Inter Europol ma za sobą legendarny sezon
Polski zespół w 2023 roku dokonał czegoś, co jeszcze kilka lat temu z perspektywy polskiego motorsportu wyglądało na niemożliwe. Najpierw ekipa Inter Europol Competition wygrała wyścig w LMP2 w AsLMS, co przyniosło pierwszy polski hymn za wygraną w ogólnej klasyfikacji wyścigu. Potem „piekarze” zameldowali się na podium w 6h Spa. Zaś miesiąc później w 24h Le Mans odnieśli zwycięstwo, stając się pierwszym polskim zespołem, który tego dokonał. Zaś Kuba Śmiechowski został pierwszym polskim zwycięzcą tego wyścigu w jakiejkolwiek klasie. Sezon zwieńczyło wicemistrzostwo w LMP2 w WEC. O tych dokonaniach i celach na przyszłość porozmawiał z polskim kierowcą Grzegorz Gac.
Przeżyjmy to jeszcze raz!
Kuba, za wami najlepszy sezon w historii, zakończony później drugim miejsce w klasyfikacji WEC, sezon, o którym powiedziano już… no właśnie – wszystko? Czy może jednak coś jest do dodania? Jak z perspektywy czasu oceniasz sezon 2023?
Jakub Śmiechowski: Ubiegłoroczny sezon był z pewnością niesamowity. Czy powiedziano wszystko? Nie. Od startu na Sebring wiedzieliśmy, że jesteśmy mocni. Potem sprawy potoczyły się już szybko. W trakcie sezonu nie ma czasu na gruntowne zmiany. Dlatego praca, jaką włożyliśmy w przygotowania do niego, przyniosła efekty. Dziś z perspektywy czasu pewnie mógłbym powiedzieć, że na tym, czy innym wyścigu gdzieś coś powinniśmy zrobić lepiej, inaczej, a wtedy zdobylibyśmy mistrzostwo. Takie dywagacje zawsze są obecne w motorsporcie. Jednak patrząc na cały sezon 2023 mogę powiedzieć, że był to sezon spełnionych marzeń i ogromny krok w rozwoju całego zespołu Inter Europol Competition. Dziś skupiamy się już na mistrzostwach IMSA i ELMS.
Po zwycięstwie w Le Mans pojawiła się realna szansa na tytuł mistrzowski WEC. Byliście na drugim miejscu z minimalną stratą do liderów. Druga połowa sezonu nie była tak udana. W Monzy było nieźle. Niestety nieudany wyścig w Japonii przekreślił szanse. Czy tytuł był w zasięgu?
JŚ: Tytuł był w zasięgu do ostatniej rundy. Jadąc na każdy wyścig mamy nastawienie, że jedziemy tam po to, żeby wygrać inaczej cała rywalizacja nie ma sensu. Wyścig w Japonii niestety nie ułożył się zgodnie z naszym planem. Nasi rywale byli dobrze przygotowani i zdobyli tam dużą przewagę punktową. Motorsport jest nieprzewidywalny więc szanse są zawsze. My daliśmy z siebie wszystko lub nawet więcej i z tego jestem dumny.
Nowy rok i „nowa” seria
Przed wami teraz nowe wyzwanie w serii IMSA w USA. Chociaż nie całkiem nowe, bo próbowaliście w niej swoich sił w roku 2020. Jakie masz wspomnienia z tamtych startów?
JŚ: Ściganie w USA jest inne niż w Europie czy w WEC. Ma swój wyjątkowy klimat. Tory są bardziej dziurawe, przez co czasem jest naprawdę ciężko. Ogromnego kolorytu dodają kibice i ten amerykański blichtr. Poza tym, dzisiaj jesteśmy w zupełnie innym miejscu niż w 2020 roku. Mamy dużo większe doświadczenie.
Odbyliście niedawno pierwsze testy na torze Daytona. Opowiedz o swoich wrażeniach.
JŚ: Połączyliśmy siły z zespołem PR1 Mathiasen Motorsports. To zespół z ogromnym doświadczeniem i wieloma tytułami na koncie. Trening był dla mnie naprawdę świetnym doświadczeniem. Doskonale dogaduję się z zespołem, samochód to oczywiście Oreca 07, więc jest mi doskonale znany. Daytona sama w sobie robi piorunujące wrażenie, część na owalu wywołuje szeroki uśmiech.
Czym różnią się wyścigi amerykańskie od serii WEC czy ELMS? Opowiedz polskim kibicom o najważniejszych różnicach.
JŚ: Cóż, pierwsza różnica jaką każdy zauważy to skład. W 24h Daytona startujemy w czteroosobowym, a nie trzyosobowym składzie jak w Le Mans. Poza tym, jeździmy z innym pakietem aerodynamicznym niż w WEC. Startujemy na oponach Michelin, a nie Goodyear. Poza tym, samochód praktycznie jest taki sam jak w WEC i ma zbliżoną moc.
Inter Europol zwiąże się w IMSA z najlepszymi
Czym kierowaliście się wybierając zespół PR1 Mathiasen do współpracy?
JŚ: Tak jak już wspomniałem, PR1 Mathiasen Motorsports to jeden z najlepszych zespołów startujący w IMSA. Nasza współpraca jest znacznie szersza – to nie jest tak, że wynajmujemy u nich miejsce w samochodzie. Połączyliśmy siły, dzielimy się doświadczeniami i wiedzą. Najlepszą rekomendacją są wyniki PR1 – w ubiegłym roku zespół zdobył mistrzostwo IMSA w kategorii LMP2. Zaś od 1990 roku zespół zdobył 45 tytułów mistrzowskich.

Fot. Inter Europol Competition
Jak będzie wyglądać współpraca od strony logistycznej? Kto i czym będzie się zajmował?
JŚ: Logistyka jest po stronie PR1, z racji dzielącego nas dystansu to najlepsze rozwiązanie. Transport wszystkiego z Polski zająłby masę czasu, kosztował dużo i nie był efektywny. Po naszej stronie jest inżynier wyścigowy, team manager, wsparcie techniczne. Zależy nam na wspólnym rozwoju i osiąganiu najlepszych wyników.
Kuba Śmiechowski o próbach pozostania w WEC
Czy starty w Hypercar były choćby przez chwilę poważną opcją dla Inter Europol Competition? Albo może rozważaliście nową kategorię GT3?
JŚ: Nie braliśmy pod uwagę GT3, ponieważ to zupełnie inna filozofia ścigania. To są auta w mniejszym lub większym stopniu bazujące na seryjnych autach. My od lat jesteśmy w kategorii prototypów i tu mamy jako zespół ogromne doświadczenie. Co do hypercara to oczywiście byłby to kolejny ważny etap w naszym rozwoju, jednak koszty są gigantyczne i na dziś mogę powiedzieć, że może kiedyś. Obserwuję z zainteresowaniem rozwój samochodów i prywatnych zespołów, zobaczymy jak będzie wyglądała rywalizacja z fabrycznymi teamami.
W roku 2023 byliście chyba najbardziej zapracowanym zespołem na świecie. Startowaliście w 6 seriach, w 29 wyścigach, aż ośmioma prototypami. Czy szczegółowe plany na sezon 2024 są już znane i czy są równie ambitne?
JŚ: Myślę, że bez ambicji nie wygralibyśmy 24 Le Mans! Planujemy dać z siebie wszystko jak zawsze i głęboko wierzę, że potwierdzimy to wynikami. Nasze plany obejmują mistrzostwa IMSA, ELMS, Le Mans Cup, Ultimate Cup Series i oczywiście 24h Le Mans. Zapowiada się, że będziemy mieli co robić w tym roku!