Connect with us

Czego szukasz?

Formuła E

FE: Berlińskie szaleństwo dla da Costy | Analiza 2. E-Prix Berlina

Berlin, jak zawsze, dostarczył emocji. Jakich? To już kwestia subiektywnej oceny. Fenomenalna walka koło w koło, mnóstwo kolizji, całkowicie nieudane manewry, dwa samochody bezpieczeństwa – pełne spektrum wypadków. António Félix da Costa nie zamierzał jednak dać sobie odebrać triumfu. Kapitalny pokaz siły Portugalczyka.

da Costa Berlin
Fot. ABB FIA Formula E World Championship / X

Krótkie podsumowanie pierwszego wyścigu

Po ściganiu w Berlinie, nawet na nowej nitce toru (poniżej), spodziewano się jednego – totalnego chaosu. I taki właśnie spektakl zaoferowało nam sobotnie ściganie. Za potwierdzenie niech wystarczy ta informacja – Nick Cassidy startował z 9. pola, przez większą część czasu jechał na odległych lokatach pierwszej dziesiątki, po czym wygrał z przewagą ponad 4,5 sekundy nad drugim Jeanem-Ericiem Vergne’em.

 

Wyścig przerwały dwie interwencje samochodu bezpieczeństwa, a kraksy wyeliminowały z gry o punkty wielu kierowców, w tym faworytów. Edoardo Mortara podjechał pod Maximiliana Günthera i uszkodził mu przednie skrzydło, co posłało Niemca prosto w bariery, kończąc jego wyścig. Zawodów nie ukończyli też Jake Dennis (startujący, co ciekawe, z 20. pozycji), Lucas di Grassi oraz Joel Eriksson.

Szwed, jeden z czwórki tegorocznych berlińskich debiutantów, zderzył się z… innym nowicjuszem, Kelvinem van der Lindem. Spośród zastępców relatywnie spokojny wyścig odjechał tylko Paul Aron. Młody Estończyk z Formuły 2, reprezentujący Envision, ukończył wyścig na 13. pozycji. Co ważne, podobnie jak inny debiutant, Jordan King, odjechał wszystkie 46 okrążeń (40 przewidzianych i 6 doliczonych).

Inni „wygrani”? Wyjąwszy Cassidy’ego z pewnością Oliver Rowland (z 15. na 3. miejsce), Mitch Evans (z 10. na 4.) oraz Sacha Fenestraz, który przeciął linię mety na 9. lokacie. Wielkie rozczarowanie zapanowało tymczasem w Maserati, Andretti i Porsche. Dwie ostatnie ekipy pokłóciły się lekko z racji na kolizję Dennisa z Antonio Felixem da Costą. Brytyjczyk o wypadek obwiniał Portugalczyka. Da Costa, dodajmy, wyścig skończył szósty.

Najlepszy kierowca: Antonio Felix da Costa

Spośród całej 22-osobowej stawki nazwisko Portugalczyka wymieniano najrzadziej – a on wygrał. Weteran, jak przystało na doświadczonego kierowcę, mistrzowsko rozegrał całą stawkę. Przed ponad 30 kółek toczył boje ze wszystkimi wokół i jako jedyny z nikim się nie zderzył. Gdy przyszedł czas, po zjeździe drugiego samochodu bezpieczeństwa, wystrzelił jednak do przodu i wybudował ponad sekundową przewagę. Cassidy gryzł tor, aby ją odrobić, ale zabrakło mu czasu.

ZOBACZ TAKŻE
Weekend pod znakiem Jaguara | Podsumowanie E-Prix Monako

Jak już sezon 10. zdążył nas przyzwyczaić, Oliver Rowland także jest w formie. Brytyjczyk wystartował ostrożnie i początkowo trzymał się 16. pozycji, by w okolicach 10. okrążenia zacząć przepychać się do przodu. W ciągu kilku okrążeń wszedł już do czołowej szóstki; na 16. był już trzeci, rywalizując z Cassidym oraz Wehrleinem. Walka ta trwała aż do mety, a Rowland nikomu nie ustępował, zawzięcie broniąc podium. Skutecznie.

Pochwały należą się też jednemu z młodszych jeźdźców. Jehan Daruvala nie odjechał może najczystszego wyścigu, ale nie zrobił błędu Günthera, i cały czas trzymał się przy punktowanych lokatach. Oczywistym jest, że pomogły mu kraksy faworytów, jednak Hindus po raz pierwszy w tym roku przez cały wyścig toczył zaciekłą walkę. I odnosił w niej sukcesy – wyścig skończył na znakomitej 7. pozycji.

Najlepsze zespoły: Porsche, Jaguar

Jedyne ekipy, które walcząc o podium, nie straciły żadnego ze swoich bolidów. Która miała większy potencjał, trudno jednoznacznie zawyrokować. Wehrlein, da Costa, Cassidy i Evans zmienili się pozycjami kilkadziesiąt razy, czy to przy trybach ataku, czy oszczędzaniu mocy, czy strategicznych manewrach.

Finalnie lepiej rozegrali to Niemcy. Brytyjczycy z Jaguara zapętlili się w rozmyślaniach, którego z kierowców wypuścić do przodu, w efekcie czego Evans, z uszkodzonym skrzydłem, znalazł się przed Cassidym. Lider klasyfikacji generalnej musiał samodzielnie minąć kolegę, który dodatkowo własnym błędem stracił na przedostatnim kółku jeszcze dwie pozycje.

