Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Wracamy do dominacji | Zapowiedź GP Holandii, ELMS i IndyCar

Wracamy do akcji w motorsporcie. Teraz na celowniku Formuły 1 mamy GP Holandii. Jednak to nie wszystko, o czym przekonacie się przy lekturze zapowiedzi weekendu. Polacy wystartują w ELMS, a w IndyCar rozstrzygnąć może się już kwestia tytułu.

Max Verstappen powalczy o trzecią wygraną z rzędu na Zandvoort
Fot. Formula 1

Co będzie się działo na Zandvoort?

Jedyne, czego nie możemy wam obiecać, to emocjonującego ścigania. Wąski tor Zandvoort mimo przebudowy dopasowującej go do standardów F1, nadal nie zwiastuje nam zbyt wiele walki bok w bok. Obiekt o długości 4259 metrów gwarantuje nam świetną atmosferę na trybunach. Niestety wąska nitka w połączeniu z samochodami, które nie za bardzo pozwalają na bliską walkę między sobą, zwiastuje nam nudne 72 okrążenia w niedzielę.

Jeśli chodzi o klucze do sukcesu w trakcie tego weekendu to istotne będzie tu zarządzanie oponami. Zandvoort bardzo mocno obciąża ogumienie, szczególnie w trzecim, siódmym czy czternastym zakręcie. Te trzy miejsca generują spore przeciążenia boczne, co w niedzielę przysporzy niektórym problemów. Tutaj należy spojrzeć na Ferrari. Charles Leclerc i Carlos Sainz w tym sezonie wielokrotnie w tym roku narzekali na to, jak ich samochód się z nimi obchodzi. Jednak mówi się, że w trakcie przerwy wakacyjnej, ekipa z Maranello zdołała poprawić się w tym aspekcie. Kończąc temat opon trzeba jeszcze wspomnieć, że Pirelli przygotowało na ten weekend mieszanki C1, C2 i C3.

Jeśli chodzi o prędkości na prostych to te raczej nie będą tu istotne mimo dwóch stref DRS. Warto jeszcze poświęcić słowo prognozom pogody. Aktualne prognozy sugerują, że piątek, sobota oraz niedziela mogą być deszczowe. To też może nam zamieszać w rywalizacji. W porównaniu do Spa ten weekend będzie o tyle łatwiejszy, że format GP Holandii nie zawiera sprintu. Jednak w zamian, zespoły i kierowcy będą musiały zmagać się z dodatkowym żywiołem w postaci wiatru. Ten bywa tu nieprzewidywalny z racji tego, że Zandvoort leży nad morzem. To będzie miało wpływ na jego kierunek oraz prędkość. Dodatkowo jego podmuchy mogą nanosić na tor piasek z pobliskich plaż. Trzeba przyznać, że to jest ciekawe i dość niecodzienne wyzwanie, jak na motorsport.

ZOBACZ TAKŻE
Tor Zandvoort: Domowy obiekt Maxa Verstappena | Tory Formuły 1

Układ stawki jest nam raczej dobrze znany

Jeśli chodzi o układ stawki to nie spodziewamy się nikogo innego na czele, jak Maxa Verstappena. Sergio Perez powinien być za jego plecami. Meksykanin spędził ostatnie kilka tygodni w symulatorze pracując nad zmniejszeniem straty do swojego partnera zespołowego. Zobaczymy, co to przyniesie. Ciekawa też będzie kolejna odsłona walki o bycie najlepszym z pozostałych. Mercedes i McLaren przed wakacjami dysponowali najlepszymi pakietami. Jednakże wiemy też, że Aston Martin wprowadzi w ten weekend kolejne poprawki do swojego bolidu, które mają pomóc przede wszystkim Alonso powrócić do czołówki. Ferrari także miało znaleźć w ostatnich tygodniach coś, co pomoże im w lepszym zarządzaniu oponami.

Zaś za nimi powinny znaleźć się takie zespoły, jak Alpine czy Alfa Romeo. Nie spodziewajmy się w ten weekend Williamsa walczącego o punkty. Ekipa z Grove spróbuje wydobyć z tego weekendu wszystko, co się da, ale raczej sprowadzi się to do walki o nie bycie ostatnim. Zobaczymy, gdzie w drugiej połowie stawki odnajdzie się Haas. Amerykańska ekipa przywiozła na Zandvoort poprawki w obszarze układu hamulcowego, które mają pomóc Hulkenbergowi i Magnussenowi w poprawie zarządzania ogumieniem.

