Connect with us

Czego szukasz?

WEC i 24h Le Mans

Deszczowa noc 24h Le Mans 2024: Kubica z karą. Toyota na czele

Noc w 24h Le Mans okazała się być kapryśna. miało być sporo pozytywnych emocji, ale niestety pojawiły się trudności. Najpierw kolizja Kubicy spowodowała neutralizację, a sama kolizja zaowocowała karą. Natomiast nad ranem opady deszczu zmusiły dyrekcję wyścigu do ponownego przerwania ścigania.

Toyota prowadzi po nocy w Le Mans
Fot. DPPI

Toyota prowadzi dzięki unikaniu błędów

Przed startem wyścigu obawialiśmy się o to, czy kierowcy załóg #7 i #8 zdołają zachować zimną krew. W końcu Kobayashi czy de Vries popełniali różne niewymuszone błędy. Tymczasem w wyścigu zawodnicy zakasali rękawy i w pierwszych godzinach Kobayashi i Buemi kapitalnie poradzili sobie z walką na końcu i w środku stawki. Cokolwiek by się nie działo to obydwa auta szły do góry. Nawet w deszczu udało im się odrobić czas do Ferrari i Porsche. Trzeba pochwalić postawę, bo mało kto oczekiwał, że będą w stanie dogonić rywali. Tymczasem #7 oraz #8 jeszcze przed północą udało się im dojechać do czołówki. Aktualnie mamy obydwa samochody na czele stawki.

ZOBACZ TAKŻE
24h Le Mans 2024: Jak radzą sobie Polacy? | Relacja live

Porsche powinno być w lepszym położeniu

Przy takiej liczebności prototypów 963 spodziewaliśmy się znacznie lepszej postawy ekipy Penske. Tymczasem #4 co jakiś czas wpada w kłopoty z prawem przez kolizje czy wykroczenia w zakresie przepisów odnośnie neutralizacji. Z kolei #6 straciła na zastosowaniu opon deszczowych podczas opadów w drugiej godzinie wyścigu. Pomimo tego udało się tej załodze wrócić do czołówki w nocy. Aktualnie #6 rozdziela obydwie Toyoty na drugiej lokacie. Natomiast #5 kręci się w okolicach dziesiątej pozycji. Daleko są też obydwa samochody zespołu Jota. Zarówno #12, jak i #38 nie grzeszą w tym wyścigu prędkością i również muszą się zadowolić pozycjami z końca strefy punktowej. Z kolei #99 Proton Competition aktualnie zamyka stawkę.

Porsche na pole position do 24h Le Mans 2024

Fot. DPPI

Ferrari daje radę, Kubica doskonały pomimo kary

Producent z Maranello może być zadowolony z pierwszych godzin ścigania. Na starcie udało im się wyprowadzić #50 i #51 na dwie pierwsze pozycje. Natomiast Kubica w #83 dogonił dwa czerwone 499P po starcie z dwunastego pola. Niestety dwa czerwone samochody straciły czas przez złą strategię przy pierwszych opadach deszczu. Dlatego bardzo ważne jest to, jak świetnie poradziła sobie #83. Kubica, Shwartzman i Ye doskonale radzili sobie w zmiennych warunkach. Dzięki temu #83 objęła prowadzenie przed zachodem słońca i twardo się niego trzymała aż do północy.

Zespoły Hypercar udostępniły sygnał z kamer pokładowych samochodów w 24h Le Mans za darmo

Fot. DPPI

Wszystko zmieniło się jednak jeszcze przed końcem soboty, gdy Robert Kubica oraz Dries Vanthoor wzięli udział w kolizji, która wyrzuciła #15 BMW z wyścigu. Sędziowie uznali winę Polaka, którego załogę ukarano karą Stop & Go trwającą trzydzieści sekund. Po odbyciu kary #83 wróciła do walki i obecnie liczy się w walce o zwycięstwo pomimo ósmej lokaty. Przed nią znajduje się fabryczny duet Ferrari na piątym i szóstym miejscu.

ZOBACZ TAKŻE
Oglądaj 24h Le Mans 2024 za darmo. Oto obraz z kamer pokładowych

Cadillac niepostrzeżenie wysoko, a Lamborghini stabilnie

Początek wyścigu dla #2 i #3 nie był zbyt udany. Obydwa te auta straciły kilka pozycji po starcie. Natomiast nie wypadły one zupełnie z czołówki. #3 stale utrzymuje się w czołowej czwórce, więc Dixon, Bourdais i van der Zande wykonali świetną pracę. To auto pozostaje w walce o podium, a nawet zwycięstwo w wyścigu. Po fatalnym początku, do czołówki w nocy wróciła też #2. Lynn, Bamber i wspomagający ich Palou dogonili czołową szóstkę i też mogą być groźni. Nie spodziewamy się, aby to aut walczyło o zwycięstwo, ale rywalizacja o podium może być możliwa.

