Pokrótce o kwalifikacjach
W zaciętej walce o pole position triumfował Scott McLaughlin. Pod sam koniec swojego okrążenia poprawił się o jedną dziesiątą sekundy, dzięki czemu pokonał Willa Powera. Ich partner z Team Penske – Josef Newgarden – zajął natomiast ósmą pozycję. Jest to świetny rezultat dla zespołu, który w ostatnim czasie stał się źródłem ogromnej kontrowersji.
Pozycje w drugim rzędzie padły łupem Christiana Lundgaarda oraz Pato O’Warda. Dwójka tychże zawodników spisała się dużo lepiej od ich partnerów zespołowych. Pozostali kierowcy RLL zajęli P7 oraz P26, a McLarena P18 i P24.
Dość dziwną sesję zaliczyło też Ganassi. Po raz pierwszy w karierze do Fast 6 przedostał się Marcus Armstrong. Co ciekawe, jako jedyny reprezentował on ten zespół w finałowej części kwalifikacji. Alex Palou zajął dziesiąte miejsce, Scott Dixon ledwo co został wyeliminowany w pierwszej rundzie, a dwaj debiutanci z CGR znaleźli się pod koniec tabeli. Start z ostatniej pozycji uzyskał natomiast Rinus VeeKay, który padł ofiarą awarii silnika.
Wyniki kwalifikacji do Alabama Indy Grand Prix 2024

Fot. Igor Długosz, Świat Motorsportu
Chaotyczny start
Przejdźmy już zatem do wyścigu. Od samego początku był on pełen zamieszania. Rinus VeeKay uderzył tył bolidu Sting Ray Robba w pierwszym zakręcie, powodując jego obrót. Niefortunnie, częścią tego incydentu stali się również Kyffin Simpson oraz Jack Harvey. Holender został za ten mały karambol ukarany.
Tymczasem w środku stawki, Santino Ferrucci oraz Colton Herta stoczyli niezwykle agresywną walkę. Kierowca A.J. Foyt wbił się na wewnętrzną swojego rywala, powodując kontakt. Herta następnie przepchnął bolid #14, co musiał zrobić, aby nie wylecieć samemu na trawę. Parę okrążęń poźniej, Ferrucci zemścił się i kompletnie wywiózł zawodnika Andretti na pobocze w T5.
Na czele tabeli również się działo. Prawdziwie koszmarny start wyścigu zaliczył Pato O’Ward, który sam z siebie popełnił błąd. Meksykanin kompletnie przestrzelił hamowanie do nawrotu i stracił ponad 15 pozycji. Swoją frustrację przełożył niestety na Pietro Fittipaldiego. Próbując nadrobić straty, O’Ward wykonał agresywny atak, został podbity przez krawężnik i wleciał w Brazylijczyka, eliminując go ze zmagań. Incydent ten wywołał rzecz jasna pierwszą neutralizację wyścigu, a zawodnik McLarena został ukarany przejazdem przez aleję serwisową.

Fot. Arrow McLaren IndyCar Team (Twitter)
Szaleństwo trwa dalej
Po trzech wyścigach, w których ciężko było wyprzedzać, kierowcy nieco chyba zapomnieli jak jeździć koło w koło. Co chwila ktoś popełniał błąd, co chwila ktoś był wypychany na trawę – oczu nie dało się oderwać od ekranu. Bardzo możliwe, że nie ma w stawce kierowcy, który ani razu nie ujrzał dziś pobocza, lub nie poczuł bolidu swojego rywala.
Najbardziej na przebieg wyścigu wpłynęły szczególnie 2 incydenty. Pierwszym z nich była utrata opony przez Alexandra Rossiego. Mechanicy McLarena dostosowali się do niskiego poziomu umiejętności swoich zawodników i zawiedli w alei serwisowej. 11 okrążęń później ujrzeliśmy kolejną żółtą flagę, kiedy Sting Ray Robb rozbił się w pierwszym zakręcie. Najprawdopodobniej przyczyną tego wypadku była awaria układu kierowniczego.
Jakby tego było mało, na torze wylądowała jeszcze… lalka. Przedmiot, który był zawieszony na moście, nad torem, odkleił się i upadł na pobocze. Po jej kawałku przejechał nawet jeden z kierowców. Dopiero wypadek Robba oraz neutralizacja pozwoliły porządkowym na pozbycie się najbardziej nietypowego z nietypowych na torze wyścigowym zagrożeń.
Duet neutralizacji na półmetku rywalizacji jeszcze bardziej zamieszał strategią. Już i tak czekała nas zacięta walka między kierowcami na dwóch oraz trzech pit stopach, a żółte flagi dodały kolejny smaczek. Liderzy wyścigu zawitali do alei serwisowej na 44. kółku, czyli w bardzo dobrym momencie dla ich strategii na 3 postoje.
Większość zawodników postanowiła jechać konserwatywniej i rzadziej odwiedzać mechaników. Neutralizacje pozwalały im oszczędzać paliwo i wydawało się, że to raczej ich strategia okaże się lepszą. Niestety dla nich, wypadek Sting Ray Robba wydarzył się nieco za wcześnie. Incydent ten de facto zmusił ich do wykonania finałowego pit stopu wiedząc, że do samego końca wyścigu będą musieli oszczędzić sporo paliwa.
Ostateczna bitwa
Finałowe 30 okrążęń to wybitny pojedynek strategiczny. Kierowcy jadący na 3 postoje musieli jechać jak najszybciej jak to tylko możliwe, aby wypracować sobie przewagę nad resztą. Scott McLaughlin, który od samego początku zmagań był liderem, narzucił stawce istnie fenomenalne tempo, z którym inni nie mieli szans. Nowozelandczykowi udało się dzięki temu wyjechać z boksu przed zawodnikami oszczędzającymi paliwo.

