Wojna nerwów
Jak niemal co roku, Bump Day okazał się bardziej interesujący niż Pole Day. Przejazdy kwalifikacyjne, podczas których kierowcy walczą ze swoimi maszynami, są często dużo ciekawsze do oglądania niż te, kiedy zawodnicy jadą jak po szynach. Stawka w postaci samego udziału w wyścigu jest też znacznie większa niż potencjalny start z pierwszego pola, przy zagwarantowanej minimum dwunastej pozycji.
Czterema pechowcami w tym roku byli Katherine Legge, Marcus Ericsson, Graham Rahal oraz Nolan Siegel. To oni walczyli wczoraj o finałowy rząd na starcie 108. edycji Indianapolis 500. Presja ewidentnie dopadła każdego z nich, gdyż żaden z inauguracyjnych przejazdów nie był pozbawiony problemów. Siegel pojechał bardzo równe okrążenia, ale jednocześnie też bardzo wolne. Rahal był mniej regularny, choć przebił swojego głównego rywala o 0.4 mph. Legge natomiast zaliczyła jedne z najtrudniejszych okrążęń w swoim życiu – musiała ona skontrować spory uślizg a następnie, kilka zakrętów później, mocno odpuścić gaz, aby się nie rozbić. Mimo to, okazała się najszybsza w całej sesji, co pokazuje skalę problemów pozostałych.
Marcus Ericcson zapewne przebiłby jej wynik, lecz zaliczył on jeden z najgłupszych momentów w swojej karierze. Kiedy inżynier wyścigowy poinformował go o białej fladze (która w amerykańskich wyścigach oznacza start finałowego okrążenia) Szwed… po prostu zwolnił. W stresie pomyliły się mu komunikaty i myślał, że już zakończył przejazd. Manewrem godnym Aleixa Espargaro, zwycięzca Indianapolis 500 stał się nagle głównym kandydatem do „wybumpowania”.

Fot. IndyCar
Finałowa walka o przetrwanie
Przez następne 30 minut zawodnicy czekali w alei serwisowej, aby schłodzić swoje silniki. Ponadto, kierowcy z „czołowej” trójki nie byli chętni do powrotu na tor, gdyż ten oznaczałby unieważnienie ich poprzedniego przejazdu. Ericsson nie miał nic do stracenia i ponowił swoją próbę na parę minut do końca godzinnej sesji. Tym razem pamiętał już znaczenie białej flagi i ukończył przejazd z akceptowalnym wynikiem. Zajął P32 w tabeli, co przy tak małej ilości czasu do końca zmagań, gwarantowało mu udział w wyścigu.
W ten sposób w strefie eliminacyjnej znalazł się Nolan Siegel. Jako ostatni kierowca wyjechał na tor, aby podjąć próbę zakwalifikowania się. Graham Rahal, który przez wynik Ericssona spadł na P33, drugi rok z rzędu musiał oglądać, jak ktoś próbuje go wyrzucić z Indy 500. Tym razem, los sprzyjał jednak kierowcy RLL. Siegel wiedząc, że potrzebuje idealnego przejazdu, aby dostać się do wyścigu, postanowił nie odpuszczać gazu za wszelką cenę. Na drugim okrążeniu skończyło się to w wiadomy sposób. 19-latek uderzył bariery na wyjściu z T1, kończąc swoje szanse na udział w Indianapolis 500. Jego debiut w tym wyścigu zostaje przełożony o co najmniej rok. Z ostatniego rzędu w niedzielę wystartują zatem Katherine Legge, Marcus Ericcson oraz Graham Rahal.
Tymczasem po drugiej stronie tabeli
Przed „Kwalifikacjami Ostatniej Szansy” odbyła się sesja Fast 12. Czołowi zawodnicy z pierwszego dnia czasówki, walczyli w niej o awans do finałowej części zmagań. Najgorszymi z najlepszych okazali się dokładnie ci zawodnicy, których przypuszczaliśmy. Niespodziewane w tej sesji nazwiska jak Hunter-Reay lub Sato nie miały żadnych szans na dalszy awans. Pozostali kierowcy z silnikami Hondy, która w tym roku ewidentnie odstaje osiągami od Chevroleta, dołączyli do nich w dole tabeli. Należy jednak dodać, że Kyle Kirkwood sam sobie na to zapracował, gdyż na jednym ze swoich okrążęń wyjechał szeroko i musiał odpuścić gaz, aby nie skończyć jak Nolan Siegel.
Wraz z nimi, do Fast 6 nie przeszli Rinus VeeKay oraz Pato O’Ward. Ci kierowcy mieli już realną szansę na awans, lecz zabrakło im paru dziesiątych mil na godzinę. Jeszcze wybitniejsze okrążenia od nich ustanowili Santino Ferrucci, Kyle Larson oraz Alexander Rossi. Trzej zawodnicy Penske byli natomiast zupełnie poza zasięgiem. Oczywistym stało się, że tylko oni w rzeczywistości walczą o pole position.

Fot. Zak Brown (Twitter)
Kierowca A.J. Foyt Racing oraz duet McLarenów przejechali bardzo dobre kółka w Fast 6. Mimo to, Team Penske nie dało się zatrzymać. Josef Newgarden oraz Will Power regularnie robili okrążenia powyżej 234 mph, co dla reszty było po prostu niewykonalne.
Scott McLaughlin, który okazał się najlepszy w Fast 12, wykorzystał natomiast swoją dużą przewagę – wykonywanie przejazdu jako ostatni. Na podstawie wcześniejszych prób partnerów zespołowych, zmienił minimalnie ustawienia bolidu pod warunki na torze. Dały mu one dodatkową pomoc, dzięki której mógł wykonać cztery wymarzone okrążenia. Poza ostatnim, każde z nich przebiło barierę 234 mph. Ze średnią prędkością 234.220 mph zdobył najszybsze pole position w całej historii Indianapolis 500. O 0.003 mili na godzinę przebił on rekordowy rezultat Alexa Palou sprzed roku.
Czas na główne show
Rozpoczynamy finałową fazę słynnego „Month of May”. Już dzisiaj czeka nas tradycyjny, poniedziałkowy trening. Ostatnie przygotowania do wyścigu odbędą się z kolei w piątek, podczas Carb Day. Zielona flaga 108. edycji Indianapolis 500 zostanie natomiast wywieszona w niedzielę, o godzinie 18:45 czasu polskiego. Serdecznie zapraszamy do oglądania wyścigu na platformie Viaplay, gdyż z pewnością nie zabraknie emocji.
Wyniki drugiego dnia kwalifikacji do 108. edycji Indianapolis 500

Fot. Igor Długosz, Świat Motorsportu
Kolejność startowa 108. edycji Indianapolis 500

Fot. Igor Długosz, Świat Motorsportu