Obydwa auta jadą bez kar oraz innych przygód. Jedynie w nocy kilka razy #3 pojawiła się na moment w żwirze, ale i tam udało się uniknąć kłopotów. Niestety tak dobrze nie radzi sobie #311 Action Express, które kręci się około trzynastej pozycji. Najbliższe godziny będą ważne dla #2 i #3 – warto te dwa auta obserwować! Na miłe słowo zasłużyło także Lamborghini. Obydwa auta niekoniecznie grzeszą prędkością, ale po piętnastu godzinach możemy powiedzieć, że jadą stabilnie. Wprawdzie obydwa SC63 są poza dziesiątką, ale mają szansę na wbicie się do niej, jeśli rywale napotkają na problemy, a oni nie. Wspomnijmy ciepłym słowem też o zespole Isotta Franschini. Ekipa spod Mediolanu nadal jedzie i ma się dobrze, choć traci już sześć okrążeń do liderów.

Dramat Alpine i BMW

Nie tego spodziewaliśmy się od tych dwóch marek. Alpine dobrze rozpoczęło walkę w Le Mans. Dwa auta w czołowej ósemce po godzinie to dobry rezultat. Niestety potem było już gorzej. Deszczowa druga godzina przyniosła im złą strategię w postaci użycia opon deszczowych, które okazały się nieprzydatne. Wobec tego #35 i #36 spadły w okolice Peugeota, który jedzie na końcu stawki. Były szanse na dogonienie czołówki, ale niestety około 21:00 czasu polskiego silniki Mechacrome w obydwu autach uległy awarii. To zmusiło obydwie załogi do wycofania się z wyścigu.

Równie źle sprawy mają się w BMW. #15 dobrze otworzyła wyścig, ale jeszcze w pierwszej godzinie obydwa samochody wylądowały w barierkach z uszkodzeniami oraz potężnymi stratami czasowymi. #20 teoretycznie jeszcze nie została wycofana, ale w praktyce traci ponad sto okrążeń. Natomiast #15 zaliczyła kolizję z Kubicą. Sytuacja prezentowała się tak, że Dries Vanthoor dość opieszale przepuszczał Polaka, który go dublował, a w zasadzie w ogóle nie współpracował. W szykanie Michelin Belg ściął szykanę i wrócił na tor przed Polakiem. Potem Kubica szybko go dogonił na prostej, ale Kubica dublując jednocześnie jeszcze #92 Porsche z LMGT3, zahaczył o Vanthoora. W wyniku tego zdarzenia Vatnthoor wylądował w ścianie kończąc wyścig. Sędziowie uznali winę Polaka biorąc jednocześnie pod uwagę wspomnianą opieszałość Vanthoora. Koniec końców, obydwa BMW są już poza wyścigiem.

Przy okazji możemy wspomnieć o Peugeocie. Niestety będzie to krótka wzmianka. Z dobrych rzeczy #93 i #94 jadą, ale z ze złych wspomnimy, że jadą bardzo wolno. Obydwa 9X8 zamykają stawkę be perspektyw na awans.

W LMP2 trwają rotacje

Pierwsze godziny były bardzo udane dla AO Racing TF Sport. Jednak potem zaczęło się zamieszanie. Na plus jest tempo ekip AF Corse czy Vector Sport, które prezentują dobre osiągi. Inter Europol Competition też radzi sobie dobrze, ale niestety poluzowane koło, które się odkręciło spowodowało spore straty czasowe. Na okrążeniu lidera mamy dwa auta, ale jedno „kółko” traci do niego jeszcze pięć załóg. Także czołowa siódemka trochę się rozjechała, ale nadal niczego nie można tu wykluczyć. Nie jadą już #45 APR, Duqueine oraz Proton.

McLaren na czele po starcie w LMGT3

Fot. DPPI

W LMGT3 idzie po myśli Porsche

Pierwsze godziny były bardzo dobre dla gościnnych załóg. Na czele mieliśmy McLarena Inception Racing. Zaś za nim w czołówce trzymało się #66 Ferrari JMW czy trzeci Ford #44. Wszystko jednak zaczęło wracać do normy za sprawą kar dla #66 czy #70. W nocy na kłopoty napotkało BMW #46, które po wypadku wyleciało z wyścigu pomimo prowadzenia. Dobrze sobie radzi w wyścigu Aston Martin #27 z Heart of Racing. Natomiast doskonale idą sprawy po myśli Porsche. #92 i #91 konsekwentnie odrabiały straty do liderów i nad ranem udało im się przejąć prowadzenie. Aktualnie ich największym rywalem jest Wspomniany Aston Martin, a także Iron Dames. Żeńska załoga, pomimo braku Doriane Pin, walczy o podium.

Samochód bezpieczeństwa się napracował

Pierwsze godziny upłynęły nam spokojnie. Jeżeli ktoś się rozbijał, lub lądował w żwirze to zwykle auto udało się wyciągnąć z kłopotów przy użyciu dźwigu pod Slow Zone. Najczęściej aktywowano strefę przy alei serwisowej, co dało niektórym ekipom darmowy postój. Natomiast sprawy skomplikowały się przed 23:00 czasu polskiego po wypadku Vanthoora. Wtedy tez po raz pierwszy na torze pojawiły się samochody bezpieczeństwa. Te zjechały dopiero po północy. Natomiast po 03:45 w niedzielę one wróciły na to i krążyły po nim aż do 08:00 rano. Przyczyną ich obecności na torze były ekstremalne warunku pogodowe. Okres neutralizacji trwał tak długo, że po 06:00 czasu polskiego trzeba było podmienić samochody, ponieważ w tych, które wyjechały na tor o 03:45 zaczęło się kończyć paliwo.

\
Reklama