Fot. Ed Carpenter Racing (Twitter)
To wcale nie był jednak koniec rywalizacji. Finałowym zwrotem akcji tego istnie szalonego dnia był incydent Christiana Rasmussena. Duńczyk wielokrotnie został dziś wypchnięty na pobocze, a na 5 okrążęń do mety sam się obrócił. Silnik w jego bolidzie następnie zgasł i zmusił debiutanta do zatrzymania się w niebezpiecznym miejscu, powodując finałowe FCY.
Sędziowie zastosowali procedurę „krótkiej żółtej flagi”, aby móc jeszcze wznowić rywalizację. Co za tym idzie, aleja serwisowa nie została otwarta. Nie stanowiło to jednak różnicy dla Scotta McLaughlina, który przez ostatnie 2 kółka ścigania komfortowo utrzymał swoją pozycję lidera. Tak jak w zeszłym roku, Nowozelandczyk odniósł zwycięstwo w Alabamie, choć tym razem rywalizacja była zdecydowanie bardziej chaotyczna.
Dublet Team Penske skompletował Will Power. Zespół ten nie mógł wymarzyć sobie lepszego sposobu, aby uciszyć krytyków po ostatniej kontrowersji. Na podium dołączył do nich co ciekawe Linus Lundqvist. Swoje pierwsze Top 3 w IndyCar zdobył po starcie z P19, za sprawą nietypowej strategii. Szwed odwiedził aleję serwisową niemal na samym starcie, podczas pierwszej neutralizacji. Następnie jechał swój wyścig, uniknął chaosu i zdobył bardzo zasłużony rezultat.
A co słychać w dole tabeli?
Jedna z niewielu zmian pozycji po ostatnim restarcie dotyczy czwartego miejsca. Felix Rosenqvist złapał Alexa Palou na hamowaniu do T5. Hiszpan wyglądał przedtem jako główny faworyt do wygranej, lecz oszczędzanie paliwa okazało się zbyt wolną strategią. Szóste miejsce zdobył Christian Lundgaard, który tak jak duet Penske jechał na 3 pit stopy, lecz nie potrafił utrzymać ich tempa.
Jeszcze gorszy występ zaliczyli Scott Dixon oraz Josef Newgarden. Dwaj weterani IndyCar byli częścią sporej liczby incydentów, z czego 6-krotny mistrz sam się obrócił po optymistycznym ataku na Grahamie Rahalu. Zakończyli oni zmagania na P15 oraz P16. Jeszcze gorszy wyścig ma za sobą McLaren. Pato O’Ward kompletnie storpedował dzień swojego zespołu, kiedy na ostatnim restarcie i uderzył oraz obrócił Theo Pourchaire, kolegę zespołowego…
W tym całym zamieszaniu nowym liderem klasyfikacji generalnej został Colton Herta. Młody Amerykanin przez większość dnia znajdował się w środku stawki, lecz ostatecznie udało mu się wyratować ósme miejsce. Znajduje się on dzięki temu punkcik przed Willem Powerem w tabeli. Tuż za nimi sklasyfikowani są Palou, Dixon oraz Rosenqvist.
Brickyard na nas czeka
Już za moment rozpocznie się słynne 'The Month of May’. W drugi weekend maja będzie miała miejsca runda na torze Indianapolis w wersji Road Course, po której nastąpią przygotowania do jakże prestiżowego Indy 500. Jeżeli wyścigi te będą choć w połowie dobre jak dzisiejszy, to i tak czeka nas wspaniałe widowisko.
Wyniki Alabama Indy Grand Prix 2024

Fot. Igor Długosz, Świat Motorsportu