Jaką rolę w F1 Academy pełni Susie Wolff?
Susie Wolff to nie tylko żona Toto Wolffa, ale także ostatnia kobieta, która brała udział w oficjalnej sesji F1. W 2014 roku wzięła udział w piątkowym treningu na Silverstone w barwach Williams Racing. Dwa lata później zaczęła angażować się w sprawy motorsportu już poza torem. Stworzyła organizacje „Dare To Be Different”, która została połączona z inicjatywą FIA „Girls on Track”, tworząc tym samym jeden międzynarodowy program informacyjny wspierania udziału kobiet w sportach motorowy.
Natomiast w 2018 roku została szefem zespołu Formuły E – Venturi Racing. W marcu 2023 roku została ogłoszona dyrektorem zarządzającym nową, w pełni kobiecą serią – F1 Academy.
Ciekawe wypowiedzi Susie Wolff podczas GP USA
W Austin mieliśmy F1 Academy jechało w ten sam weekend, co Formuła 1. Susie Wolff z tej okazji była w centrum zainteresowań mediów, które dopytywały się o rozwój serii. Dyrektor nowego czempionatu zaznaczyła, że bardzo podoba jej się przepis o wspieraniu zawodniczek przez zespoły Formuły 1. Do tego pozwoliła sobie skomentować relacje między zawodniczkami i ich mentorami ze stawki królowej motorsportu.
Jednak najważniejsze wypowiedzi dotyczyły samej serii i jej przyszłości, która dla wielu obserwatorów nie jest pewna.
– Jestem świadoma tego, że nie będzie to tylko chwilowy przebłysk, a potem wszystko ucichnie. […] To byłby ogromny żal, ponieważ jeśli tak się stanie, nie ma szans na większą różnorodność w tym sporcie. Jeśli to nie zadziała, to już nic nie zadziała – skwitowała wypowiedź Dyrektorka kobiecej serii.
Była kierowczyni testowa Williamsa dodała, że wierzy w to, że F1 Academy będzie trampoliną do rozwoju kariery dla młodych adeptek motorsportu.
– Nie wierzę w segregację, ale wierzę, że koncepcja F1 Academy będzie paliwem rakietowym do rozwoju dla tych młodych kierowczyń (…) Mam nadzieję, że dzięki rozmachowi, jaki im nadajemy, ekspozycji, jaką im dajemy, łatwiej będzie im wyjść i zebrać pieniądze na dalszy rozwój tego sportu – skomentowała z dużą nadzieją Susie Wolff.
Koniec pierwszego sezonu F1 Academy. Wnioski
Pierwszy sezon F1 Academy znał pod znakiem słabej ekspozycji w mediach, co gryzie się ze słowami Susie Wolff. Największą bolączką serii był brak transmisji na żywo. Jednak problem ten zniknie od kolejnego sezonu. Nawet pojawiła się transmisja z ostatniego dnia zmagań tej kampanii. Inauguracyjny sezon wygrała Marta García. Hiszpanka uzbierała 278 oczek w 21. wyścigach. Po drodze zwyciężyła w 7. zmaganiach. Nagrodą za sukces w nowopowstałej serii jest angaż w zespole FRECA.
Świeżo upieczona mistrzyni w poprzednich latach brała udział w innej w pełni kobiecej serii – W Series. Natomiast swoje pierwsze kroki w rywalizacji w bolidach jednomiejscowych stawiała w ojczyźnie w ramach Hiszpańskiej F4. W tej serii przez dwa lata zdobyła 78 punktów. Natomiast w W Series stawała nawet kilkukrotnie na podium i mogła sobie dopisać do CV jedyne zwycięstwo.
Wielkie nieobecne F1 Academy
Jednak, czy można Garcíę nazwać w tym momencie najlepszą zawodniczką w tym sporcie? Nie wyciągałbym takich wniosków, gdyż w F1 Academy brakuje kilku znanych, kobiecych twarzy wyścigów. Na liście wielkich nieobecnych serii znalazła się między innymi była koleżanka Marty Garcii z W Series. Mowa o dominatorce owej serii, Jamie Chadwick. Brytyjka po upadku W Series postanowiła spróbować sił w IndyCar, wybierając amerykańską serię ponad nowy twór.
Na gridzie nie znalazła się także młodziutka Maya Weug. Rodaczka Marty Garcii robi furorę we FRECA. 19-latka najpierw potrafiła regularnie punktować we Włoskiej F4, czyli najbardziej prestiżowej serii z tego poziomu, a teraz dowozi obiecujące wyniki w nie najlepszym KIC Motorsport we wcześniej wspomnianej FRECA. Jej najlepszym miejscem w minionym sezonie była 6. lokata na SPA. Poza tym inną ścieżkę rozwoju kariery wybrały uczestniczki programu wyścigów długodystansowych – Iron Dames. Załoga radzi sobie doskonale w WECu i nawet potrafi walczyć o podia w swojej klasie. Ekipa otarła się o fantastyczny wynik na 24-godzinnym wyścigu Le Mans.