Connect with us

Czego szukasz?

IMSA SportsCar

Porsche wygrało 24h Daytona 2024. Inter Europol tuż za podium

24h Daytona 2024 dostarczyła sporo emocji, szczegółnie w końcówce. Porsche Penske #7 utrzymało świetne temp względem Cadillaca Action Express i z pomocą neutralizacji w ostatniej godzinie wskoczyło ono na prowadzenie, którego Penske nie oddało do mety. Inter Europol w pierwszym starcie na torze Daytona wywalczył czwartą lokatę w LMP2.

Penske wygrało 24h Daytona 2024 przed Action Express
Fot. Michael Levit / IMSA

Cadillac doskonale rozpoczął wyścig

Cadillac przyjechał na Daytona International Speedway jako faworyt do zwycięstwa. Po zdominowaniu treningów i kwalifikacji, wyglądało na to, że sam wyścig też będzie dla nich łaskawy. I faktycznie pierwsze godziny szły po myśli załóg #01 i #31. Derani i Bourdais po sporych przetasowaniach na starcie, wielokrotnie pokazywali, że koniec końców, ich załogi są w doskonałej formie. Jednak i Chip Ganassi Racing i Action Express musiały mieć na uwadze formę Porsche Penske, które też były świetnie dysponowane. Tak czy inaczej, pierwsza połowa rywalizacji przebiegała po myśli tych dwóch załóg. Nawet można było się pokusić o to, że CGR spróbuje w końcu triumfować na tym torze, pierwszy raz w erze ich współpracy w General Motors.

Duet Cadillaca walczy o wygraną 24h Daytona 2024

Fot. Michael Levit / IMSA

Chip Ganassi Racing z klątwą

Niestety na półmetku pojawiły się kłopoty. #01 stanęła na torze i natychmiast została wycofana z wyścigu. W takiej sytuacji, na placu boju zostało Action Express. Kolejne sześć godzin też było dla nich dobre. Wprawdzie #6 i #7 Penske trzymały się blisko nich, ale Aitken, Blomqvist czy Derani mieli sprawy pod kontrolą. Sytuaca zmieniła się, gdy nad torem Daytona International Speedway pojawiło się słońce. Przede wszystkim, na jakiś czas pojawiło się ryzyko deszczu, ale dla #31 większym zagrożeniem okazało się być wspomniane Penske.

Matt Campbell w #7 przyspieszył i przy wsparciu Kevina Estre w #6, udało im się strategicznie ograć Cadillaca. Tym samym na niespełna sześć godzin przed metą, na czele znalazło się Porsche. I kolejne godziny faktycznie były bardzo nerwowe dla zeszłorocznych mistrzów IMSA. Ci musieli wspiąć się na wyżyny w walce z fabrycznym duetem Porsche 963. I rzeczywiście kilka godzin później Action Express pokazało pazur. Tom Blomqvist przyspieszył, odrobił straty czasowe, dogonił i wyprzedził Felipe Nasra do pierwszego zakrętu pod koniec przedostatniej godziny.

ZOBACZ TAKŻE
Poranek w 24h Daytona: Cadillac kontra Porsche. IEC goni liderów

Porsche po raz dziewiętnasty!

Jednak w ostatnich 50 minutach znów cała praca poszła do kosza. #12 Lexus z GTD stanął w płomieniach, wywołując ostatnią neutralizację. To spowodowało serię zjazdów w każdej z klas, w tym w GTP. Tam kluczem okazał się być doskonały pit stop #7 Penske. Felipe Nasr mógł dzięki temu przeskoczyć na prowadzenie przed Blomqvista. To był decydujący moment, bo po restarcie Brazylijczyk z Porsche był już nie do zatrzymania. Cały restart w ich wykonaniu był doskonały i na żadnym etapie ostatniego przejazdu, Action Express nie było w stanie zagrozić niemieckiej załodze. Tym samym zakończył się „duopol” Acury i Cadillaca. Natomiast Matt Campbell, Dane Cameron, Felpe Nasr i Josef Newgarden wygrali 24h Daytona 2024. 

Wielka szkoda, że ten wyścig tak kiepsko ułożył się dla Acury i BMW. U tych pierwszych zwyczajnie brakowało tempa po dociążeniu aut w ramach BoP. Do tego #10 napotkała na masę problemów technicznych, które zmusiły auto do wycofania. Tylko dzięki szczęściu oraz błędom kierowców #6, Deletraz dowiózł #40 na podium.

Porsche wygrało 24h Daytona po raz dziewiętnasty

Fot. Porsche Motorsport

LMP2 rozbite strategicznie i dosłownie

Druga klasa prototypowa była autorem największej liczby neutralizacji. Najpierw trzy auta wylądowały razem na poboczu w dwóch osobnych incydentach w szykanie Le Mans. Potem Andersen w High Class Racing wyrzucił z wyścigu liderującego Lexusa #14 z GTD Pro. Potem jeszcze rozbił się Stephen Thomas w TDS. Jednak to nie oni spowodowali najwięcej zamieszania na torze. Otóż Sean Creech Motorsport wystawiające Ligiera JS P217 z Willseyem za kierownicą sprawiło, że co jakiś czas na torze pojawiał się Pace Car. Dwa razy przez obrót na torze, a potem przez zgubioną pokrywę silnika. LMP2 przeżyło istny pogrom. Spośród trzynastu startujących aut, tylko siedem załóg dojechało do mety bez poważniejszych strat czasowych.

Warto opowiedzieć o akcji, jaka miała miejsce w tej klasie. Zaczęło się od dobrych stintów Inter Europol z PR1. Nick Boulle objął prowadzenie z rąk Keatinga po starcie w United Autosports i do wieczora ta załoga radziła sobie najlepiej. Potem jednak inne samochody doszły do głosu. Matlhe Jakobsen w #04 Algarve Pro czy Felipe Massa w #74 Riley. Walka w tej klasie przybrała klasyczny wymiar walki o paliwo, gdy nad torem Daytona pojawiło się słońce. Wtedy na czele pojawiły się nie tylko Inter Europol z PR1 czy Algarve Pro, ale także Era.

Inter Europol przed APR i United Autosports w 24h Daytona

Fot. Richard Dole / IMSA

Wtedy też zaczęło się wielkie liczenie tego, kto i kiedy będzie musiał wykonać swój ostatni zjazd. Jednak to wszystko wywróciła nam do góry nogami neutralizacja po pożarze #12 Lexusa. Wtedy zespoły zatankowały paliwa, którego wszystkim wystarczyło już do mety i wówczas do gry weszła tylko czysta prędkość. Niestety wtedy czegoś zabrakło w Inter Europol PR1. Natomiast najlepsza okazała się Era, która nie jest stałym bywalcem czołówki. Triumfatorami okazali się Ryan Dalziel, Dwight Meriman, Christian Rasmussen i Connor Zillisch. Z kolei Inter Europol PR1 po problematycznym ostatnim przejeździe wywalczył na mecie czwartą lokatę z Algarve Pro i Riley’em.

ZOBACZ TAKŻE
Co słychać w Hypercarach i GTP? Pracowita zima przed Daytoną

Ferrari najwytrwalsze w GTD Pro

Risi Competitzione w początkowej fazie wyścigu pełniło rolę okupanta drugiej pozycji, niezależnie od tego, kto prowadził w klasie. Jednak wobec awarii Corvette czy BMW Paul Miller, a także wypadku Lexusa #14 to Risi przejęło inicjatywę. Skromny amerykański zespół wspierany fabrycznymi kierowcami musiał wykonać sporo pracy pod kątem utrzymania tempa względem rywali w pierwszych godzinach. Jednak w tym wyścugu Ferrari udowodniło, że 296 GT3 to rzeczywiście dobrze dopracowana konstrukcja. Dzięki temu, że załoga #62 trzymała się daleko od kłopotów, już w ostatnich godzinach byli niemal pewni swojej kandydatury do wygranej w 24h Daytona. Pomimo neutralizacji po pożarze #12, Risi, Daniel Serra obronił pozycję na starcie przed Heinrichem w AO Racing „Rexy” Porsche. I to właśnie James Calado, Alessandro Pier Guidi, Davide Rigon i Daniel Serra wygrali 24h Daytona 2024 w GTD Pro.

