaufaniem do bolidu, a przecież to właśnie ten aspekt był jego atutem jeszcze kilka lat temu. Aby 34-latek mógł znów pokazywać swoje najlepsze oblicze, potrzebowałby maszyny dostosowanej pod siebie. Nie ma co się oszukiwać, że przy obecnej dyspozycji Maxa Verstappena taki rozwój spraw jest całkowicie nierealny.

ZOBACZ TAKŻE
Daniel Ricciardo zastąpi Nycka de Vriesa. Zmiana w AlphaTauri już od GP Węgier

Yuki Tsunoda

Yuki Tsunoda

Fot. Red Bull Content Pool

Dużą pomocą dla Red Bulla jest fakt, że mają w stawce swój rodzinny zespół. Mowa tu oczywiście o AlphaTauri. Stajnia z Faenzy chętnie stawia na juniorów z austriackiej ekipy. Jednym z nich jest Yuki Tsunoda, który po dobrych występach w Formule 2 został skierowany do królowej motorsportu, właśnie w barwach włoskiego zespołu. Japończyk miał wiele wzlotów i upadków, ale zdołał się utrzymać w AlphaTauri przez 3 sezony.

Tsunoda na początku swojej przygody w Formule 1 uznawany był za talent, który ma szansę coś osiągnąć w przyszłości. Jego pierwszy sezon okazał się dość solidny, gdyż zdobył w nim aż 32 punkty, jednak wyraźnie odstawał od swojego zespołowego partnera. W dodatku Japończyk okazywał wyraźnie lenistwo i brak chęci do progresu. Wtedy jednak zarząd AlphaTauri zdecydował się, aby Tsunoda zamieszkał niedaleko Faenzy, co miało na celu stałą jego kontrolę. Jak się okazało, decyzja ta okazała się strzałem w dziesiątkę. 23-latek zmienił swoje podejście o 180 stopni, a to szybko przełożyło się na lepsze rezultaty. Dzięki temu Japończyk zbudował sobie pozycję lidera zespołu po odejściu Pierre’a Gasly’ego.

Niewątpliwie Tsunoda jest kierowcą, który pomimo stosunkowo małego doświadczenia umie postawić na swoim. Podobnie w swoich debiutanckich latach wyglądał Max Verstappen, co mogłoby zagwarantować nam zgrany duet w Red Bullu. Trzeba postawić sobie jednak pytanie, czy Japończyk jest gotowy na tak duże wyzwanie, jakim jest walka w czołówce. 23-latek nadal popełnia błędy i czasem ulega presji. Tak czy siak, gdyby stajnia z Milton Keynes pożegnała się z Perezem, Yuki Tsunoda byłby jednym z faworytów do zajęcia tego fotela.

Liam Lawson

Liam Lawson

Fot. Red Bull Content Pool

Liam Lawson jest jedynym kierowcą na tej liście, który nie brał udziału w żadnym Grand Prix Formuły 1. Tym samym mówimy tu o najmniej realnej opcji ze wszystkich wymienionych. Nowozelandczyk sezony 2021 oraz 2022 spędził na zapleczu królowej motorsportu. W jednej z tych kampanii zdołał nawet uplasować się na najniższym stopniu podium w klasyfikacji generalnej. Niestety jednak 21-latek nie znalazł etatowego miejsca w F1 na sezon 2023. Spowodowało to, że Liam Lawson postanowił skierować się w egzotyczne rejony i obecnie bierze udział w Super Formula. Trzeba przyznać, że spisuje się tam bardzo dobrze. Zajmuje 2. lokatę w klasyfikacji generalnej, a jego strata do Ritomo Miyaty wynosi zaledwie punkt.

W międzyczasie Lawson jest rezerwowym kierowcą w AlphaTauri. 21-latek miał już okazję brać udział w pojedynczych sesjach treningowych, jednak był to jego jedyny kontakt z bolidem Formuły 1. Tak minimalne doświadczenie Nowozelandczyka raczej nie pozwoli mu wejść do Red Bulla. O wiele bogatsze papiery na taki awans posiada na przykład Yuki Tsunoda. Wtedy Lawson realnie mógłby liczyć na fotel w stajni z Faenzy. Na pewno jednak rzucanie 21-latka na tak głęboką wodę, jaką jest bezpośrednia rywalizacja z Maxem Verstappenem byłoby nieodpowiedzialne.

