Max Verstappen z 11. pole position w sezonie
Kwalifikacje w Brazylii obfitowały w bardzo małe różnice między kierowcami, ale również bardzo szybkie załamanie pogody na początku Q3. Z tego powodu, kierowcy mieli tylko jedną próbę na wykręcenie czasu w finałowym segmencie czasówki. Najlepiej poradził sobie z tym Max Verstappen, który pomimo niewyraźnej dyspozycji w Q1 i Q2 zdołał zdeklasować rywali na finałowym okrążeniu. Tym samym 3-krotny MŚ zapewnił sobie 11. PP w tym roku. Jedynym kierowcą, który stracił do niego mniej niż pół sekundy był Charles Leclerc. To właśnie Monakijczyk ustawi się z Holendrem w pierwszym rzędzie. Za czołową dwójką niespodziewanie ustawią się kierowcy Astona Martina, którzy kapitalnie rozegrali wyjazd z garażu na samym początku Q3. Stroll i Alonso odkuli się za ostatnie niepowodzenia.
Na dalszych pozycjach uplasowali się Hamilton, Russell, Norris, Sainz, Perez oraz Piastri.
Na pewno dla Mercedesa i McLarena finałowe wyniki nie dają im satysfakcji. Obie ekipy mierzyły w walkę o pole position i do pewnego momentu mogły wierzyć, że da się pokonać Czerwonego Byka prowadzonego przez Verstappena. Zadowoleni nie mogą być też Sainz czy Perez, którzy w porównaniu do zespołowych kolegów znajdują się dość daleko. W niedzielę jednak nie są bez szans, ponieważ tor Interlagos umożliwia walkę i sprzyja wyprzedzaniu. Najprawdopodobniej obaj wymienieni, tak jak i Norris czy Piastri przestrzelili dobry moment wyjazdu i ustawienia się na torze w celu wykonania najlepszej próby przed pogorszeniem się pogody.
Niesamowity ścisk w stawce
Warto wspomnieć o bardzo małych różnicach, które występowały między kierowcami w suchych warunkach. Czołowa dziesiątka w segmencie Q2 zmieściła się w zaledwie 0,354 sekundy. Tak naprawdę popełnienie najmniejszego błędu mogło kosztować zawodników kilka pozycji, a nawet awans do kolejnych części kwalifikacji. Gdyby na Interlagos nie przyszło załamanie pogodowe, w walce o pole position mogliśmy mieć nawet 5 zespołów. Zwiastuje nam to bardzo ciekawy Sprint Shootout, który odbędzie się już jutro. Podobne emocje powinny czekać nas w sprincie oraz wyścigu, ponieważ zespoły nie mogą dokonywać zmian. Zapewne nikt nie będzie ryzykował kar za nieprzestrzeganie zasad parc ferme.
Największe zaskoczenia: Aston Martin i Haas
Dyspozycja Astona Martina w tegorocznej kampanii to istna sinusoida. Zaliczyli oni kapitalny start sezonu, Fernando Alonso zdołał nawet kilka razy stanąć na podium. Druga część sezonu to stały regres, brytyjski zespół wyraźnie osuwał się w tabeli. Ostatnie wyścigi były tego bolesnym potwierdzeniem. Kierowcy Astona Martina nie byli w stanie walczyć nawet z Williamsem. Trzeba jednak przyznać, że w weekend na Interlagos Alonso i Stroll weszli lepiej niż nas do tego przyzwyczaili w ostatnich tygodniach. Obaj kierowcy zdołali awansować do Q3, a nawet zalokować sobie drugi rząd. Zobaczymy, czy ten bardzo udany występ Astona w kwalifikacjach przełoży się na punkty w dalszej części weekendu.
Poza brytyjską ekipą, warto powiedzieć o stosunkowo pozytywnym rezultacie Haasa. Obaj kierowcy amerykańskiego zespołu zdołali bezproblemowo awansować do Q2, a nawet powalczyć o awans do czołowej dziesiątki. Niestety drugi cel już nie zakończył się sukcesem, jednak 11. pozycja Nico Hulkenberga z bardzo niewielką stratą do wyższych lokat mogła wywołać mały uśmiech na twarzy Guenthera Steinera.
Największe rozczarowania: AlphaTauri, Alfa Romeo i… McLaren
Weekend w Meksyku był bardzo udany dla stajni z Faenzy. Daniel Ricciardo cały weekend trzymał się w czołówce i wyścig ukończył na 7. miejscu. Sporą szansę na punkty miał również Yuki Tsunoda, jednak niestety poprzez kolizję z Oscarem Piastrim musiał pożegnać się czołową dziesiątką. Jak się jednak okazało, AlphaTauri zaliczyła wyraźny regres w Brazylii. Od kręcenia czasów na poziomie Ferrari czy McLarena, reprezentanci stajni z Faenzy nie zdołali nawet awansować do Q2. Ten negatywny występ w kwalifikacjach nie przekreśla ich szans w niedzielnym wyścigu, jednak trudno będzie o uzyskanie podobnego rezultatu co tydzień temu w Meksyku.
Najgorszym zespołem w trakcie kwalifikacji była zdecydowanie Alfa Romeo. Włoska ekipa całkowicie nie miała tempa na przestrzeni całej czasówki. Zarówno Valtteri Bottas, jak i Guanyu Zhou wyraźnie męczyli się z swoimi bolidami. Skutkiem tak słabej dyspozycji były pozycje na szarym końcu, jedynym kierowcą, z którym mieli okazje powalczyć był Logan Saregant.
Pomimo podwójnego awansu do Q3, nie do końca zadowolony może być McLaren. Obaj reprezentanci stajni z Woking przez całe kwalifikacje kręcili czasy na poziomie czołówki, więc mogliśmy od nich oczekiwać walki o pierwszy rząd. Niestety jednak brytyjska ekipa nie wpasowała się idealnie w przejściowe warunki w trakcie Q3, przez co aspiracje do zdobycia pole position zamieniły się w pozycje pod koniec czołowej dziesiątki. Ciekawe, czy tempo wyścigowe McLarena będzie równie dobre jak to kwalifikacyjne. Jeśli tak, to niewątpliwie możemy spodziewać się przebijania kierowców stajni z Woking przez stawkę.
Co nas czeka?
Już jutro, 4 listopada, o godz. 15:00 czasu polskiego ruszy druga sesja kwalifikacyjna na torze Interlagos. Tym razem Sprint Shootout rozstrzygnie kolejność do wyścigu sprinterskiego, który wystartuje już o godz. 19:30. Pozostaje liczyć, że podobnie jak rok temu format sprinterski w Brazylii sprawdzi się. Na pewno wielu kierowców zrobi wszystko, aby zatrzymać Maxa Verstappena i Red Bulla. Chrapkę na to może mieć Mercedes, dla którego może to być ostatnia szansa na triumf w tym roku. Czarne Strzały nie wygrały ani razu w tym sezonie, a jedyną ekipą ze zwycięstwem poza Czerwonymi Bykami, jest Scuderia Ferrari. W zeszłym roku Russell i Hamilton byli bardzo szybcy w Sao Paulo i dowieźli dublet. Także nic dziwnego, że niektórzy liczą na powtórkę. Nie można jednak skreślać Ferrari czy też McLarena.
Szczegóły dotyczące transmisji weekendu F1 o GP Sao Paulo 2023 znajdziecie w osobnym materiale, do którego link zamieściliśmy powyżej.
Wyniki kwalifikacji do GP Sao Paulo 2023

Fot. Formula 1 / Twitter