Największe zaskoczenie: Norman Nato

Jak doszło do tego, że cieniujący cały rok Francuz nagle zakwalifikował się w czołowej czwórce? Odpowiedź brzmi: to Formuła E. Tym razem jednak słynny z labilnej dyspozycji Nato pokazywał się z naprawdę dobrej strony. Nie miał tempa, aby mierzyć się z kierowcami Porsche i Jaguarami, ale dzielnie walczył, próbując pomóc Jake’owi Dennisowi. „Pokazywał” to jednak słowo klucz. Rywalizując z Sachą Fenestrazem, Nato przeszacował swoje możliwości i pojechał prosto, wciskając Francuza (też bardzo agresywnego) w mur.

ZOBACZ TAKŻE
Trzech samurajów, czyli Japończycy w Formule E

Zaskoczenie z jego strony było więc słodko-gorzkie. Całkowicie pozytywne natomiast zapewnił Taylor Barnard. Brytyjczyk może niebawem być jednym z najbardziej rozchwytywanych kierowców na rynku. McLaren z premedytacją wybrał strategię oczekiwania – obaj zawodnicy nie wychylali się szczególnie, czekając na okazję. Ta nadeszła po 30. okrążeniu. Barnard był już wówczas 8. i niezwykle mądrze współpracował z Hughesem.

Na tym nie skończył. Gdy Wehrlein po raz siódmy obronił się przed Dennisem, młody Brytyjczyk wyskoczył zza pleców starszego rodaka i minął zarówno jego, jak i Hughesa po zewnętrznej zakrętu nr 1. Na koniec naciskał jeszcze Mitcha Evansa, i choć finalnie spadł za Daruvalę, ósmym miejsce pokazał, ile potencjału w nim drzemie.

Największe rozczarowanie: Maximilian Günther

Niemiec nie będzie chciał pamiętać tegorocznego pokazu przed własną publicznością. Wczoraj padł ofiarą zderzenia z Mortarą, dzisiaj sam zrujnował swój wyścig. Ruszył miernie i prędko spadł w połowę drugiej dziesiątki. Tam rozpoczął grę misternych kalkulacji w zakresie energii i trybów ataku i po kilku kółkach znów wrócił do czołowej dziesiątki. I nagle, w połowie zakrętu nr 2, wbił się w tył samochodu Normana Nato. Z zewnątrz wyglądało na to, iż Günther zagapił się i nie zahamował w porę. Jak było naprawdę wie tylko on – co nie zmienia faktu, że zmarnował świetne kwalifikacje (5. miejsce).

Zapomniał się też Stoffel Vandoorne. Belg wydawał się odzyskiwać w ten weekend formę. Świetnie kwalifikacje w sobotę – to jedno; dobre tempo DS Penske ogółem – to drugie. Tak jak Günther przestrzelił punkt hamowania, tak Vandoorne przestrzelił jednak całkowicie atak, który planował na Sachę Fenestraza. Wjeżdżając zdecydowanie zbyt szybko w wąski lewy łuk pod koniec okrążenia, wbił się w Francuza, którego bolid na chwilę uniósł się w powietrze, przyciśnięty z drugiej strony przez DS Vergne’a. Dwóm ostatnim zawodnikom jakimś cudem nic się nie stało. Vandoorne zaś spadł na 21. miejsce z uszkodzonym przednim skrzydłem.

Stawka się rozwija

Coraz większe różnice dzielą kierowców na przestrzeni tabeli. Nick Cassidy utrzymuje prowadzenie, z przewagą 16 punktów nad Pascal Wehrleinem. Trzeci jest niezawodny Oliver Rowland z 118 oczkami. Wydaje się, że poza nim jeszcze tylko Jake Dennis i Mitch Evans mogą liczyć na walkę o tytuł. Chociażby António Félix da Costa, mimo zwycięstwa, ma bowiem tylko 59 punktów i zajmuje 8. miejsce.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna Formuły E 2024. Sprawdź, jak wygląda

Wśród konstruktorów sytuacja jest bardziej klarowna. Jaguar ma potężną przewagę 54 punktów nad Porsche. Za Niemcami, ale ze stratą 39 oczek plasuje się Nissan. DS Penske i Andretti uzupełniają piątkę, odpowiednio ze 127 i 126 punktami. Za nimi o miejsce szóste walczą Maserati i McLaren. Wszystkie klasyfikacje znajdziecie w linku powyżej.

Wizyta na końcu świata

Pracowite dwa tygodnie czekają ekipy Formuły E. Nie tylko z racji na to, iż mają przed sobą ciężką pracę w fabryce, ale też z powodów logistycznych. W ciągu 14 dni muszą bowiem swój sprzęt i sztab przewieźć do Chin, na Shanghai International Circuit. Promotorzy z Państwa Środka wracają po wieloletniej, pandemicznej przerwie do gry w wielkim stylu. Po przyciągnięciu Formuły 1, 25 oraz 26 maja na ich obiekcie pojawią się też bolidy elektryczne.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz Formuły E 2024. Rozkład 10. sezonu

Będzie to 3 z 4 tegorocznych przypadków rozegrania E-Prix na torze stałym, pozbawionym ulicznych obwarowań. Nie sposób powiedzieć, kto może być na skróconej nitce faworytem – zespoły dysponują jedynie symulacją obiektu, albowiem o ile w Chinach się już ścigano (w Pekinie i Sanyi), o tyle nigdy na obrzeżach Szanghaju. Warto też dodać, że po berlińskiej absencji, do gry powrócą etatowi kierowcy Envision – Sébastien Buemi oraz Robin Frijns.

Wyniki 2. E-Prix Berlina sezonu 2023/2024

Berlin 2024 Wyniki 1

Fot. Formula E

Berlin 2024 Wyniki 2

Fot. Formula E

Berlin 2024 Wyniki 3

Fot. fiaformulae.com

Reklama