ZOBACZ TAKŻE
Bez zmian w Haasie. Magnussen i Hulkenberg zostają na sezon 2024

Uporządkujmy sobie plotki i wydarzenia z ostatnich tygodni

Sporo się mówiło o tym, jaka przyszłość czeka zespół Alpine. To właśnie tę ekipę po GP Belgii opuścili Otmar Szafnauer, Pat Fry i Alan Permane. Nadal nie wiemy, kto dokładniej wypełni wakaty po tych trzech osobach. Dodatkowo pojawiły się plotki o tym, że Alpine miałoby przygotować się do sprzedaży zespołu Michaelowi Andrettiemu. Na ten moment niczego nie potwierdzono. Z ciekawszych plotek, na początku sierpnia ukazał się artykuł na łamach „Auto Motor und Sport”, w którym obroniono tezę dotyczącą przewagi, jaką dysponuje Red Bull Racing w strefach aktywacji systemu DRS. To sprawiło, że niektórzy dziennikarze w mediach społecznościowych zaczęli spekulować na temat wprowadzenia zakazu stosowania systemu DRS w kwalifikacjach. Okazało się jednak, że F1 oraz FIA nie planują wprowadzenia takiego pomysłu w życie. Zaś ów pomysł był niczym innym, jak nadinterpretacją tego artykułu.

ZOBACZ TAKŻE
Bez zmian w Haasie. Magnussen i Hulkenberg zostają na sezon 2024

Oficjalnie natomiast potwierdzono to, że Nico Hulkenberg i Kevin Magnussen zostaną w zespole Haasa na sezon 2024. To nieco komplikuje sytuację niektórym kierowcom z F2. Chociażby Theo Pourchaire teraz musi polegać wyłącznie na fotelu zespole Saubera, z którym jest on związany poprzez członkostwo w akademii tej ekipy. Nadal natomiast nie wiemy, co za rok będzie robił Lewis Hamilton. Toto Wolff stale przekonuje, że opóźnienie rozbija się głównie o kwestie prawne, a kontrakt ma zostać ogłoszony „lada moment”.

W tym tygodniu też pojawiło się kilka ciekawych doniesień. We wtorek dowiedzieliśmy się, że Max Verstappen za swoje wyczyny za sterami Astona Martina Valkyrie na ulicach Nicei, może ponieść konsekwencje prawne. Na ten moment nic więcej nie wiemy na temat tego, jakie to mogą być konsekwencje. Natomiast w środę, w centrum zainteresowania mediów znalazł się Lance Stroll, który ma ogłosić natychmiastowe zakończenie kariery wyścigowej na rzecz gry w tenisa. Trzeba przyznać, że te dwie ostatnie informacje brzmią nieprawdopodobnie.

Poza F1 mamy sporo ścigania

Główną serią juniorską, jaka powinna nas interesować, będzie Formuła 2. Bezpośredni przedsionek F1 rozegra tu trzecią rundę od końca. Faworytami do walki o zwycięstwa w sobotę i niedzielę są Frederik Vesti oraz Theo Pourchaire. Mówiąc o sobocie trzeba wspomnieć o ELMS. Europejska seria długodystansowa znów zawita do Hiszpanii, ale tym razem nie na tor pod Barceloną. Tym razem mowa o 4h Aragon, a więc wyścigu na torze, który znamy z GP Aragonii rozgrywanego od lat w MotoGP. Jednak, co ważne, wyścig wystartuje w sobotę zamiast niedzieli. Zaś start zaplanowano nie na 11:00 w południe czasu polskiego, a na 18:00. Nowy tor w połączeniu z niecodzienną porą rozgrywania zawodów brzmi interesująco. Jednym z powodów stojących za takim rozwiązaniem jest chęć uniknięcia bezpośredniej kolizji z wyścigiem o GP Holandii Formuły 1.

Czeka nas wieczorne ściganie w sobotę w ELMS w Aragonii

Fot. ELMS

Jeszcze więcej będzie się działo za Atlantykiem

W niedzielę NASCAR Cup Series zakończy sezon zasadniczy wyścigiem Pepsi 400 na torze Daytona. Tam rozstrzygną się losy mistrzostwa sezonu zasadniczego. Jednak co ważniejsze, po tym wyścigu będzie ostatecznie wiadomo, kto znajdzie się w szesnastce, która przez późniejsze dziesięć wyścigów będzie walczyć o tegoroczny tytuł mistrzowski. Obecnie na „krawędzi” znajdują się Bubba Wallace czy odchodzący na emeryturę po tym sezonie Kevin Harvick. Zaś na ich miejsca w Play Offach czyhają jeszcze Ty Gibbs, Daniel Suarez, Chase Elliott czy Austin Cindric.

Josef Newgarden i Scott Dixon spróbują zatrzymać Alexa Palou

Fot. Arrow McLaren IndyCar

Tej niedzieli możemy natomiast przedwcześnie poznać tegorocznego mistrza serii IndyCar. Alex Palou obecnie dysponuje przewagą punktową, która pozwala mu powalczyć o mistrzowską koronę już w trakcie tego weekendu w Gateway. Matematycznie w walce liczą się jeszcze Scott Dixon, Josef Newgarden czy Scott McLaughlin. W sobotę, 26 sierpnia, w serwisie MotoHigh.pl będziecie mogli zapoznać się z artykułem dotyczącym scenariuszy, które dałyby tytuł Hiszpanowi na mecie wyścigu w Gateway. Natomiast w stanie Georgia, IMSA SportsCar rozegra przedostatni wyścig sprinterski w tym sezonie. Na torze Virginia International Raceway o zwycięstwo powalczą między sobą zespoły klas GTD Pro i GTD.

\
Reklama