ZOBACZ TAKŻE
Sezon 2023 najbardziej emocjonujący? Tak, gdyby nie było Red Bulla

Lando Norris

Norris GP Rosji 2021 pp f1

Fot. McLaren / Twitter

Lando Norris jest niewątpliwie jednym z najbardziej pożądanych kierowców w Formule 1, ze względu na młody wiek oraz obecną kapitalną dyspozycję. Zaledwie 23-letni kierowca już 8-krotnie w swojej karierze meldował się na podium oraz od kilku sezonów regularnie punktuje. Tegoroczna kampania również jest bardzo udana dla Brytyjczyka. Po sporym progresie, jaki McLaren poczynił ze swoją maszyną, Norris wszedł na poziom czołówki w królowej motorsportu i od kilku rund z niej nie wychodzi. Wszystko to sprawia, że 23-latek przykuwa zainteresowanie wielu ekip, a McLaren ma niemałe szczęście, że to właśnie na niego postawili w 2019 roku.

Jednym z zespołów, które bacznie obserwują postępy Norrisa jest Red Bull. Zarówno Helmut Marko, jak i Christian Horner chwalili publicznie Brytyjskiego kierowcę. Norris jest kierowcą odważnym, umie być piekielnie szybki na pojedynczym okrążeniu, ale też na dystansie całego wyścigu. Takiego kierowcy potrzebuje właśnie stajnia z Milton Keynes, gdyż w ich zespole takie predyspozycje wykazuje jedynie Max Verstappen. Myślę, że gdyby 23-latek otrzymał czołowy bolid w stawce, mógłby pokusić się o jazdę na poziomie Holendra, a może nawet o rzucenie mu rękawicy.

ZOBACZ TAKŻE
Norris za Pereza? Marko szuka alternatyw dla Red Bulla

Pamiętajmy jednak, że Lando Norris od początku swojej kariery reprezentuje McLarena. Przez 5 sezonów występów dla stajni z Woking Brytyjczyk wyrobił sobie pozycję absolutnego lidera w zespole, co jest pewnym przywilejem. Gdyby 23-latek ścigał się dla Red Bulla, nie miał by takiego monopolu u boku Maxa Verstappena. Kolejnym faktem, który oddala takowy transfer jest długość kontraktu. Mianowicie, Norris nadal posiada umowę w McLarenie, która obowiązuję aż do końca 2025 roku. Obecnie między 23-latkiem i jego zespołem nie ma żadnych otwartych konfliktów, a współpraca wychodzi bardzo dobrze. Dlatego też niewiele wskazuje na wcześniejsze zakończenie kontraktu. Zobaczymy, co pokaże czas, jednak niewątpliwie Lando Norris byłby dla Red Bulla najbardziej solidną opcją z wymienionych.

A może nie dojdzie do zmiany?

Oczywiście nadal drugi fotel w Red Bullu należy do Sergio Pereza, a wszyscy podani tu kierowcy są jedynie kandydatami, którzy mogli by zastąpić „Checo”, gdyby zaszła taka potrzeba. Poważniejsze spekulacje o zmianie składu kierowców w stajni z Milton Keynes rozpoczęły się w tym sezonie. Meksykanin wyraźnie odstaje tempem od Maxa Verstappena, co tylko pokazuje jak bardzo marnuje potencjał tak potężnego bolidu. Na dodatek Perez kompletnie zawala dużą część kwalifikacji, odpadając w pierwszych jej segmentach. 

Jest jednak jeszcze druga strona medalu. Red Bull musi mieć z tyłu głowy fakt, że pomimo pojedynczych zawodów w wykonaniu ich Meksykańskiego zawodnika, on nadal umie od czasu do czasu zdobywać bardzo solidne rezultaty. Na dodatek Perez od początku swojego epizodu w stajni z Milton Keynes zrobił bardzo wiele jako drugi kierowca. Jednym z oczywistych przykładów jest heroiczna defensywa podczas GP Abu Zabi 2021 przed Lewisem Hamiltonem, która pozwoliła Verstappenowi zaoszczędzić około 10 sekund w walce o mistrzostwo. Nawet jeśli Meksykanin nie spełnia oczekiwań, to Red Bull i tak komfortowo prowadzi w klasyfikacji konstruktorów oraz posiada dublet w „generalce” kierowców. Dlatego też austriacka ekipa nie musi bardzo spieszyć się z jakąkolwiek zmianą.

ZOBACZ TAKŻE
Mika Hakkinen porównał Verstappena do Schumachera. "Oni żyją wyścigami"

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama