Specyficzne okoliczności
10 marca odbył się pierwszy wyścig tegorocznych mistrzostw IndyCar. Wówczas Josef Newgarden odniósł dość komfortowe zwycięstwo na ulicach St. Petersburga, po tym jak zdobył pole position dzień wcześniej. Na podium dołączył do niego kolega zespołowy – Scott McLaughlin – a Will Power, również reprezentujący Team Penske, przekroczył linię mety jako czwarty. Był to niezwykle udany weekend dla zespołu.
W czym zatem problem? Aż 6 tygodni później wyszła na jaw nieciekawa prawda. Podczas rozgrzewki do Grand Prix of Long Beach okazało się, że w bolidach Penske jest zainstalowana nieprawidłowa wersja oprogramowania. Dzięki niej, kierowcy byli w stanie używać zwiększającego moc systemu push-to-pass podczas restartów, co w IndyCar jest zakazane.

Fot. IndyCar
Nie było to jednak działanie celowe. „Nielegalne” oprogramowanie zostało pobrane w ramach testów silników hybrydowych. Inżynierzy Penske po prostu zapomnieli go odinstalować na czas pierwszej rundy sezonu. Podczas weekendu na torze Thermal Club, czyli rundzie nie nagradzającej punktami, zespół również się o tym nie zorientował. Całe szczęście dla ekipy, w trakcie tych specyficznych wyścigów, push-to-pass na restartach wyjątkowo było dozwolone. To tłumaczy, dlaczego problemy objawiły się dopiero w zeszłą niedzielę.
Poważne kary dla Penske
Choć zespół nie miał żadnego zamiaru, aby oszukiwać, tak złamanie regulaminu technicznego rzecz jasna wiążę się z dyskwalifikacją. Co ciekawe, jest to pierwszy taki przypadek w IndyCar od czasu zjednoczenia CART oraz IRL. Z wyników wyścigu wykreślone zostały bolidy #2 oraz #3, należące do Josefa Newgardena oraz Scotta McLaughlina.
W tabeli pozostał jednak (ba, nawet zyskał na korzyść swoich partnerów zespołowych dwie pozycje) Will Power. Australijczyk nie używał tzw. „P2P” podczas restartów, choć nieprawidłowe oprogramowanie mu na to pozwalało. Dwukrotny mistrz IndyCar w praktyce nie złamał regulaminu, lecz jego bolid rzeczywiście nie spełniał wymogów technicznych. Co za tym idzie, IndyCar potraktowało go łagodniej. Zamiast dyskwalifikacją, ukarali go redukcją dziesięciu punktów w tabeli kierowców. Warto jednak zaznaczyć, że Power zyskał osiem oczek za sprawą dyskwalifikacji jego partnerów zespołowych. De facto wszystko uszło mu to zatem na sucho.

Fot. Team Penske (Twitter)
Ponadto, zespół otrzymał grzywnę w wysokości 75 tys. dolarów (po 25 tys. za każdy samochód) oraz nakaz zwrócenia nagrody pieniężnej za rundę w St. Petersburgu.
Kluczowe skutki dla przebiegu sezonu
Kary dla Penske w ogromny sposób odbiją się na przebieg reszty mistrzostw. Największy wpływ widoczny jest w klasyfikacji kierowców, w której Josef Newgarden spadł z pozycji lidera na dopiero jedenaste miejsce. W jeszcze gorszej sytuacji znalazł się Scott McLaughlin – z P10 na bardzo odległe P29. Będzie im teraz trudno wrócić do walki o tytuł. Z racji, że Will Power otrzymał prawie nic nieznaczącą redukcję punktów, nadal jest jednak piąty w tabeli. To w nim Penske będzie musiało teraz pochłaniać nadzieje.
W skutek tych kar nowym liderem mistrzostw jest Scott Dixon. Ma on 79 punktów na koncie, zaledwie 2 więcej od Coltona Herty. Natomiast czwarty w tabeli jest Pato O’Ward – nowy zwycięzca Grand Prix of St. Petersburg 2024. Meksykanin w bardzo nieceremonialny sposób zakończył półtoraroczną passę McLarena bez wygranych w IndyCar. Okazję na „prawdziwe” zwycięstwo będzie miał jednak już w najbliższy weekend na torze Barber Motorsports Park.