Nie można przejść obojętnie wobec debiutu dwóch nowych amerykańskich samochodów. Chevorlet Corvette pokazało świetną prędkość prowadząc w wyścigu jeszcze w osiemnastej godzinie. Jednak seria awarii wyeliminowała ich z wyścigu w następnych godzinach. Mniej zadowolony z siebie może być Ford, któego Mustang GT3 kiepsko otworzył swoją historię w GTD Pro. Obydwa samochody nie pokazały prędkośći w kwalifikacjach oraz w pierwszych godzinach wyścigu. Do tego napotkali oni na serię awarii, w tym rozpadający się …bagażnik. Ostatecznie spośród trzech Mustangów w dwóch klasach, tylko #64 dojechał do mety, ale z ogromną stratą liczoną w okrążeniach. Podobnie niestety skończyło Lamborghini z Huracanem, który w Daytonie pokazał namiastki prędkości, ale niestety zabrakło czystej jazdy i wytrzymałości po stronie samochodu.

Przebudzenie Mercedesa w GTD

Rok temu niemiecka marka w towarzystwie Astona Martina zdominowała obydwie klasy GTD. W tym roku sprawy wyglądały inaczej. Obydwaj producenci byli daleko w kwalifikacjach i zanosiło się na to, że trójramienna gwiazda nie da razy w wyścigu. Jednak zmiany w BoP okazały się tu być niezwykle pomocne. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Mercedesy przyspieszyły, a Porsche trochę straciły tempa. Jednak w samym wyścigu Winward Racing czy Preston Motorsports okazały się być szybkie. Jednak to tylko Winward okazał się być na tyle wytrwały, aby odeprzeć potem ofensywę Ferrari #21 AF Corse.

Po przedostatnim restarcie wyścig stał się niezwykle wyrównany, bo nagle na okrążęniu lidera nie było czterech aut, tylko osiem. Stawka mocno się zbliżyła, ale tylko na restarcie. Zaraz potem Daniel Morad i Miguel Molina w Mercedesie i Ferrari wymeldowali się od reszty i do samej mety po ostatnim restarcie byli oni poza zasięgiem rywali. Jednym z nich było Ferrari Triarsi Competitzione, z którym Winward stoczył świetny bój w ostatnich pięciu godzinach wyścigu. Jednak ostatecznie to Mercedes #57 z Indy Dontje, Phlipem Ellisem, Danielem Moradem i Russellem Wardem wygrali 24h Daytona w GTD.

Tu też nie obyło się bez pechowców. Jako pierwsze, neutralizację wywołało Lamborghini #78. Zaś do tego wyścigu nie ukończyły prywatne Corvette AWA, Mustang Protona czy płonący Lexus.

Teraz czekamy na 12h Sebring

Teraz zespoły udadzą się na odpoczynek po dwóch tygodniach spędzonych na torze Daytona. W połowie marca, a dokładniej szesnastego, seria wróci do akcji. Wtedy też odbędzie się 12h Sebring, a więc druga runda sezonu 2024. To będzie też drugi wyścig w cyklu Endurance Cup. Oczywiście na starcie pojawi się Inter Europol Competition w LMP2. Zaś w GTP zadebiutuje Iron Lynx z Lamborghini SC63. Miejmy nadzieję, że tym razem zmagania będą równie emocjonujące, ale bez udziału kontrowersji z flagą w szachownicę, którą pokazano w złym momencie. Kilka tygodni wcześniej, „Lambo” zadebiutuje w WEC w Hypercar podczas rundy w Katarze. Tam też swój wyścigowy debiut w klasie Hypercar zaliczy Robert Kubica za sterami „prywatnego” Ferrari 499P.

ZOBACZ TAKŻE
IMSA SportsCar podało kalendarz na 2024 rok. Jest kilka "ale"

Wyniki 24h Daytona 2024 w IMSA SportsCar Championship z podziałem na klasy

Porsche Penske wygrało 24h Daytona 2024

GTP

Era Motorsport wygrała 24h Daytona w LMP2 po walce z Inter Europol PR1

Wyniki 24h Daytona

Ferrari wróciło do wygrywania w GT w 24h Daytona z Risi

Fot. IMSA

Mercedes Winward wygrywa 24h Daytona 2024 GTD

Wyniki 24h Daytona

Fot. IMSA

Reklama