Connect with us

Czego szukasz?

Formuła E

FE: Kolejny triumf da Costy | Analiza 2. E-Prix Szanghaju

António Félix da Costa definitywnie odzyskał wiarę w siebie i swoje umiejętności. W niedzielę odjechał w Szanghaju wybitne zawody, prowadząc przez połowę wyścigu i nie dając żadnemu z rywali nawet szansy na przejęcie od niego pierwszej lokaty. Dla Portugalczyka to drugie zwycięstwo w tegorocznej rywalizacji.

Antonio Felix da Costa FE
Fot. TAG Heuer Porsche FE Team / X

Najlepszy kierowca: António Félix da Costa

Pokaz siły Portugalczyka! Zawsze w czołowej trójce, zawsze naciskając na Jake’a Hughesa i Normana Nato, ale nigdy nie przekraczając bariery nadmiernej agresywności. Spokojny, ułożony, doskonale przemyślany wyścig. Gdy były mistrz świata znalazł się na czele, nic nie mogło go powstrzymać. Prowadził stawkę w tempie idealnym do tego, aby Hughes nie mógł bezpośrednio go zaatakować, ale jednocześnie takim, by nie tracić energii. Razem z Porsche wyliczył jej ilość bezbłędnie i drugie w tym sezonie zwycięstwo stanowi tego potwierdzenie.

ZOBACZ TAKŻE
FE: Evans królem Szanghaju | Analiza 1. E-Prix

Czyżby wreszcie przełamał się również Norman Nato? Francuz po raz kolejny pokonał Dennisa w czasówce i po raz 4. wszedł do fazy ćwierćfinałów. Na starcie od razu rozpychał się łokciami, błyskawicznie przechodząc do czołowej trójki. Po wzięciu trybu ataku (i skorzystaniu na tym, jak brali go inni), Nato znalazł się na czele i prowadził z przewagą prawie sekundy nad Stoffelem Vandoorne’em.

Co warte odnotowania, cały czas utrzymywał też przewagę w zakresie ilości dostępnej energii. Po kilku okrążeniach zaczął nieco ją oszczędzać, oddał więc pozycję lidera Antonio Felixowi da Coście, ale cały czas trzymał się tuż za Portugalczykiem i nie zamierzał odpuszczać nawet wówczas, gdy na ogonie siedziały im dwa naładowane mocą Jaguary. Kierowca Andretti mądrze się bronił i mądrze gospodarował energią. Trzecie miejsce należy mu się absolutnie.

Najlepszy zespół: Jaguar TCS Racing

Nieszczególnie spektakularny, ale nadal udany wyścig brytyjskiej stajni. Evans i Cassidy większość zawodów spędzili na pozycjach, z których startowali – 5. i 6. miejscu. Cel? Naturalnie oszczędzanie mocy i rozeznanie się w sytuacji. Jako jedyni bowiem spośród czołówki mogli pozwolić sobie na strategiczne rozegranie zawodów, a dysponowanie 3% energii więcej niż Nato czy Hughes tylko im wyłącznie im w tym pomagało.

Do ofensywny obaj kierowcy zabierali się jednakże dość opieszale. Na cztery okrążenia przed końcem czołówka rozjechała się na odległość kilku sekund, a Cassidy nadal nie atakował nawet Normana Nato. Evans lokował się ok. 9 dziesiątych sekundy za swoim kolegą – i też nic nie mógł zrobić. Finalnie, na tychże pozycjach dwaj Nowozelandczycy zawody ukończyli. A uwzględniając fakt, że Pascal Wehrlein, po kolizji z Samem Birdem, złapał gumę i musiał zjechać do boksów, Cassidy powiększa nad nim przewagę w najważniejszym czempionacie.

Największe zaskoczenie: Jake Hughes

Brytyjczyk bywa niesamowity w kwalifikacjach – i w niedzielę po raz kolejny to pokazał. Kapitalne okrążenie dało mu pole position i kierowca McLarena dzielnie walczył, aby nie stracić zbyt wielu lokat. Po połowie wyścigu wciąż jechał czwarty, siedząc na tylnej osi Stoffela Vandoorne’a. Niebawem Belg spadł za Cassidy’ego, Hughes miał więc szansę na zdobycie pierwszego w historii swej kariery podium FE. O co walczył zawzięcie.

ZOBACZ TAKŻE
FE: Berlińskie szaleństwo dla da Costy | Analiza 2. E-Prix Berlina

Mało tego, atakował jeszcze Nato, i to skutecznie. Pomarańczowy samochód wysoce kontrastował z bielą i czernią Porsche oraz Andretti, lecz Hughes nic sobie z tego nie robił. Zachęcany przez swego inżyniera wyścigowego, był bliżej postraszenia da Costy aniżeli obrony przed ww. Francuzem. Atak na pierwsze miejsce się nie powiódł, ale druga pozycja i tak jest absolutną sensacją.

Największe rozczarowanie: Nissan

Japońska ekipa zupełnie się nie spisała. Oliver Rowland od początku był dziwnie bezzębny, jechał w środku stawki i ani na moment nie przebił się do czołowej dziesiątki. Jego zespołowy partner, Sacha Fenestraz, tym bardziej nie rywalizował z kierowcami w czołówce. Rowland obudził się dopiero po 20. okrążeniu, starając się zmniejszyć stratę, ale na jego drodze do dużych oczek stali jeszcze Jake Dennis czy Robin Frijns. Tylko pierwszego z nich udało się wyprzedzić, Brytyjczyk przeciął tedy linię mety na 10. miejscu.

Jeśli jednak Nissan może pluć sobie w brodę, co może powiedzieć Sam Bird? Brytyjczyk był wczoraj praktycznie nieobecny, dzisiaj tylko z początku toczył bitwy w końcówce pierwszej dziesiątki. Gdy Maximilian Günther definitywnie mu uciekł, Bird zaczął miotać się na torze. Najpierw wjechał w tył bolidu Wehrleina, przebijając mu oponę przednim skrzydłem; niedługo potem wbił się w Nycka de Vriesa i obrócił go w szykanie. Holender spadł na 17. miejsce; Bird mógł się już właściwie tylko wycofać.

Kosztowny pech Wehrleina

Nick Cassidy zdobywa 12 punktów i powiększa przewagę nad Wehrleinem do 25 oczek. Do Niemca, posiadającego 142 punkty, zbliża się także Mitch Evans (132 oczka) oraz, choć minimalnie, Oliver Rowland – na którego koncie widnieje 131 punktów. Największym zwycięzcą jest oczywiście Antonio Felix da Costa. Portugalczyk co prawda nie przebił się wyżej w klasyfikacji, ale pomniejsza stratę do 6. Jeana-Erica Vergne’a. Traci do Francuza 17 punktów.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna Formuły E 2024. Sprawdź, jak wygląda

W klasyfikacji ekip, Jaguar nadal miażdży Porsche. Brytyjczycy mają już 299 punktów do 226 Niemców. Trzeci trzyma się Nissan, choć dzisiejszy mierny występ ograniczył wydatnie ich przewagę nad DS Penske. Japończycy posiadają 157 oczek, Amerykanie – 154. A tuż za nimi czai się Andrett ze 153 punktami. W dalszej części klasyfikacji McLaren, dzięki świetnemu występowi Hughesa, wyprzedził Maserati.

Przed nami USA i Wielka Brytania

Tylko dwa weekendy wyścigowe pozostały do końca 10. sezonu Formuły E. Pierwszy, w Portland, odbędzie się jednak dopiero za miesiąc, 29 i 30 czerwca. Na wycieczkę do Londynu kierowcy poczekają niemalże tyle samo – trzy tygodnie, finisz zaplanowano bowiem na 20 i 21 lipca. Antonio Felix da Costa ewidentnie na przerwę w zmaganiach się cieszył. Z perspektywy kierowców to zrozumiałe, z punktu widzenia ekip – niekoniecznie. Wszak w 4 ostatnich wyścigach nie będzie już miejsca na popełnienie błędu.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz Formuły E 2024. Rozkład 10. sezonu

Wyniki 2. E-Prix Szanghaju 2024

Szanghaj 2 Wyniki 1

Fot. FE

Szanghaj 2 Wyniki 2

Fot. FE

Szanghaj 2 Wyniki 3

Fot. j.w.

Reklama